Monakijczyk gotowy do domowego GP: „W 2024 roku nieoczekiwane zwycięstwo dodaje mi odwagi również w tym roku. Niki Lauda? Był człowiekiem, który nigdy się nie poddawał: pozostawił ogromny ślad w Formule 1 i Ferrari”.

Charles Leclerc jest już w trybie Monza. Efekt kibiców, którego doświadczył w środę w Mediolanie, dodał mu energii. Nie żeby tego potrzebował („Odkąd ścigam się w F1, zawsze odnosiłem zwycięstwa z Ferrari, wiem, jak wyjątkowe to jest”), ale kiedy nadchodzi Monza, każdy kierowca Ferrari czuje, że „wszystko jest możliwe”. Dał to do zrozumienia wczoraj, w przeddzień wyścigu, kiedy mówił o McLarenach jako o niepokonanych samochodach, a potem ożywił się na myśl o tym, co może się wydarzyć: „W zeszłym roku doświadczyłem nieoczekiwanego zwycięstwa – wspominał – i właśnie to zwycięstwo daje ci przynajmniej świadomość, że można wygrać, nawet startując z niekorzystnej pozycji. Nie mogę się doczekać, aby wyjechać na tor i zobaczyć, gdzie jesteśmy w stosunku do nich”.

Być może inspirując się Niki Laudą, którego Ferrari uczci w ten weekend pamięć o pierwszym z jego trzech tytułów, zdobytych właśnie w Monzie 7 września 1975 roku, dokładnie 50 lat temu. Piloci i członkowie zespołu ubiorą się na niebiesko, aby upamiętnić kolory noszone przez kierowców Ferrari w 1975 roku, a dwa bolidy SF-25 będą miały specjalną kolorystykę, która będzie przypominać Ferrari austriackiego mistrza. Leclerc powiedział: „Nie miałem okazji pracować z Nikim ani widzieć go w akcji, ale najbardziej podziwiam w nim to, że nigdy się nie poddawał. Często to powtarzamy, ale on przeżył coś znacznie trudniejszego niż ja w całej mojej karierze. To, że po wypadku ponownie założył kask i wrócił na tor, jest imponujące. Zostawił po sobie ślad odwagi, który pozostanie w historii. Dobrze pamiętam, kiedy po raz pierwszy odwiedził mnie w paddocku w Monako. Był dla mnie bardzo miły, a rozmawiając z innymi osobami, zrozumiałem, że nie był taki wobec wszystkich. Był bardzo bezpośredni i obiektywny, więc te słowa były dla mnie jeszcze bardziej wyjątkowe. Zostawił po sobie ogromny ślad, nie tylko w F1, ale w sporcie w ogóle, a szczególnie w Ferrari. Jeśli chodzi o kolor niebieski, bardzo lubię czerwony, ale niebieski jest piękny i na taką okazję pasuje”.

TRUDNE PORÓWNANIE —   Jakie są perspektywy na wyścig? Czy Ferrari planuje jakieś zaskakujące posunięcia strategiczne? „Być może kibice mogą nam pomóc! Żarty na bok, w tym roku strategia wydaje się nieco bardziej przejrzysta niż w 2024 roku, więc mamy o jedną kartę mniej. Zobaczymy w niedzielę: postaramy się zaskoczyć naszych przeciwników. W każdym razie celem pozostaje zwycięstwo. W Monzie byłoby to jeszcze bardziej wyjątkowe, dzięki wsparciu kibiców”. Porównanie z McLarenem nie jest łatwe: „Realistycznie rzecz biorąc, przy tak silnym McLarenie nie ma toru, na którym uważam, że będziemy od nich lepsi — powiedział Leclerc — ale są tory, na których możemy się do nich zbliżyć. Myślę o kwalifikacjach w Baku, jednym z moich ulubionych torów, gdzie być może uda nam się coś zmienić. W wyścigach często mieliśmy tam trudności, ale Monza zaskakiwała nas w przeszłości. Są też Singapur i Las Vegas: w Singapurze kwalifikacje mają duże znaczenie, a w Las Vegas wszystko może się zdarzyć”.

NIEMOŻLIWY WYNIK — Charles nie zamierza się poddawać, mimo że od 2019 roku nie miał jeszcze Ferrari, które pozwoliłoby mu regularnie walczyć o zwycięstwa: „To oczywiście frustrujące. Nie miałem jeszcze okazji mieć samochodu, który byłby w stanie konsekwentnie walczyć o zwycięstwo, być może dopiero na początku 2022 roku. Ale to nie zmienia mojej motywacji. Ta frustracja zamienia się w chęć do większego wysiłku. Kiedy udaje się osiągnąć wynik, który na papierze wydawał się niemożliwy, radość jest jeszcze większa”. Tryb Niki Lauda zawsze aktywny.

Leave a Reply