Max w Detroit podczas prezentacji nowego bolidu Red Bulla: „Odpocząłem i nie myślę o rewanżu, nie wiemy jeszcze, kto będzie walczył o mistrzostwo świata, a rok 2025 nauczył mnie, żeby niczego nie brać za pewnik. Przyszłość? Z pewnością chcę wystartować w 24-godzinnym wyścigu Le Mans”

Tuż po przybyciu do Detroit Max Verstappen rzucił okiem na panoramę miasta z okien Michigan Central Station, gdzie w czwartek odbyła się prezentacja nowego bolidu Red Bulla, stworzonego we współpracy z Fordem: „Jak pięknie” – skomentował, patrząc na śnieg, który w ciągu amerykańskiej nocy pokrył cały horyzont – „idealna pogoda na przejażdżkę samochodem”. To jak obsesja, jak latający dywan, który zawsze sprowadza go z powrotem do tego, co kocha: samochody są w centrum myśli Maxa. Niezależnie od tego, czy są to te, które dopiero trzeba poznać – bohaterowie tej nowej i złożonej generacji Formuły 1 – czy też te, które już kocha, jak GT3, którymi tydzień temu jeździł po torze w Portimão.

Czy dobrze się bawiłeś na torze w Portugalii?

„Podczas wakacji trochę odpocząłem, ale miło było wrócić na tor z GT3, samochodami, które kocham. Na razie nie wyznaczam sobie konkretnych celów, bo jako kierowca skupiam się na Formule 1, ale chcę rozwijać mój zespół (Verstappen.com Racing, przyp. red.) i nie stracić pasji do wyścigów długodystansowych”.

Gdzie marzy Pan o ściganiu się?

„Z pewnością chcę wystartować w 24-godzinnym wyścigu Le Mans oraz we wszystkich innych kultowych wyścigach świata wyścigów długodystansowych. Chcę jednak robić to krok po kroku, bez pośpiechu i bez konieczności uświadamiania sobie, że podjęte zobowiązania – zarówno osobiste, jak i wobec mojego zespołu – są zbyt duże, by je zrealizować. Jeśli angażuję się w sporty motorowe, nie chcę tego robić tylko po to, by być obecnym – chcę to robić, by być konkurencyjnym. Zawsze”.

Czy to oznacza, że nie zobaczymy cię w tym roku w 24-godzinnym wyścigu na Nürburgringu?

„W tej chwili bardzo trudno jest udzielić odpowiedzi. Chciałbym wystartować w tym wyścigu, dobrze się do niego przygotowując, a wyścigi przygotowawcze kolidują z Formułą 1. Więc tylko jeśli coś się zmieni, będę mógł wystartować już w tym roku”.

Jakie masz wyobrażenie o sezonie F1 z nowymi przepisami?

„Jest za wcześnie, by mieć jasną opinię, bo naprawdę nie wiemy, na jakim etapie są nasi rywale i co zaprezentują na torze podczas testów lub pierwszego wyścigu. Z ostatnich lat wyniosłem, że zawsze trzeba pracować krok po kroku: zrobić wszystko, co trzeba, zanim bolid zadebiutuje, i upewnić się, że jesteśmy gotowi, gdy nadejdzie czas, by zasiąść za kierownicą”.

Czy są jakieś aspekty tej technicznej rewolucji, które intrygują Pana bardziej niż inne?

„Wszystko, co dotyczy silnika. Będzie to nowość dla wszystkich, ale dla nas w szczególności, ponieważ przechodzimy od roli klientów do roli konstruktorów jednostek napędowych we współpracy z Fordem, a śledzenie zmian zachodzących w zespole było interesujące. Teraz czekam tylko na to, by zasiąść za kierownicą bolidu i przekonać się, jak te samochody będą się zachowywać na torze, mając nadzieję, że zapewnią nam dobrą zabawę”.

Czy jest coś, co Pani przeraża w tej zmianie przepisów?

„Na początku różnica między zespołami będzie bardzo duża – tak jest zawsze, gdy w Formule 1 wprowadzane są nowe przepisy. Będzie jeden lub dwa zespoły, które wystartują znacznie lepiej od pozostałych, a potem z upływem czasu sytuacja się wyrówna. Mam nadzieję, że uda się dość szybko osiągnąć równowagę”.

Teraz wróci na tor nie jako urzędujący mistrz, po czterech latach kolejnych sukcesów. Czy od razu chce rewanżu, czy o tym nie myśli?

