W czerwcu były mistrz udzielił naszej gazecie wywiadu, w którym mówił o tych dwóch talentach i wielu innych sprawach

Nicola Pietrangeli nie potrzebuje przedstawiania. Jest uosobieniem tenisa. Stworzył historię tego sportu, a przede wszystkim w Paryżu zapewnił Włochom dwa tytuły, w 1959 i 1960 roku, oraz dwa finały w 1961 i 1964 roku. Do 2023 roku był jedynym kapitanem reprezentacji Włoch, który zdobył Puchar Davisa, a dziś, mając 92 lata, nadal jest uważnym obserwatorem świata tenisa. On, który w połowie ubiegłego wieku zasadził ziarno, teraz cieszy się owocami bujnej i obfitej rośliny: „Mamy mistrzów wszędzie. Wśród kobiet mamy Jasmine Paolini, a potem wygraliśmy Puchar Davisa, Puchar Billie Jean King, nigdy się nie zatrzymujemy…”.

Nicola, czy obejrzysz finał Roland Garros?

„Oczywiście! Usiądę przed telewizorem i będę pierwszym kibicem Sinnera przeciwko Alcarazowi. Musicie przestać myśleć, że jestem zazdrosny, ponieważ Jannik stał się mistrzem. Jestem szczęśliwy i dumny, widząc, jak włoskie tenisistki i tenisiści dominują na świecie. Jesteśmy tym, czym kiedyś była Australia, a potem Stany Zjednoczone, a oprócz Sinnera jest wielu innych, którzy co tydzień wychodzą na boisko i pokazują się. Na przykład jakiś czas temu widziałem mecz Gigante, nigdy wcześniej go nie widziałem i zastanawiam się, dlaczego, skoro gra tak dobrze”.

Paryż jest wyjątkowy, jakie ma Pan wspomnienia?

„Jako gracz, ale także po zakończeniu kariery, mam piękne wspomnienia. Jest to jednak bardzo trudny turniej. Może być bardzo gorąco, a także bardzo zimno, a kort ziemny wymaga dużego nakładu energii. Teraz jednak jest zadaszenie, stadion jest naprawdę bardzo ładny, elegancki”.

Sinner i Musetti zagrali w półfinałach w Paryżu, tak jak pan i Sirola w 1960 roku. Śledził pan obu?

„Szkoda Musettiego. Ale ten Alcaraz to prawdziwy wariat, robi niesamowite rzeczy. W każdym razie kilka lat temu już to mówiłem, poszukajcie wywiadów: Musetti może nie jest najsilniejszym z Włochów, ale z pewnością gra najlepiej. Trzeba było tylko dać mu czas na rozwój i zdobycie doświadczenia, teraz jest jednym z najlepszych na świecie. Jego tenis jest naprawdę piękny do oglądania i jestem pewien, że będzie się dalej rozwijał i odniesie ważne zwycięstwa”.

Musetti potrzebował tylko czasu, aby dojrzeć: gra najpiękniej Nicola Pietrangeli Czego oczekuje Pan od pojedynku Sinner-Alcaraz kilka tygodni po finale w Rzymie?

„Spodziewam się pięknej walki. Jannik jest bardzo silny, nieosiągalny. Widzieliście z Djokovicem? W tej chwili myślę, że tylko Carlos jest w stanie go pokonać. Alcaraz jest jak szalony koń, robi wszystko sam. Popełnia błędy, a potem zdobywa fenomenalne punkty, nigdy nie wiadomo, czego się spodziewać. Ale nasz zawodnik jest tak silny, że we wszystkich meczach mógłby zacząć, pozostawiając rywalom około 15 punktów przewagi. I tak by wygrał”.

Dwa finały z rzędu po trzech miesiącach przerwy: to jeszcze bardziej niesamowity wynik, nie sądzi pan? „Tak, ale mówimy o zawodowym sportowcu. Poza tym na szczęście nie przerwał kariery z powodu kontuzji i mógł nadal trenować. Jannik nie jest już tym samym zawodnikiem, co dwa lata temu, dorósł, nabrał doświadczenia, dojrzał. Wie, że jest na Dzikim Zachodzie, a na głowie ma napis „poszukiwany”. Wszyscy chcą go pokonać, aby zgarnąć nagrodę. Jest to sytuacja, która zmusza cię do bycia zawsze w formie, do nieustannego działania. Może to być bardzo męczące, ale on ma odpowiednią mentalność, aby wytrzymać ataki rywali. A w finale czeka na niego najgroźniejszy z nich wszystkich”.

Zmierzył się Pan z Rodem Laverem, ostatnim tenisistą, który zdobył Wielkiego Szlema. Czy uważa Pan, że Sinner może tego dokonać?

„Rocket Man (pseudonim Lavera, przyp. red.) dokonał tego nie raz, ale dwa razy. Jeśli chodzi o Jannika, nie zdziwiłbym się, gdyby mu się to udało. Jest najsilniejszy”.

Dzięki Sinnerowi i jego osiągnięciom wszyscy teraz mówią o tenisie. Jakie to dla Pana uczucie?

„Włosi, jak zawsze powtarzam, są narodem kibiców, a nie sportowców. Mają tendencję do wspierania zwycięzców lub osób, które są obecnie na topie. Widzieliśmy to w żeglarstwie, w przypadku Tomby, Valentino Rossiego. Teraz jest Sinner. Widzę go wszędzie, nawet gdy otwieram lodówkę, widzę jego reklamę”.

Czy jest jakiś mistrz, z którym można go porównać?

„Być może Borg. Był opanowany, nigdy się nie denerwował, tak jak Jannik. Zresztą, czym miałby się denerwować? Jest utalentowany, sławny, numer 1 na świecie, obdarzony talentem. Potrafił go pielęgnować i teraz nie ma już żadnych słabych punktów”.

Leave a Reply