Trener odegrał decydującą rolę latem, zatrzymując bramkarza, który obecnie wypowiada się w samych superlatywach o nim, o trenerze Filippim oraz o środowisku Rossoneri. Czy to wystarczy, by doprowadzić do podpisania umowy?

On, Max Allegri, w odpowiedzi na bezpośrednie pytanie zadane około półtora miesiąca temu, stanowczo zaprzeczył: „To absolutnie nie ja przekonałem Maignana do pozostania. Cała zasługa należy się Claudio Filippiemu, który jest jednym z najlepszych trenerów bramkarzy w branży. A także klubu, który bardzo chciał go zatrzymać”. Było to po meczu z Romą, w powietrzu wciąż unosiły się emocje związane z obronionym rzutem karnym Dybali. Jesteśmy jednak pewni, że gdyby doszło do cudu w postaci przedłużenia kontraktu Mike’a, Allegri nadal nie przyznawałby się do tego. A jednak.

A jednak, podobnie jak trener Rossoneri odegrał w rzeczywistości kluczową rolę w zatrzymaniu Francuza latem, tak i teraz można rozsądnie przypuszczać, że za kulisami toczy się pewna praca, przynajmniej po to, by umożliwić wznowienie dialogu, eliminując to a priori „nie” ze strony Mike’a. Nie chodzi tu oczywiście o nic szczególnie natarczywego: rozsądny trener rozmawia ze swoimi zawodnikami przede wszystkim o grze, taktyce i motywacji, ale w tle Max w jakiś sposób stara się ułatwić proces, który był i pozostaje bardzo trudny. W tym kontekście Allegri zajmuje kluczową pozycję, ponieważ dialog bramkarza z kierownictwem, po prostu, nie można było już nazwać dialogiem. Został on zamrożony (delikatnie mówiąc) przez Maignana po pierwszej propozycji dotyczącej ulic Aldo Rossi, która została później obniżona, co oczywiście nie spodobało się zawodnikowi. Który, warto o tym pamiętać, latem zgodził się na przejście do Chelsea. Gdyby zależało to wyłącznie od niego, nosiłby teraz niebieską koszulkę. Transakcja nie doszła do skutku, ponieważ oba kluby nie osiągnęły porozumienia w sprawie kwoty transferowej, a następnie osobiście interweniował Allegri, aby zatrzymać kapitana.

porozumienie—  Mike z opaską na ramieniu był dziedzictwem, które Allegri zastał po swoim przybyciu i którego starannie unikał zmiany. Maignan z dumą zachował swoją pozycję, zawierając swego rodzaju porozumienie z trenerem i klubem: będziemy kontynuować współpracę w imię wspólnego celu, z najwyższą powagą, niezależnie od wygasającego kontraktu. Porozumienie to, znając profesjonalizm Mike’a, uspokoiło Milan pod względem sportowym. Jednocześnie było to jednak swego rodzaju milczące porozumienie dotyczące odejścia na zasadzie wolnego transferu, które wydawało się nieuniknione. Następnie Francuz rozpoczął współpracę z Filippim (który pracował już z Allegrim w Juve), świetnie się dogadując, a w trakcie sezonu miał okazję docenić ogólną poprawę sytuacji w porównaniu z niepowodzeniami poprzedniego sezonu. Wszystko to skłoniło go do wypowiedzenia następujących słów w przeddzień meczu z Napoli w Superpucharze: „W tym roku jesteśmy bardziej drużyną, bardziej rodziną, grupą, w której dobrze się żyje. Wiele się zmieniło, trener i jego sztab wnieśli spokój”. A potem, ponownie, o Filippim: „Ma duże doświadczenie, zimną krew, potrafi zarządzać grupą bramkarzy. Praca z takimi ludźmi jest o wiele łatwiejsza. Nie chcę dokonywać porównań, ale czuję się bardzo dobrze z tym, co proponuje mi na treningach, z tym, jak radzi sobie z moim charakterem i moimi sprawami. Jestem szczęśliwy, mam nadzieję, że tak będzie przez cały sezon”.

szczegóły—  Mogą wydawać się czymkolwiek, byle nie frazesami. Również dlatego, że Maignan nie jest typem osoby, która lubi zbędne uprzejmości. Krótko mówiąc, podczas gdy Tare zachowuje zrozumiałą ostrożność („Lubi być w Milanie, a Milanowi zależy na tym, by Mike przedłużył kontrakt. Prowadzimy rozmowy”), paradoksalnie to właśnie Francuz wylewnie wyraża pozytywne opinie na temat swojego sezonu oraz doskonałych relacji z trenerem i trenerem bramkarzy. Nie są to szczegóły bez znaczenia. Milan ze swojej strony powrócił do pierwotnej propozycji przedłużenia kontraktu. Ogólne wrażenie jest takie, że sytuacja pozostaje bardzo złożona, ale być może nie tak niemożliwa do rozwiązania, jak kilka miesięcy temu. Tymczasem Allegri pracuje za kulisami, z dyskrecją, również dlatego, że zbliża się styczeń. A styczeń dla klubu, który ma zawodnika z wygasającym kontraktem, może być bardzo niebezpiecznym miesiącem.

Leave a Reply