Bramkarz Giallorossi nie trafia, nie ma faulu na nim. Były numer 1 Interu i reprezentacji narodowej: „To Rensch trzyma go za ramię…”
Mecz Atalanta-Roma rozstrzygnął jeden epizod, bramka Scalviniego po rzucie rożnym z lewej strony dla Atalanty. Piłka dociera do środka, Svilar nie udaje się wybić jej wysoko i uderza Scalviniego, który odbija ją do bramki. Dla sędziego bramka była prawidłowa. Słusznie, ponieważ Scalvini zetknął się z piłką już straconą przez Svilar, nie popełniając faulu ani nie dotykając ręką: bramka jest prawidłowa.
Svilar po meczu obejrzał powtórkę akcji i skomentował ją w następujący sposób: „Myślę, że obrazy mówią same za siebie, kiedy dotyka się bramkarza w polu karnym, zawsze jest to faul. Sędzia powiedział mi, że wcześniej straciłem piłkę, ale potem on wchodzi w starcie i dotyka mojej głowy, uderza mnie. Dla mnie to faul. Może nie docieram do piłki dla mojego kolegi z drużyny, ale potem dochodzi do kontaktu”. Walter Zenga, który był gościem programu Sky, zwrócił natomiast uwagę, że to kolega z drużyny, Rensch, uniemożliwił Svilarowi podniesienie lewej ręki i dotarcie do piłki: „Svilar nie dosięga piłki, ponieważ Rensch trzyma go za ramię, a Scalvini jest bardzo daleko. Zdecydowanie nie ma faulu na bramkarzu”. Krótko mówiąc, bramkarz nie zawsze ma rację…
