Wywiad z Duńczykiem, byłym obrońcą Rossoneri: „W roku zdobycia mistrzostwa Ibra wywoływał napięcie – zarówno pozytywne, jak i negatywne. Pioli świetnie radził sobie z bałaganem, jaki ten wywoływał”
Simon Kjaer jest jak wielkie, spokojne jezioro. Woda jest wszędzie wokół niego: za szybami jego domu z widokiem na Jezioro Como, w jego błękitnych oczach, w spokojnym, pozbawionym fal sposobie mówienia, charakterystycznym dla człowieka opanowanego i spełnionego. Dziesięć miesięcy po zakończeniu kariery czuje się gotowy, by z dystansem mówić o Milanie i opowiadać o dniu, w którym uratował życie swojemu przyjacielowi Christianowi Eriksenowi.
W języku duńskim słowo „Kjaer” brzmi bardzo podobnie do „kaer”, co oznacza „ukochany”. Czy opisuje to jego relację z kibicami Milanu?
„Jestem kibicem Milanu i Danii, pozostałe drużyny darzę sympatią: to coś innego. Kibice Milanu to zrozumieli”.
Mistrzostwo z 2022 roku podsumowuje wszystko. Jakie wspomnienia pozostawia?
„W 2022 roku, kiedy któryś z kolegów parkował w Milanello, widziałem na jego twarzy radość z bycia tam. Mecz z Lazio dał decydujący impuls. Ibra budował napięcie, zarówno w pozytywnym, jak i negatywnym sensie. Chciał po prostu wygrać. Pioli świetnie wyczuwał sytuację, a my radziliśmy sobie z zamieszaniem, jakie wywoływał Ibra. Czasami trzeba było położyć mu rękę na ramieniu i powiedzieć: »Spokojnie, oddychaj«. Zlatan jednak nauczył mnie bardzo wiele”.
W sezonie 2024–25 tej chemii zabrakło. Patrząc z zewnątrz, co się stało?
„Moim zdaniem było zbyt wiele zmian. Na wszystkich poziomach. Nie powiem nic więcej, bo musiałbym mówić o sprawach, o których wiem od moich przyjaciół, a są to kwestie poufne. Oczywiście czułem się źle, tak jak wszyscy kibice, ale teraz czuję się znacznie lepiej”.
Jak wygląda Milan pod wodzą Allegriego?
„Znów stał się Milanem. Jeśli sprowadzisz Modrica i Rabiota, zyskujesz doświadczenie… a doświadczenie jest dziś jedną z najbardziej niedocenianych rzeczy. Moim zdaniem może zdobyć mistrzostwo, bo ma odpowiedniego trenera. Teraz wiadomo, kto tu rządzi. W zeszłym roku – nie wiem”.

Czy Matteo Gabbia jest następcą Simona Kjaera?
„Tak, bardzo go cenię. Trudno znaleźć bardziej profesjonalnego piłkarza: jest gotów poświęcić się dla Milanu”.

A Leao? Czy ma sens prosić go o większą konsekwencję?
„Tak, ma sens, ja też go o to proszę. Rafa może być jednym z najlepszych na świecie. Gdyby tylko trochę uczył się od Gabbii… Dembélé zdobył Złotą Piłkę, a Rafa może być na tym samym poziomie. Musi rozwijać się o 1% dziennie. Moim zdaniem nie jest w stanie tego zrobić sam, niewielu udaje się to osiągnąć samodzielnie. Potrzebuje trenera i klubu, które mu pomogą. Ma 26 lat, a w wieku 29 będzie już za późno: albo teraz, albo nigdy tego nie osiągnie. Wiele osób na niego liczy i nie jest to łatwe”.

