Wynik setu to 12:0 na korzyść Włocha. Kibicujemy Jannikowi, to oczywiste, już widzimy go u murów Troi, gdzie po raz kolejny zmierzy się z Alcarazem. Ale jak tu nie darzyć sympatią Australijczyka?

W fellinowskiej mitologii Fusignano, opowiedzianej przez Arrigo Sacchi, pojawiał się również Lorenzo Zagonari, zamożny potomkowi z zamożnej rodziny, miłośnik bilarda, przekonany, że pokona najlepszego gracza w barze. Milion lir za partię. Przegrał 18 partii z rzędu. Biorąc pod uwagę tamte czasy, w ciągu jednej nocy postawił na szali trzy mieszkania. Przeciwnik prowokował go: „Zagrajmy dziewiętnastą partię. Nadal nie jestem przekonany, że jestem od ciebie lepszy…”. Mniej więcej tak jak Jannik Sinner w stosunku do Alexa De Minaura: „Wygrałem 12 razy, ale nie jestem przekonany, że jestem lepszy. No dalej, zagrajmy jeszcze raz”. Tak więc dziś po południu, w półfinale w Turynie, ponownie spotkają się na korcie. Od finałów ATP Next Gen ’19 do półfinału ATP w Pekinie ’25 wynik wynosi: 12-0. Kibicujemy Jannikowi, to oczywiste, już widzimy go u murów Troi, gdzie po raz kolejny zmierzy się z Alcarazem. Ale jak tu nie darzyć sympatią De Minaura? Jak uda mu się podtrzymać nadzieję w starciu z przeciwnikiem, który pokonał go 12 razy? Potrzebna jest nieugięta upartość Willy’ego Kojota, który regularnie rozbija się na dnie kanionu, ale nie rezygnuje z pościgu za Beep-Beepem.

Wiara we własne siły, wykraczająca poza rozsądek: oto sens sportu. Również Australijczyk zamówił sobie pudła od legendarnej firmy ACME z nowymi pułapkami: statystyki mówią, że w Turynie gra lepiej, że forhend wzdłuż linii jest skuteczniejszy, a zwycięstwo nad Fritzem dodało mu energii. Willy De Minaur próbuje ponownie. Przywiąże rakiety do stóp, da się wystrzelić z procy, będzie celował w rogi kortu piłką, która nigdy nie jest zbyt ciężka. Problem w tym, że odbijające się od ścian skały będą mu wracać. Beep Beep!

Leave a Reply