Kierowca McLarena po podwójnej dyskwalifikacji w Las Vegas, która ponownie otworzyła walkę o mistrzostwo na korzyść Verstappena: „Wiemy, na co go stać. Wiem, że wielu mówiło różne rzeczy na mój temat, ale to część gry”
Szybki krok i spuszczone spojrzenie, jakby chciał schronić się przed kamerami i mikrofonami. Lando Norris przybywa do Kataru po tym, jak podwójna dyskwalifikacja jego McLarena w Las Vegas ponownie wprowadziła do gry jego najbardziej budzącego strach rywala, Verstappena. „Na każdej odprawie zawsze traktowaliśmy go jako zagrożenie. Wiemy, na co go stać, i wiemy, na co stać Red Bulla”. A z Holendrem mającym 24 punkty straty w klasyfikacji kierowców: „Nic się nie musi zmieniać, w mojej głowie wszystko jest tak jak wcześniej”.
Głowa. W czwartek w Lusail Norris opowiedział o tym, że „zrezygnował z mediów społecznościowych”. „Nie chcę nic wiedzieć. Wiem, że wielu mówiło różne rzeczy na mój temat, ale to część gry. Pozwalam im marnować energię, pewne sztuczki na mnie nie działają”. Nie jest to łatwe po weekendzie, w którym problem techniczny (nadmierne zużycie podłoża) pozbawił go drugiego miejsca, niezwykle ważnego z punktu widzenia klasyfikacji generalnej. „To bolało – wyznaje Anglik – ale jednocześnie spodziewałem się tego. Czułem, że prędzej czy później to się musi wydarzyć. Wziąłem kilka dni wolnego, odcinając się od wszystkiego, i teraz czuję się dobrze. Dla mnie to tak, jakby nic się nie wydarzyło”.
morale na dnie— A więc Katar. „To będzie jak w Meksyku, kiedy przyjechałem, wiedząc, że nie prowadzę w klasyfikacji generalnej. Jestem tak samo zrelaksowany, jak wtedy, gdy dzieliło mnie 35 punktów od Oscara”. A jeśli chodzi o współlokatora w boksie: „Jestem przekonany, że on również stanowi zagrożenie na tym samym poziomie co Verstappen. Uważam ich za równie silnych”. Australijczyk dziękuje, ale w głębi duszy jest już przekonany, że „nawet dwa idealne weekendy nie wystarczą, by wygrać mistrzostwa. Potrzebna byłaby jakaś pomoc z zewnątrz…”. Trudno mu zaprzeczyć, biorąc pod uwagę, że w klasyfikacji ma obecnie tyle samo punktów co Verstappen, po tym jak przez większą część sezonu prowadził w mistrzostwach. „W ostatnich wyścigach miałem trudności. Niestety popełniłem też własne błędy, a to nie powinno się zdarzyć, ale tak właśnie było”.