Porozmawiajmy o derbach. Czy to prawda, że Inter w 2008 roku…?
„Tak, Inter był zainteresowany moim pozyskaniem, a Real wysłał ofertę do Midtjylland. Potem zatrudniło mnie Palermo”.
Kto jest faworytem w niedzielę?
„Inter gra u siebie, prawda? W takim razie stawiam 60 do 40 na Inter. Na boisku panuje równowaga.
Dość już o Milanie, porozmawiajmy o Simonie Kjaerze. Pożegnanie z piłką nożną nastąpiło po sześciu miesiącach bezczynności”. Co się stało?
„Dowiedziałem się, że Milan nie przedłuży mi kontraktu we wrześniu 2023 roku. Wtedy zacząłem zastanawiać się, na jakich warunkach chciałbym grać. Miałem kilka możliwości, ale zdałem sobie sprawę, że musiałbym pójść na kompromisy. Razem z żoną zdecydowaliśmy, że w takich sprawach nie idzie się na kompromisy”.
Jakie oferty otrzymałeś?
„Wiele, kilka z Ligi Mistrzów z Danii, Belgii i Holandii. Ale żadna nie była bliska tego, żebym się zgodził”.
Czy trudno było zakończyć karierę?
„Tak, było to trudne, ale moja decyzja nie zapadła z dnia na dzień, a to pomaga. Oczywiście tęsknię za przyjaciółmi i kolegami z drużyny”.
Dlaczego zdecydowaliście się pozostać we Włoszech?
„Bo dobrze nam tu jest. Zakończyłem karierę ze względu na dzieci, żeby móc je wozić na treningi piłki nożnej i spędzać z nimi czas. Do tej pory straciłem ponad połowę ich życia”.
Jaka jest rodzina Kjaerów?
„Prawdziwy chaos. Ja mówię po duńsku, moja żona po szwedzku, dzieci po angielsku, trochę po włosku – wszystko się miesza”.
A praca w Midtjylland?
„Zasiadam w zarządzie. Zmieniliśmy trenera, który nie przegrał żadnego z ostatnich 18 meczów, bo chcieliśmy się rozwijać: mamy ogromną motywację. Teraz muszę zdecydować, czy chcę być dyrektorem sportowym, dyrektorem generalnym, czy kimś innym. Niektóre aspekty piłki nożnej mi się nie podobają”.
Które?
„Jest zbyt wiele interesów. Jeśli mam do ciebie pretensje, to ci to powiem. W piłce nożnej często tak się nie postępuje. Teraz rozumiem, jaka gra się za tym kryje”.
Co się zmieniło 12 czerwca 2021 roku, w dniu zatrzymania akcji serca Eriksena podczas mistrzostw Europy?
„Wszystko. Gdyby Christian odszedł, nie grałbym już. Zrozumiałem, że piłka to piłka, a życie to życie. Piłka to praca i pasja, życie to coś zupełnie innego”.

Czy ta myśl powraca codziennie?
„Nie, nie wracam do tego, ale kilka dni temu przydarzyła mi się pewna rzecz. Podczas meczu mojego syna jeden z chłopców złamał nadgarstek i na boisko wjechała karetka. Poczułem się dziwnie. Jednak dopóki Christianowi nic nie będzie, ja też będę w porządku. Wyjaśniono mi, że w przypadku traumy niektóre rzeczy się pamięta, a inne nie. Na tym boisku było nas 40 osób i wszyscy razem wspominaliśmy tamte godziny. Teraz nie wiem, które wspomnienia są moje, a które nie”.
Jakby w tym kręgu wokół Christiana ukształtowała się pamięć jednej osoby?
„Tak. Koledzy powiedzieli mi, że gdybyśmy nie byli objęci, niektórzy by uciekli. Niektórzy patrzyli, inni nie”.

Czy kiedykolwiek ponownie obejrzała Pani te nagrania?
„Nie. Co najwyżej jakieś fragmenty w mediach społecznościowych”.
Skoro mowa o emocjach, wybierzmy po jednym wspomnieniu z kariery każdej z Pań. Zacznijmy od szczęścia.
„Mistrzostwo z Milanem”.

Rozczarowanie.
„Mistrzostwa Świata 2022. W Danii toczyła się debata, czy jechać do Kataru, czy nie. Wydawało się, że nie jesteśmy tam po to, by grać”.
Przerażenie.
„Mistrzostwa Europy, kiedy Christian źle się poczuł, to oczywiste. W Turcji raz kibice drużyny przeciwnej wtargnęli na boisko, by pobić zawodników i sędziego. Widziałem, jak inni biegną, i zrozumiałem, że ja też muszę biec…”.
Zaskoczenie.
„Kiedy Theo w meczu z Atalantą przebiegł przez całe boisko i dotarł do bramki…”.
Gdzie będzie Kjaer za pięć lat?
„Mam nadzieję, że tutaj, pracując dla jakiegoś klubu. Być może będę robił to samo, co robię teraz w Midtjyllandzie, ale we Włoszech. Nie wiem, czy w Milanie będzie to możliwe. Będę robił coś, co mnie interesuje. Spróbuję w piłce nożnej, a jeśli nie… rozejrzę się gdzie indziej”.
