Napastnik ponownie strzelił gola w barwach Ravenny w Serie C, 962 dni po ostatnim trafieniu: „Piłka nożna to moje życie, chciałem zapewnić lepszą przyszłość moim rodzicom. Dwa razy miałem podpisać kontrakt z Milanem, a potem…”

Stefano Okaka znów świętował zdobycie bramki 962 dni po ostatnim trafieniu. Głową w 97. minucie, w doliczonym czasie gry, zapewnił zwycięstwo swojej drużynie Ravenna w wyjazdowym meczu z Pianese: „Strzelenie bramki w ten sposób jest jeszcze piękniejsze. Uściskałem kolegów z drużyny i świętowaliśmy pod trybuną gości. Biegnąc, przypomniałem sobie te dwa lata przerwy, miłość mojej rodziny. To dzięki nim znów zacząłem grać”. Były napastnik Romy postanowił zacząć od nowa w Serie C, wracając do gry i przyjmując wyzwanie klubu z Romagny, który dopiero co powrócił do profesjonalnej ligi: „ Opuściłem Basaksehir latem 2023 roku. W tym długim okresie z dala od boiska nigdy nie myślałem o zakończeniu kariery. Mam teraz 36 lat, a moja kariera rozpoczęła się bardzo wcześnie: w wieku 16 lat grałem już w Serie A. Czułem potrzebę nadrobienia straconego czasu z rodzicami, bratem Carlo i siostrą Stefanią. Piłka nożna jest jednak jak miłość – zawsze znajdzie sposób, by powrócić”.

Od Serie A po Premier League, przez Ligę Mistrzów i Ligę Europy. Grał wszędzie, ale to jego pierwszy raz w Serie C.

„Latem byłem za granicą, nadal trenowałem. Zadzwonił do mnie mój brat Carlo i opowiedział o projekcie Ravenna. Spotkałem się z prezesem Ciprianim i dyrektorem sportowym Davide Mandorlinim, razem zdecydowaliśmy się rozpocząć przygotowania, aby spróbować wrócić do gry. Powiedziałbym, że poszło dobrze. Teraz, jako beniaminkowie, zajmujemy trzecie miejsce w grupie B, tracąc jeden punkt do lidera, Arezzo”.

Tęskniłeś za piłką?

„To moje życie od urodzenia. Przez ostatnie dwa lata utrzymywałem formę i oglądałem mecze w telewizji. Cieszenie się chwilami spędzonymi z najbliższymi pomogło mi naładować baterie, by wrócić do pracy z pasją i wytrwałością”.

Ostatni gol padł w marcu 2023 roku. Dwa i pół roku później przełamał impas. Czy ma Pan specjalną dedykację dla tego gola?

„Dla mojego siostrzeńca Thiago i reszty rodziny. Oni są dla mnie wszystkim”.

Mama Doris i tata Austin zawsze byli przy nim, już od czasów Romy.

„Marzyłem o zostaniu piłkarzem, ale moim celem było zapewnienie lepszej przyszłości moim rodzicom. Pracowali na trzech etatach, żeby utrzymać nas, dzieci. Do Romy trafiłem w wieku 14 lat, byłem bardzo młody. Muszę podziękować prezesowi Franco Sensi, który przyjął mnie w Trigorii, dając mi możliwość mieszkania w ośrodku sportowym razem z nimi”.

Jego kariera mogła się jednak rozpocząć w Milanie.

„Byłem już bliski podpisania kontraktu z Rossoneri, ale wtedy Bruno Conti zabrał mnie i mojego ojca do Trigorii. Byłem pod wrażeniem ośrodka sportowego, więc wybrałem Giallorossi”.

Pierwszym, który mu zaufał, był Luciano Spalletti.

„Jest dla mnie jak drugi ojciec. W 2005 roku, gdy miałem 16 lat, zaprosił mnie do pierwszej drużyny i od razu strzeliłem gola w Pucharze Włoch przeciwko Napoli. Od tego momentu wszystko się zaczęło”.

Opowiedziała o tym, jak trener zganił ją za to, że w wieku zaledwie 18 lat pojawiła się na treningu bardzo drogim samochodem. To na pewno nie była jedyna reprymenda…

„W 2007 roku rzadko grałem, Spalletti wysłał mnie na boisko w ostatnich minutach meczu z Atalantą. Wszedłem na boisko zupełnie bez inspiracji. Gdy tylko spojrzałem w stronę ławki, powiedział: „Zobaczymy się później”. Zauważył to. Po meczu pobiegłem do szatni, a on mnie gonił. Uratowała mnie kontrola antydopingowa: siedziałem zamknięty w tym pokoju ponad trzy godziny, żeby mnie nie złapano. Jak to się skończyło? Następnego dnia dostałem grzywnę. Lepsza to niż kolejna burza od trenera”.

