Po trzech kolejnych zwycięstwach w turniejach wielkoszlemowych na twardej nawierzchni, Jannik walczy o potwierdzenie swojej formy w Nowym Jorku: ostatnim, któremu się to udało, był Federer w 2008 roku. Ostatni trening z Safiullinem

Oczekiwanie dobiega końca. Dzisiaj około godziny 19:30 czasu włoskiego Jannik Sinner rozpocznie obronę tytułu w US Open, mierząc się w pierwszym meczu z Czechiem Vit Koprivą, nr 87 ATP, z którym nigdy wcześniej nie grał. Numer jeden świata zadebiutuje w edycji 2025 ostatniego wielkoszlemowego turnieju sezonu nie tylko jako aktualny mistrz, ale także jako zwycięzca ostatnich trzech wielkoszlemowych turniejów na twardej nawierzchni (Australian Open 2024 i 2025, US Open 2024), czyli serii 21 meczów bez porażki w turniejach wielkoszlemowych na szybkiej nawierzchni. Potwierdzenie tego w Nowym Jorku nie jest jednak łatwym zadaniem: ostatnim, któremu się to udało, był Roger Federer w 2008 roku, ostatnim z jego pięciu triumfów z rzędu.

Ostatecznie to kort, którego werdykty są niepodważalne, ujawni formę Jannika. Jego ostatni wizerunek z boiska pochodzi z Cincinnati, gdzie tuż po wycofaniu się z finału przeciwko Alcarazowi przy stanie 0-5, zmęczony wirusem jelitowym, który złapał kilka dni wcześniej, siedział na krześle przy zmianie stron niemal ze łzami w oczach. W momencie, gdy wejdzie na kort Arthur Ashe, minie osiem dni od tych bolesnych chwil, ale jeśli wierzyć jego słowom, problemy z kondycją fizyczną ma już za sobą: „Czuję się dobrze i nie mogę się doczekać gry”. Po dwóch dniach odpoczynku po przybyciu do Nowego Jorku Sinner wznowił treningi z typową dla siebie determinacją i jasnymi celami: mieszanką sparingów, aby przetestować wszystkie możliwe sytuacje w grze. I tak, po Michelsenie i Khachanovie, dwóch świetnych uderzających, którzy wymagali od niego szybkiej reakcji, wczoraj, w ostatnim dniu intensywnego treningu przed debiutem, zagrał z Rosjaninem Safiullinem, który ma podobne cechy do Koprivy. W tym tygodniu Jannik dwukrotnie spotkał się z Alcarazem: w czwartek wszedł na kort, a Hiszpan właśnie skończył trening, więc uściskali się i poklepali po plecach; w niedzielę wyszli razem z szatni i zanim rozeszli się, wymienili uśmiechy i kilka zdań, które rozbawiły ich obu. Ich rywalizacja jest oczywiście największym wydarzeniem tegorocznego US Open: nikt, z wyjątkiem kilku pełnych nadziei Amerykanów, którzy marzą o zwycięstwie na własnym terenie po 22 latach od triumfu Roddicka, nie wyobraża sobie innego finału niż Sincaraz: byłby to trzeci raz w sezonie, co zdarzyło się tylko w 1964 roku między Emersonem a Stolle.

relaks—  Jeśli ponownie spotkają się w meczu o tytuł, stawką będzie również pozycja numer jeden na świecie, którą Czerwona Lisica utrzymuje nieprzerwanie od 64 tygodni. Ale jeśli Carlitos w przeddzień swojego debiutu zdradził, że nie może się doczekać ponownego spotkania z nim, Jannik jest bardziej ostrożny: zarówno ze względu na swój charakter, jak i potrzebę zrozumienia, w końcu w meczu, czy powrót do formy po kłopotach w Cincy został zakończony. Również dlatego, że tabela, która zgodnie z rankingiem proponuje mu od drugiej rundy do półfinału Popyrina, Shapovalova, Paula, Drapera i Zvereva, może kryć w sobie pułapki dla gracza, który nie jest w szczytowej formie. W każdym razie wokół najsilniejszego gracza świata panuje atmosfera zaufania: podczas treningów Sinner na przemian spotykał się ze sponsorami, grał w ping ponga z Osaką, spędzał spokojne wieczory w hotelu z zespołem, chociaż mecze burraco zostały ograniczone ze względu na nowe hobby numeru jeden na świecie, czyli budowanie z klocków Lego. W końcu trzeba było jakoś spędzać czas i odpocząć od myślenia. Ale teraz król może wreszcie wrócić do tego, co robi najlepiej. Wygrywać.

Leave a Reply