Kierownictwo Nerazzurri długo negocjowało z Perisiciem, nie uzyskując zgody PSV, przekonało Diaby’ego, ale nie Al-Ittihad, porzuciło Cancelo po zgodzie Portugalczyka na przejście do Barcelony i negocjowało z Nortonem-Cuffym. Nikt nie przyszedł, więc w składzie pozostają tylko bardzo młodzi zawodnicy
„Luis Henrique jest skarbem klubu, którego należy bronić”, „Patrzę na tych, których mam”, „Rynek transferowy? Nie mogę się doczekać, aż się skończy…”. A potem? „Rynek transferowy jest nieuczciwy”. Słowa Chivu: „Nie zawsze kończy się pomyślnie i nam to odpowiada. Klub próbował do końca zrobić to, o co prosiliśmy, ale nie udało się”. Podejście Cristiana Chivu do tematu transferów, przynajmniej publicznie, zmieniło się po zakończeniu zimowej sesji. Po raz pierwszy w sezonie trener Interu użył nieco mocniejszych słów niż zwykle, wyrażając się zdecydowanie bardziej bezpośrednio niż w niedawnej przeszłości. I słusznie, można by pomyśleć, ponieważ liczba transferów Nerazzurri w styczniu mówi sama za siebie: zero. A właściwie dwa, jeśli być całkowicie szczerym. Jednak w sumie znów wychodzi zero, biorąc pod uwagę, że młody Jakirovic dołączy do drużyny U-23, a Massolin pozostanie w Modenie do końca sezonu.

Inter długo negocjował z Diaby, mając pewność, że zawodnik chce przenieść się do Mediolanu; rozmawiał z Norton-Cuffym, aby być przygotowanym na ewentualne odejście Dumfriesa; czekał na Cancelo, zanim otrzymał bardziej korzystną ofertę z Barcelony; czekał na eliminację PSV z Ligi Mistrzów, aby pozyskać Perisicia. I co dalej? Zakupy – zero. Z różnych powodów. Oto przyczyna lekkiej frustracji Chivu po meczu Pucharu Włoch z Torino. Jest to zrozumiałe po tym, jak marzył i liczył na cztery nowe transfery, a potem widział, jak jeden po drugim odchodzą. Trener Nerazzurri przyznał, że klub starał się do końca, „obwiniając” bardziej dynamikę rynku transferowego. Jednak jednocześnie niektóre żądania – dosłownie „to, o co prosiliśmy” – rzeczywiście istniały. Ostatecznie nie pojawiła się żadna nowa twarz, dlatego Chivu wykazał się pewnym zaniepokojeniem drugą częścią sezonu i w meczu z Torino w Pucharze Włoch wystawił dwóch młodych zawodników – Cocchiego i Kamate – aby dać odpocząć tym, którzy do tej pory mieli najwięcej minut na koncie.
przeszłość uczy— W zeszłym roku, kiedy Inter nadal prowadził na wszystkich frontach, a niektórzy zaczęli nawet przywoływać pamięć o José Mourinho w odniesieniu do Simone Inzaghi, z pomocą drużynie, która z konieczności zakończyłaby sezon fizycznie wyczerpana, przyszedł styczniowy transfer. Zakupy? Jeden, Zalewski. Nie można mu nic zarzucić: w krótkim czasie były zawodnik Romy stał się ważnym członkiem drużyny nerazzurri, do tego stopnia, że podał De Vrijowi asystę do decydującego wyrównującego gola w debiutanckim derbach Polaka i zapewnił klubowi znaczną nadwyżkę zaledwie sześć miesięcy później. Energia Zalewskiego. „Energia”, której Chivu potrzebuje, aby kontynuować sezon na najwyższym poziomie: „Potrzebne są nogi, energia, aby poradzić sobie z wysiłkiem w styczniu, a także tym, który nadejdzie w lutym”. Powodem zmartwień trenera jest właśnie to słowo „energia”. Ponieważ Inter, nie licząc młodych zawodników, ma w składzie 24 graczy. Idealny, aby poznać i maksymalnie wykorzystać potencjał każdego zawodnika, mniej jednak pod względem czysto atletycznym. Drużyna Chivu rozegrała już 34 mecze w Serie A, Pucharze Włoch, Lidze Mistrzów i Superpucharze, do których w najlepszym przypadku może dołączyć kolejne 27, co dałoby łączną liczbę 61 meczów, jeśli Inter dotrze do finału wszystkich rozgrywek. Kilka transferów na rynku prawdopodobnie przydałoby się, aby jak najlepiej zarządzać energią do końca sezonu. Mimo to drużyna Nerazzurri pozostaje liderem we Włoszech i nadal liczy się w walce o Ligę Mistrzów. „Będziemy walczyć o każdy punkt, aby kontynuować drogę w tym sezonie” – dodał Chivu. I tak właśnie jest.
