Od protestów w zeszłym sezonie, przez nowy entuzjazm, jaki Rossoneri zdołali wzbudzić wokół siebie, aż po dzisiejsze owacje na stojąco

To była zasługa Maxa. Parafrazując Sorrentino, można podkreślić, jak bardzo i w jaki sposób przybycie Allegriego wpłynęło na świat Milanu, przywracając entuzjazm na wszystkich frontach. Od boiska po trybuny. Tak, ponieważ w przypadku kibiców zadanie było trudniejsze: sprawić, by stadion znów śpiewał dla swoich idoli po miesiącach ostrych protestów i transparentów przeciwko drużynie i klubowi. Teraz świat się odwrócił, wydaje się, że minęło całe życie. Dzisiaj Rossoneri pokonali Veronę 3:0 i zamknęli rok 2025 na czele tabeli – czekając na Inter w Bergamo – i zrobili to na świątecznie udekorowanym stadionie San Siro.

W pierwszej połowie stadion śpiewał i dopingował drużynę. Następnie, w 45. minucie, po bramce Pulisica pod koniec pierwszej połowy, rozległ się pierwszy śpiew. „Christian Pulisic la la la” i tak dalej. Następnie, na początku drugiej połowy, przyszła kolej na Nkunku, po raz pierwszy jako niespodzianka. We włoskiej lidze Francuz nie strzelił jeszcze żadnej bramki, ale przede wszystkim nie zaprezentował się na tyle dobrze, aby podbić serca kibiców Rossoneri. Po pierwszym trafieniu Francuz nadmuchał swój czerwony balonik pod trybuną południową i podarował go kibicom, którzy pięć minut później zadedykowali mu pierwszy chór w sezonie.

standing ovation—  Od tego momentu scenę przejął Luka Modric. Najpierw na boisku, potem na trybunach. Chorwat przez cały mecz rozjaśniał San Siro finezyjnymi zagraniami, dwoma przyspieszeniami i swoją zwykłą klasą. W 70. minucie Allegri zastąpił go Jasharim. Kibice podziękowali mu owacją na stojąco: od dawna nie widziano tak otwartej owacji na San Siro. Ale to nie wszystko. Minęła minuta i kibice zaczęli śpiewać „mamma mamma mamma, sai perché mi batte il corazòn, ho visto Luka Modric. O mammà, innamorato son” (mamo, mamo, mamo, wiesz, dlaczego moje serce bije, widziałem Lukę Modrica. O mamo, jestem zakochany), słynny chór poświęcony Maradonie przez kibiców Napoli. Na koniec stadion zaśpiewał również dla Saelemakersa, po czym ponownie oklaskiwał Pulisica w momencie zejścia z boiska. Ten sam chór, co po bramce. Następnie, po końcowym gwizdku, wszyscy pod trybuną. Mnóstwo uśmiechów, Nkunku obejmujący Maignana i owacje na stojąco. Tak kończy się kalendarzowy rok Rossoneri.

Modric w momencie schodzenia z boiska

Odwrócony świat —  Jeśli pomyśleć tylko o ostatnich dziesięciu miesiącach, sytuacja całkowicie się odwróciła. Pod koniec lutego w Bolonii kibice wywiesili transparent, który nie pozostawiał miejsca na żadną interpretację. „Nie jesteśmy tu dla drużyny, dla tej drużyny”. I jeszcze „wyciągnijcie jaja…”. Krótko mówiąc, atmosfera była wroga wobec piłkarzy i klubu. Siedem dni później nastąpiło kolejne potwierdzenie. Na stadionie San Siro pojawiła się Lazio, a kibice opuścili trybuny na pierwsze 15 minut meczu. Potem zaczęli gwizdać. Każdy błąd, każda nieprecyzyjna akcja, wszystko. Tak samo będzie w nadchodzących tygodniach. Miniony rok był złożony pod każdym względem. Celem ataków był również klub. „Niekompetentni menedżerowie, bez ambicji, nie dorównujecie naszej historii”, „Nie jesteśmy Amerykanami” i tak dalej. Nawet podczas uroczystości z okazji 125-lecia klubu nie zabrakło protestujących okrzyków, transparentów i kontestacji, do tego stopnia, że Ibra i Furlani weszli tylnym wejściem, aby uniknąć kibiców. Dzisiaj jednak wszystko się zmieniło. Max i jego chłopcy wywrócili świat Milanu do góry nogami. Najlepszym tego dowodem jest zdjęcie drużyny świętującej pod trybuną.

Leave a Reply