Obrońca wielkiego Milanu: „Drużyna wykazuje się skupieniem, którego się nie spodziewałem. Max jest świetny, ponieważ stara się wykorzystać błędy przeciwników. Modric? Uczy od 20 lat”.

Luka Modric będzie musiał rozegrać kolejny sezon, aby spróbować dogonić Billy’ego Costacurtę, który strzelił gola w wieku 41 lat i 25 dni. W międzyczasie Luka ściga przeciwników na boisku i zdobywa aplauz publiczności. Dzięki niemu i innym liderom Milan powrócił na szczyt tabeli Serie A: na wyżyny, które Costacurta zna bardzo dobrze i z których może pozwolić sobie na ocenę dzisiejszego Milanu.

Billy, czy prymat Rossoneri jest dla Ciebie zaskoczeniem?

„Właściwie nie, od początku twierdzę, że może walczyć o tytuł: bez pucharów może skupić się wyłącznie na mistrzostwach. Jest jednak jedna rzecz, która mnie zaskakuje: nie wyobrażałem sobie, że drużyna może tak szybko osiągnąć taką dojrzałość. To właśnie najbardziej mnie uderza: skupienie. Po porażce w debiucie z Cremonese Allegri mówił o słabej percepcji zagrożenia. Całkowicie się z tym zgadzam i dodam, że podobnie było w Milanie w poprzednich latach: popełniano wiele błędów dotyczących szczegółów. Max wyjaśnił problem i go naprawił. Oczywiście pojawienie się wysokiej klasy piłkarzy również zwiększa świadomość. Obrońcy są lepiej chronieni, co z kolei pozwala im się rozwijać i czuć pewność siebie. Większą wagę przywiązuje się do szczegółów. Przykład? Podania są trudniejsze, mniej piłek dociera do pola karnego i powstaje mniej zagrożeń.

Zasadniczo: Modric i Rabiot, przed kontuzją, są decydujący nie tylko w budowaniu akcji, ale także w obronie?

„Obrona naszego wielkiego Milanu, nie chcąc porównywać, była wspierana również przez resztę drużyny. Powtarzam, nie chcę porównywać, tylko powiedzieć, że również dzisiaj grupa dobrze współpracuje, bardziej się wspiera. Jeśli przechwytujesz piłkę w środku pola, nie dociera ona do twojej strefy. I to oczywiste, że gracze tacy jak Modric i Rabiot, dzięki swojej umiejętności czytania gry, przechwytywaniu zagrań przeciwników i doświadczeniu, mają decydujące znaczenie”.

Modric pozwala na porównania z wielkim Milanem: jak można utrzymać się na tym poziomie po czterdziestce?

„Od zbyt wielu lat Milan nie miał lidera o takim charyzmie, który od dwudziestu lat uczy piłki nożnej. Nawet on nie jest zaskoczeniem: od Bobana po Ancelottiego wszyscy mówili mi, że oprócz tego, że jest świetnym piłkarzem, jest też niesamowitą osobą. Dołączenie do grupy, która potrzebowała ożywienia i której brakowało osobowości, było paradoksalnie pozytywne: gracze tacy jak Luka i Rabiot czują się w tym świetnie, lubią wyjaśniać zasady piłki nożnej. Mi też się to przydarzyło, był taki etap w mojej karierze, kiedy czułem się również nauczycielem mentalności i były to chwile, które w pełni cieszyły mnie. Technicznie drużyna ma wszystko, aby wygrywać, ale brakowało jej przywództwa: teraz już nie. Nie zapominajmy też o Allegrim, który również miał decydujący wpływ na zmianę sytuacji.

Czy dzięki takim mistrzom Leao w końcu uwierzy w swoje umiejętności?

Już pierwszy gol przeciwko Fiorentinie pokazuje poprawę: Rafa rzadko strzelał bramki z poza pola karnego. Tym razem to zrobił, bramkarz może popełnić błąd, ale decydujące znaczenie ma celność strzału. Również rzut karny jest nowością. Czy pozytywną, czy negatywną, zależy od niego. Pozytywną, ponieważ może pomóc mu strzelić 15-20 bramek, dając mu świadomość, że gra na bardziej wysuniętej pozycji może go odblokować. To sposób na podejście do tej roli z nowym nastawieniem. Negatywną, ponieważ nie chciałbym, żeby strzelił rzut karny i zadowolił się tym. Nie może to odebrać mu zaangażowania”.

Leao jest dla mnie podstawowym graczem, ale nie spieszyłbym się: jeśli nie da odpowiedzi, zagrają inni

Billy Costacurta
obrońca Milanu 1987-2007

Również dlatego, że tym razem nie brakuje konkurencji na tej pozycji: kto jest podstawowym graczem spośród niego, Pulisica, Gimeneza i Nkunku?

„Moim zdaniem ktoś taki jak Leao nigdy nie może pozostać poza składem. Teraz jednak nie ma czasu do stracenia: albo da odpowiedź, albo zagrają inni. W parze z Pulisicem mogą zaszkodzić każdej obronie. Tak bogaty skład gwarantuje wewnętrzną rywalizację: Nkunku jest silny, a Gimenez bardzo interesujący. Przypomina mi Crespo z Parmy, chociaż Santi ma problem z bramkami, gra nie dobrze, ale bardzo dobrze, wydłuża grę i angażuje przeciwników, umie dialogować. Poza wspomnianymi już supergwiazdami, był jednym z najbardziej pozytywnych graczy w drużynie. I jak powiedział Ancelotti o Hernanie: jeśli ktoś stwarza sobie okazje, to prędzej czy później bramki same przyjdą.

Podsumowując, kogo lub czego Milan ma się obawiać?

„Inter i Napoli są silniejsze, ale mają też Europę i obowiązek wygrywania. Milan nie. Gra Maxa może mnie nie zachwycać, ale on też się zmienił. Drużyna próbuje dziś sprowokować przeciwnika do popełnienia błędu, nie czeka już na niego. Dla mnie to ogromna różnica. Ponadto wprowadza wielu graczy do pola karnego przeciwnika, organizuje większy pressing, stwarza warunki do popełnienia błędu przez przeciwnika i wykorzystania tego. Jest więcej propozycji, aby odebrać piłkę i więcej rozwiązań, aby nią zagrać. Potwierdzają to gole”.

Leave a Reply