Prezes Interu: „Nie odczuwamy potrzeby uzupełniania braków, z wyjątkiem kontuzji Dumfriesa, który powróci za miesiąc. Dzięki pracy trenera mamy wiele możliwości, zwłaszcza w ataku”.
Trzy wiadomości dotyczące transferów i nie tylko, a nawet coś więcej, w ciągu kilku minut. Pierwsza: „Dumfries wraca za miesiąc”. Druga: „W sprawie Diaby’ego przeprowadziliśmy tylko sondaż, ale jego klub poinformował nas, że chce go zatrzymać”. Trzecia dotyczy Frattesi: „Nigdy nie prosił o transfer, jest tutaj i gra”. Myśli i słowa Beppe Marotty, prezesa Interu, który przed meczem z Cremonese odpowiedział na wszystkie pytania dotyczące aktualnej sytuacji Nerazzurri. A młody Massolin z Modeny: „Zainwestowaliśmy w niego i jest to intuicyjna decyzja, może być przydatny również dla pierwszej drużyny. Ocenimy to później, ale jutro sfinalizujemy tę transakcję, pod warunkiem, że piłkarz zakończy sezon w Modenie”.
Następnie pochwała dla pracy Cristiana Chivu: „To jego zasługa, że mamy tak szeroki skład, a także że doceniono jednego z największych włoskich talentów, jakim jest Esposito. Mamy przed sobą bardzo wysokiej jakości formację ofensywną i jesteśmy dumni, że udało nam się to osiągnąć dzięki trenerowi, który wywodzi się z sektora młodzieżowego. Nie chcę wypowiadać się na temat Dumfriesa, aby nie okazać braku szacunku lekarzom, ale sądzę, że będzie on gotowy do gry za około miesiąc. Nie odczuwamy potrzeby uzupełniania braków, z wyjątkiem kontuzji Dumfriesa. Na horyzoncie nie pojawiły się żadne możliwości. Zrobiliśmy sondaż dotyczący Diaby’ego, ale jego klub poinformował nas, że chce go zatrzymać i na tym się skończyło. Jeśli chodzi o Frattesi, zawsze mówiliśmy, że odejdą ci gracze, którzy chcą odejść. On nie wyraził takiej intencji, więc jest tutaj i gra. Jest ważnym elementem: konkurencja jest silna, ale zależy to również od niego i innych czynników”.
