Po turnieju będzie grała w Waszyngtonie jako pierwsza Włoszka w National Women’s Soccer League: „Trener Soncin zawsze nam wierzył, a po łzach moich koleżanek zrozumiałam, że napisałyśmy nową historię”.
Teraz to ona nadaje ton, na boisku swoimi asystami, a poza nim nowoczesnymi wyborami. Sofia Cantore zainspirowała Cristianę Girelli dwoma asystami, ale odebrała jej rolę DJ-ki grupy, którą teraz pełni (i to z wielką starannością) wraz z Arianną Caruso. Zaspana po długiej nocy świętowania, ale z gotową ripostą, śmieje się, gdy zwraca się jej uwagę, że odebrała weterance pałeczkę w tworzeniu playlisty. „Cóż, powiedzmy, że muzyka ewoluuje. Cri nadal puszczała utwory z wakacyjnych wiosek. Ale kiedy trzeba świętować i zaangażować wszystkich, Carrà zawsze pasuje”.
Jakie emocje pozostały po awansie do półfinału?
„Trudno mi uświadomić sobie, co się dzieje, zawsze potrzebuję trochę czasu. Ale widok innych, zwłaszcza starszych dziewczyn ze łzami w oczach, uświadomił mi, że dokonałyśmy czegoś historycznego”.
Co było kluczem do sukcesu?
„Trudno powiedzieć, dużo o tym rozmawiałyśmy między sobą. Myślę, że bramki w ostatniej minucie padają, ponieważ coś cię napędza. Coś, co wykracza poza umiejętności piłkarskie. Cierpiałyśmy, ale pomogła nam wspólna determinacja. Wyglądało na to, że tak właśnie miało być. Zaczęłyśmy od marzeń i to właśnie one doprowadziły nas do tego miejsca”.

Jednak umiejętności piłkarskie mają znaczenie, jak na przykład jej asysty dla Girelli…
„Pierwsza była strzałem, Cristiana świetnie zmieniła kierunek piłki do bramki. Druga… podniosłam głowę i zobaczyłam trzy dziewczyny, Caruso, Girelli i Cambiaghi, które wołały o podanie. Pomyślałam: podam na prawą stronę i wrzucę w pole karne. Jakbym wiedziała, że to będzie właściwa piłka. Atakowanie pola karnego w ten sposób oznacza naprawdę silną wiarę w osiągnięcie celu”.
A był to co najwyżej półfinał. Czy teraz patrzycie dalej?
„Teraz nie stawiamy sobie żadnych ograniczeń. Ale wiemy, że dotarcie do finału to trudny cel”.
Co trener Soncin wniósł do tej grupy?
„Dał nam ogromne zaufanie. Od pierwszego dnia mówił nam, że możemy grać z każdym. A pod względem taktycznym dba o każdy szczegół: wychodzimy na boisko, zawsze dokładnie wiedząc, co mamy robić”.
Trener mówi, że wasza gra jest czysta, a prezes Gravina powiedział, że jesteście symbolem najpiękniejszej Italii, tej, która nigdy się nie poddaje. Czy to wyznanie wywiera presję?
„To inna czystość, ponieważ przeszliśmy inną drogę. Nie wierzę jednak w niektóre opinie, które czytam. Nie sądzę, aby chłopcy, kiedy zakładają koszulkę reprezentacji, robili to bez odpowiedniej motywacji. Myślę, że są tacy sami jak my, nawet jeśli przeszli inną drogę. A opinie prezesa są dla nas bodźcem: każdego dnia walczymy o to, aby zaangażować więcej osób w ten ruch. Wykorzystujemy naszą siłę i siłę wszystkich dziewcząt i dziewczynek, które chcą grać w piłkę nożną”.

Sądząc po oglądalności telewizyjnej, dobrze wam to wychodzi.
„Wyniki pomagają, a my staramy się osiągnąć jeszcze więcej. Reprezentacja narodowa jest jak rodzina”.
Sofia, jesteś jedną z najmłodszych zawodniczek w drużynie: po mistrzostwach Europy będziesz grać w Stanach Zjednoczonych, w Waszyngtonie, jako pierwsza Włoszka w tej lidze. Jak podjęłaś decyzję o odejściu z Juventusu?
„Jestem osobą ciekawą świata i podoba mi się pomysł poznania innej piłki nożnej i innej kultury. Jeśli chodzi o wiek, w wieku 25 lat czuję się trochę jak łącznik między starszymi i młodszymi zawodniczkami. Powiedzmy, że należę do pokolenia pośredniego”.
Czy słyszałaś kiedyś opowieści o czasach, kiedy grało się na ziemnych boiskach?
„Słyszałam i uważam, że są one ważną częścią dziedzictwa, ponieważ to właśnie z tych trudności wynikają liczne osiągnięcia, które doprowadziły nas do tego miejsca. Trzeba iść naprzód, nie zapominając o wartościach, które wynikają z tych trudności. Słyszę przede wszystkim opowieści o epickich wyjazdach autokarem z Brescii do Bari, lunchu w restauracji przy autostradzie i popołudniowych meczach. To kultowe chwile, ale z drugiej strony zdarzało mi się trenować na dziewięcioosobowym boisku, dlatego uważam, że należę do pokolenia pośredniego. Myślę też, że nasza droga i nasze wartości powinny być zachowane. Mam szczęście żyć w czasach zmian, ale ogromna pasja przyniosła owoce i nie może zostać zaprzepaszczona”.
Sofia, nie rozmawiajmy o finale. Poza tym, jakie jest Twoje następne marzenie?
„Ukończenie studiów z zakresu nauk o żywieniu. W końcu uda mi się zdobyć ten błogosławiony dyplom”.
