Młody, silny, a przede wszystkim obiecujący: Ekwadorczyk stanowi idealną inwestycję dla Oaktree. Kierownictwo „nerazzurri” może wkrótce postawić na niego, po tym jak już od zeszłego lata miało go na celowniku
Na czele listy rekordowych transferów Brugii niezmiennie plasuje się Charles De Ketelaere. Tuż za nim znajduje się Ardon Jashari. Za obu zapłacono odpowiednio 37,5 i 36 milionów euro. Miejsce docelowe: dla obu Mediolan. Wspólny mianownik: przeznaczenie w Milanie oraz dwie wyczerpujące negocjacje, zakończone dopiero po pełnym zaspokojeniu żądań belgijskiego klubu. Trzecie miejsce w tym specjalnym rankingu zajmuje obecnie Brazylijczyk Igor Thiago, który latem 2025 roku przeszedł do Brentford za około 30 milionów funtów i po sezonie adaptacyjnym stał się czołowym graczem również w Premier League (8 bramek w 11 meczach). Jednak Thiago może wkrótce zostać „wyprzedzony” w klasyfikacji największych zysków z transferów przez Joela Ordoñeza, który hipotetycznie również zmierza do Mediolanu. Jest jeszcze za wcześnie, by to stwierdzić, ale zainteresowanie – tym razem nie ze strony Rossoneri, lecz ze strony Interu – jest jak najbardziej realne. Młody, techniczny, agresywny obrońca, a przede wszystkim obiecujący i gotowy do wielkiego przełomu. To praktycznie idealny profil, na którym Inter zamierza się skupić od teraz aż do kolejnych sezonów. A właściwie od… wczoraj: ponieważ polityka transferowa Oaktree jest jasna – zabrania ona zawierania zbyt kosztownych transakcji pod względem kwot transferowych, a zamiast tego nakazuje długoterminowe inwestycje, które powierza się Cristianowi Chivu, czekając na zbiory. Dokładnie tak samo było zeszłego lata w przypadku Bonny’ego, Sucica, Luisa Henrique’a i Dioufa. Niektóre z tych inwestycji już się opłaciły, w przypadku innych nadal zachowujemy przychylność wynikającą z kwestii adaptacji i czasu. Pewne jest jednak, że wyciąganie Ordoñeza z Brugii nie będzie łatwe…
Od 1 lipca ani Francesco Acerbi, ani Stefan De Vrij nie będą już częścią składu Nerazzurri. Są zbyt zaawansowani wiekowo, zbyt wyczerpani ostatnimi wyczerpującymi sezonami, nie wpisują się w plany trenera i kierownictwa dotyczące przyszłości Interu, mimo że obecnie obaj byli zawodnicy Lazio nadal są cenieni i wykorzystywani. Z jednej strony mamy adaptację Bissecka na pozycję środkowego obrońcy, z drugiej – inwestycję, którą Inter z pewnością zrealizuje między styczniem a przyszłym latem. Marotta i Ausilio rozważają kilka nazwisk, a wśród nich znajduje się właśnie Joel Ordoñez ze względu na wszystkie wyżej wymienione cechy. Problem polega jednak na tym, że negocjacje z Brugge nigdy nie są proste: w ostatnich latach belgijski klub nigdy nie ustąpił w kwestii transferów i raczej nie zrobi tego w przypadku ekwadorskiego obrońcy, który jest kluczowym graczem Brugge (ma już na koncie 14 występów w tym sezonie), a przede wszystkim we wrześniu ubiegłego roku przedłużył kontrakt do 2029 roku. Innymi słowy: za mniej niż 25 milionów Brugge nie będzie nawet rozważać oferty. Ale transakcja mogłaby… podwoić swoją wartość. W grę wchodzi bowiem również przyszłość Aleksandara Stankovica, który właśnie latem ubiegłego roku przeniósł się do Brugge i w tym sezonie radzi sobie tam znakomicie. Kto wie: może Inter zdecyduje się odłożyć powrót syna słynnego ojca do macierzystego klubu, aby uzyskać pierwszeństwo w pozyskaniu Ordoñeza. W końcu na rynku transferowym wszystko jest możliwe…
