Trener Rossoblù w przeddzień finału Superpucharu z Napoli: „Trzeba grać, ale jeśli wygrywasz, wszystko smakuje inaczej. To już ósmy finał, w którym biorę udział, ale pamiętam, że zawsze grałem z podniesioną głową, starając się zaszczycić tę rozgrywkę. Nie możemy mieć żadnych żalów”
Od Arzignano, pokonując Campodarsego 26 maja 2018 r. w Serie D (play-off). Od tamtej pory Vincenzo Italiano przygotowuje się do swojego ósmego finału w ciągu siedmiu lat, czwartego z rzędu w ciągu trzech lat, biorąc pod uwagę również sezony we Florencji. Wspinając się, pnąc w górę, życie jak w windzie od D do Pucharu Włoch 14 maja tego roku, aż do tego wielkiego finału Superpucharu w Arabii Saudyjskiej. Bolonia pokonała Napoli w lidze, ale to już zupełnie inna historia. „To mój pierwszy finał Superpucharu – mówi Vincenzo Italiano – i jest to dla mnie i mojego sztabu duże przeżycie, mimo że rozegraliśmy już sporo takich meczów. Wiesz, że stawka jest bardzo wysoka, przeciwnik się zmienił, trzeba myśleć o sprawieniu radości sobie, naszym kibicom i klubowi. To mecz tak bardzo różniący się od wszystkich innych, że należy podejść do niego z innym nastawieniem niż do pozostałych spotkań”.
Eto’o mawiał, że „finałów się nie gra, finały się wygrywa”. „To idealne zdanie – mówi Italiano – ponieważ kiedy przegrywasz, czujesz się źle. To mój ósmy finał, niektóre wygrałem, inne przegrałem, ale pamiętam, że zawsze graliśmy z podniesioną głową, otwarcie, z honorem. Na boisku postaramy się uczcić te słowa, ponieważ są one święte. W takich meczach nie ma miejsca na błędy”. De Laurentiis zawsze doceniał Italiano. „W przeszłości miałem przyjemność rozmawiać z prezesem – kontynuuje Italiano –: w La Spezia powiedziano mi, że przyjedzie prezes, myślałem, że to nasz, a zamiast tego pojawił się De Laurentiis. Szanuję go, odkąd pojawił się w Napoli, klub zrobił ogromne postępy”.
słyszeć, że…— Tylko w 1937 roku Bologna zdobyła dwa trofea w tym samym roku: mistrzostwo kraju i Trofeo di Parigi, z Arpadem Weisz. Dla Bologni byłby to pierwszy tytuł w Superpucharze Włoch. „Jest Napoli, mistrz Włoch, bardzo silna drużyna, bardzo silni zawodnicy – kontynuuje Italiano – ale my musimy starać się nie popełniać błędów. Podwójne zwycięstwo z 1937 roku? Piłka nożna jest dla mnie sensem życia, odkąd się urodziłem, gram na ulicy, na przedmieściach, a potem stała się również zawodem, który wykonuję z uśmiechem, każdego dnia nie mogę się doczekać, aby spotkać się z chłopakami i pracować z nimi. Za kilka lat chciałbym usłyszeć: „Bologna De Silvestri, Italiano itd.”; słyszałem o Bologni Baggio, Signori, więc za jakiś czas chciałbym dołączyć do grona ważnych Bologni”. Puchar stoi tam, na widoku, dwadzieścia centymetrów nad stołem konferencyjnym. „Jak tylko usiadłem, spojrzałem na puchar: na żywo jest bardzo piękny; nie trzeba mówić, że jesteśmy tutaj i stworzyliśmy historię, kiedy grasz w finale, chcesz to być ty, kto podniesie trofeum. Powiedzieli, że nie wolno dotykać pucharu, ale nie ma przeszkód, żeby na niego patrzeć… Skład? Berna doznał kontuzji i jest to dla nas bardzo poważna strata, ponieważ Fede zmieniał się pod każdym względem: dwa złamania obojczyka w ciągu roku (drugi to Freuler, przyp. red.) to rekord, nigdy o czymś takim nie słyszałem… Na pewno nie można pomylić się z pierwszą jedenastką”.
tekst— Po kontuzji Bernardeschiego (2 miesiące przerwy, złamany obojczyk) Italiano ma do dyspozycji 4 skrzydłowych: prawdopodobnie wystąpią Orsolini i Cambiaghi. „Orsolini powiedział, że jesteśmy tutaj, ponieważ jesteśmy silni psychicznie – kontynuuje Italiano –? Oprócz aspektu fizycznego jest też aspekt mentalny, bycie w grze: na przykład w półfinale, przegrywając po dwóch minutach z Interem, nadal walczyliśmy, byliśmy tam, przywiązani do wszystkiego, co będzie miało wpływ na przebieg meczu. Wszystkie doświadczenia z niedawnej przeszłości, w tym Liga Mistrzów, sprawiły, że się rozwinęliśmy. Niepokój? Żadnego. Musimy odzyskać siły fizyczne, ale uważam też, że pokonanie Interu daje nam dodatkową motywację”.
Baggio i Conte— Baggio i Conte Wśród wielkich byłych graczy zaproszonych na finał jest Roberto Baggio. „Roberto dał nam impuls w noc Pucharu Włoch – mówi Vincenzo Italiano – ten impuls dał nam dodatkową motywację. Nadal tego potrzebujemy, więc jeśli się pojawi, to bardzo dobrze. Rozegramy historyczny mecz dla Bolonii: musimy odzyskać całą energię, zwłaszcza psychiczną, dobrze się przygotować pod każdym względem. Musimy rozegrać świetny mecz dla kibiców, miasta i klubu. Robi jest wielkim fanem Bolonii, znaliśmy go już wcześniej i jeśli uda mu się dać nam coś więcej, to bardzo chętnie. Antonio Conte? Pamiętam go, kiedy trenował Bari i już wtedy, stosując inny system, osiągał dobre wyniki, nie wspominając oczywiście o mistrzostwach z Juve, z których jedno zdobył, nie przegrywając ani razu. Jest jednym z najlepszych trenerów na świecie, ma charyzmę, jest wspaniałą osobą i w naszej branży zawsze był źródłem inspiracji.
Jesteśmy przyjaciółmi— Jak na każdym ważnym spotkaniu, oto kapitan in pectore wraz z Italiano, Lorenzo De Silvestri. „Każdy z nas przejmuje rolę mówcy” – mówi, odnosząc się do zdania Orsolini do Heggem na temat mentalności – „z tego punktu widzenia miło jest słyszeć, że wszyscy mówią. Jestem spokojny, ponieważ w tej grupie każdy z nas jest dla wszystkich. Co przygotowuję przed finałem? Działam spontanicznie, instynktownie, lubię dzielić się swoim doświadczeniem, ale to jest grupa, która od trzech lat osiąga niesamowite wyniki mentalne i jestem dumny z moich kolegów. Wszyscy jesteśmy nastawieni na skupienie, tworzenie grupy, wszyscy jesteśmy zaangażowani… To prawda, że stworzyliśmy historię z Pucharem Włoch, oglądaliśmy zdjęcia z chłopakami, ale zawsze jest teraźniejszość i zawsze trzeba podnosić poprzeczkę. To również powód do dumy, czyli rozwój klubu. Jesteśmy przyjaciółmi i dobrze nam razem, zarówno na boisku, jak i poza nim: ta grupa przeżyła ważne chwile, od czasów Sinisy. Czy jest presja? To piękne doświadczenia.
