Kierował reprezentacją Włoch w biegach narciarskich, obecnie jest działaczem sportowym w Dolinie Aosty: „Jak to możliwe, że nie uwzględniono wszystkich 141 reprezentantów Włoch przy 10 001 nosicieli pochodni? Nie sądzę, żeby Albano musiał wypełniać ten formularz…”

Marco Albarello był liderem włoskiej reprezentacji w biegach narciarskich, która zachwyciła podczas Igrzysk w 2006 roku, zdobywając dwa złote i dwa brązowe medale. Jest jednak również jedną z zapomnianych legend, o których wspominają ministrowie, a dzięki pełnieniu funkcji kierownika ds. wydarzeń sportowych w regionie Doliny Aosty w poniedziałek 12 stycznia miał okazję pełnić rolę nosiciela pochodni wraz z innymi bohaterami włoskiej reprezentacji w narciarstwie długodystansowym.

Marco Albarello, Maurilio de Zolt, Silvio Fauner i Giorgio Vanzetta ze złotym medalem ze sztafety 4x10 km

Albarello, jak pan by poradził sobie w tej sytuacji?

„Poprzez specjalną listę przeznaczoną dla 40 mistrzów olimpijskich i 141 medalistów, która pozwoliłaby uniknąć procedur obowiązujących dla pozostałych uczestników. Moim zdaniem chaos właśnie tam się zaczął. Wystarczyłaby przepustka, wymyślenie czegoś prostego na potrzeby ceremonii i uniknięto by całej tej kontrowersji. Próbowałem powstrzymać Faunera, mając już dość czekania, ale ta historia zaczęła się trzy miesiące temu”.

Co Pana zdaniem się stało?

„Były trzy miejsca dla gmin, trzy dla CONI, a także te przeznaczone dla sponsorów. Jak to możliwe, że nie uwzględniono wszystkich 141 reprezentantów Włoch w porównaniu z 10 001 osób niosących pochodnię? Nie sądzę, żeby Albano musiał wypełniać formularz… Rozmawiałem z Malagò dwa miesiące temu, rozmawiałem z Buonfiglio, kiedy zaprosiłem go na młodzieżowe Trofeo CONI, a on powiedział mi: „zajmujemy się tym” w sprawie nosicieli pochodni; nie wiem, czy odziedziczył coś już ustalonego. Być może zastanawiał się: „Co mam zrobić, co wybrać?”, również w odniesieniu do Fundacji Milano Cortina. Zadzwonił do mnie prezes FISI, Roda, który przyznał: „Powinniśmy byli postąpić inaczej”. Nie wiem, co się potem stało, nie chcę nikogo obwiniać, ale…”.

Medale, które powinny być najważniejszym punktem igrzysk olimpijskich, zostały zapomniane

Zrzucanie odpowiedzialności, wpadka czy…?

„Zabrakło wrażliwości: medale, które powinny być najważniejszym punktem igrzysk olimpijskich, zostały zapomniane. Myślę o Giorgio Di Centa i jego dwóch złotych medalach. Naprawdę miałem nadzieję, tak jak powiedział Piller Cottrer, że po raz kolejny zobaczę paradę złotej sztafety na stadionie San Siro, podobnie jak po igrzyskach w Turynie w 2006 roku, również po to, by docenić to, jak wielkie osiągnięcie zaliczyli chłopcy”.

Biegi narciarskie uratowały tamte igrzyska dla włoskiej reprezentacji dwadzieścia lat temu.

„ No właśnie, miałem nadzieję, że będzie to okazja, by nieco ożywić entuzjazm wobec nas: w 2006 roku, zaraz po tych triumfalnych igrzyskach, Włochy wygrały mistrzostwa świata w piłce nożnej, a to, co osiągnęli ci chłopcy, zostało natychmiast zapomniane. Mówimy o drugiej olimpijskiej dyscyplinie zimowej. Zapominanie o nas nie jest sprawiedliwe”.

Dwóch ministrów stanęło w waszej obronie.

„3 stycznia zwróciłem uwagę ministra Abodiego na te błędy”.

Czy uważa Pan, że ta kontrowersja pomoże coś naprawić?

„Na razie wszystko stoi w miejscu, mam nadzieję, że tak. Ale my, członkowie złotej sztafety z 1994 roku, wiedzieliśmy już trzy miesiące wcześniej, że weźmiemy udział w ceremonii. Trzeba zorganizować cały ceremonial”.

Niesienie pochodni było niesamowitym przeżyciem, jedynym w swoim rodzaju doświadczeniem w życiu

Co pan czuł, trzymając pochodnię w ręku w Aosty?

„Niesamowite emocje. Byli ze mną Vuillermoz i Arianna Follis, a wszyscy, którzy nieśli pochodnię na tych 200 metrach, mówili mi o tym, że to jedyne w swoim rodzaju doświadczenie. „Ale nas poganiają” – mówili. Ach, był tam też Pellegrino, który się zapisał, nie wiedząc, czy będzie chorążym. „Wybiegam do przodu” – powiedział mi Chicco”.

Gdzie będzie Pani oglądać Igrzyska?

„Mam przyjaciół, którzy mają dom w Val di Fiemme, ale nie mam biletów. Chyba skończę komentując zawody z Mediolanu dla Sky…

Leave a Reply