„Nie myślę o tym, nie interesuje mnie to. Również dlatego, że nie możemy przewidzieć, kto będzie walczył o mistrzostwo w tym sezonie – nie mamy o tym pojęcia. Wiem, że inni kierowcy nie są tacy jak ja, że mówią lub robią zupełnie inne rzeczy, ale ja taki właśnie jestem. Jeśli będę miał maszynę, by walczyć, będę walczył o kolejne mistrzostwo świata. Jeśli nie będę miał konkurencyjnej maszyny, postaram się pomóc zespołowi”.

Czy wkład kierowcy w pracę zespołu będzie w tym roku odgrywał większą rolę?

„Myślę, że od kierowcy będzie wymagana duża zdolność adaptacji i szybkość reakcji. Udzielanie precyzyjnych odpowiedzi i wskazówek, jasne mówienie, co się podoba, a co nie. Jest to proces, do którego jestem przyzwyczajony, ale będzie on jeszcze ważniejszy w związku ze zmianami w regulaminie”.

Testy, symulator, fabryka: to zima pełna zobowiązań. Czy miał pan czas na odpoczynek?

„Tak, uważam, że ważną częścią przygotowań między sezonami jest odpoczynek. Trzeba kontynuować treningi, ale też dobrze się odżywiać i wysypiać. Z upływem lat coraz bardziej zdaję sobie sprawę, że czas spędzony z rodziną, w spokoju, naprawdę ma ogromne znaczenie. Wielu uważa mnie za młodego kierowcę, ale mimo że mam 28 lat, jestem w Formule 1 już od dłuższego czasu”.

Jak wygląda życie jako tata?

„To świetna zabawa, bardzo mi się to podoba. Poza torem jestem zwykłą osobą: podczas wakacji spędziliśmy Sylwestra w Brazylii, ponieważ moja partnerka Kelly (Piquet, red.) jest Brazylijką, i spędziliśmy ten czas wszyscy razem. Potrzebowałem tego po intensywnym sezonie”.

Rok 2025, w którym o mało nie dokonał historycznego comebacku. Co pozostało jej z tego sezonu?

„To, by nigdy niczego nie uznawać za stracone, by zawsze w to wierzyć. W trakcie mojej kariery, z upływem lat, nauczyłam się patrzeć na sprawy z odpowiedniej perspektywy i nigdy zbytnio nie martwić się tym, co się wydarzy. Nie ma sensu wyprzedzać wydarzeń, bo wszystko może się zmienić w jednej chwili. Trzeba być gotowym”.

Czy uważa Pani, że opinia publiczności na Pani temat zmieniła się po ostatnim sezonie?

„Być może wielu kibiców, którzy wcześniej nie byli moimi fanami, zmieniło zdanie na mój temat. I bardzo mnie to cieszy”.

W zeszłym roku często widywaliśmy Panią u boku debiutantów, jako swego rodzaju mentorkę dla młodych kierowców. Czy lubi Pani spędzać z nimi czas?

„Wszyscy to sympatyczni chłopcy i zaimponowali mi jako kierowcy. Popełnili kilka błędów, co jest normalne w debiutanckim sezonie; niektórzy – jak Kimi Antonelli – mieli większą presję, bo od razu zadebiutowali w czołowym zespole, ale każdy z nich poradził sobie ze swoimi wyzwaniami najlepiej, jak potrafił”.

W 2016 roku, dziesięć lat temu, zadebiutowała w Red Bullu, wygrywając pierwszy wyścig GP rozegrany z tym zespołem. Czy czuje się tą samą kierowczynią?

„W ciągu dziesięciu lat człowiek dojrzewa i pod wieloma względami nie jestem już tą samą dziewczyną, co wtedy. Ale nadal tak samo kocham ścigać się i tak samo kocham ten zespół. Jesteśmy rodziną”.

Co przyniesie przyszłość?

„Kto wie, na razie skupiam się na teraźniejszości i na tym sezonie, w którym będzie wiele do nauczenia się. Nie widzę siebie w Formule 1 w wieku czterdziestu lat, mam inne cele, lubię wiele kategorii sportów motorowych i są inne wyzwania, którym chciałbym sprostać. Ale teraz o tym nie myślę: dopóki dobrze się bawię na torze, jestem zadowolony z tego, co robię”.

Leave a Reply