Trafił do grupy mistrzów: od Tottiego po De Rossiego, przez Panucciego, Perrottę, Chivu i wielu innych.

„Byłem bardzo przywiązany do Francesco i Daniele. W Trigorii dorastałem, Roma zawsze była moją rodziną. Doświadczenie w barwach Giallorossi pozostanie fundamentalną częścią mojego życia. Często utrzymujemy kontakt, nasza więź wykracza poza przyjaźń. To niemal braterska więź”.

Kolejnym byłym kolegą z drużyny, z którym pozostał w bardzo bliskich stosunkach, jest Antonio Cassano.

„Napisał do mnie zaraz po strzeleniu bramki, żeby mi pogratulować. Był przy mnie w trudnym okresie mojej kariery, kiedy w Parmie pokłóciłem się z klubem, bo chcieli mnie sprzedać. Dzięki Antonio wróciłem do treningów z drużyną i znów dawałem z siebie 100%”.

Bramki strzelone jako nastolatek, sława, oczekiwania kibiców. Jak przeżył te lata?

„Nie było łatwo wytrzymać tę presję. Zawsze musisz udowodnić, że jesteś bardziej dojrzały niż wskazuje na to twój wiek, nawet jeśli dopiero co osiągnąłeś pełnoletność. Byłem utalentowanym chłopcem mieszkającym w Trigorii z rodzicami, wszyscy o mnie mówili. Nawet dzisiaj, w barwach Giallorossi, wielu bardziej doświadczonych graczy ma trudności z natychmiastowym wkomponowaniem się w drużynę”.

Po okresach wypożyczenia do Brescii i Modeny w 2009 roku przeniósł się do Fulham w Premier League.

„Tam też strzeliłem dwa gole, ale trudno jest sprawić kłopoty angielskim drużynom. Kompany jest bez wątpienia najlepszym obrońcą, z jakim kiedykolwiek grałem. Fantastyczny piłkarz”.

Sampdoria i Udinese to kolejne dwa kluczowe etapy jego kariery.

„W barwach Sampdorii zostawiłem swoje serce. W Udinese, razem z prezesem Pozzo i dyrektorem technicznym Marino, przywróciliśmy entuzjazm wśród kibiców. Kiedy byłem w Sampdorii, otrzymałem też powołanie do reprezentacji”.

To Conte chciał, żebyś zagrał w reprezentacji.

„Absolutna gwiazda naszej piłki nożnej, wspaniały trener. Praca z nim bardzo mi pomogła. Gra dla Włoch to było kolejne spełnienie marzeń. Szkoda, że nie zostałem powołany na Euro 2016”.

Wierzyłeś w to?

„Tak, było mi przykro. Myślałem, że znajdę się na liście, niestety tak się nie stało. Trener podjął inne decyzje”.

W tym samym okresie był też bliski przejścia do Milanu (ponownie) i do Interu.

„W 2015 roku miałem już podpisany kontrakt z Rossoneri, ale potem do negocjacji włączył się Inter pod wodzą Manciniego. Prezes Ferrero zablokował tę transakcję i uniemożliwił mi przejście do Nerazzurri. To była stracona szansa”.

Za granicą odzyskałem regularność w barwach Anderlechtu, Watfordu i Basaksehiru.

„Doświadczenia zdobyte z dala od Włoch ukształtowały mnie i uczyniły z mnie piłkarza, jakim jestem. Teraz, patrząc wstecz, zdaję sobie sprawę, że nosiłem wiele ważnych koszulek i jestem z tego dumny”.

Jest pan nietypowym piłkarzem: nie korzysta pan z mediów społecznościowych.

„Nigdy nie czułem takiej potrzeby. Nie krytykuję tych, którzy z nich korzystają, ale czuję się dobrze bez nich”.

Co sprawia panu największą radość w tych dwudziestu latach spędzonych w piłce nożnej?

„To, że nie zostawiłem mojej rodziny w tyle. Z pierwszych zarobków kupiłem rodzicom dom. Ja, mój brat i siostra nie zapominamy o tym, co dla nas zrobili”.

Okaka, jaki jest teraz Pana cel?

„Chcę nadal czerpać radość z gry na boisku i strzelać gole. Nie miałbym też nic przeciwko zwycięstwom z Ravenna”.

Leave a Reply