Były bramkarz: „Za pierwszym razem byłem niewinny, zamienili probówki. Za drugim razem to ja się poddałem…”

Angelo Pagotto wybrał dom w górach, aby pracować nad swoim odrodzeniem. Castagno d’Andrea to spokojna miejscowość położona w górach florenckich, kilka kilometrów od „rzeki, która ma swoje źródło w Falteronie”, jak napisał Dante w Boskiej komedii. Miał na myśli Arno, którego źródło przyciąga tysiące turystów. Angelo wyciągnął rękę do swojego trzeciego życia. W pierwszym wygrał mistrzostwa Europy U21 jako podstawowy zawodnik, odsuwając Buffona na ławkę rezerwowych; w drugim otrzymał dwie dyskwalifikacje za doping i stosowanie substancji: ostatnia trwała osiem lat i zmusiła go do walki z depresją. Trzecie, być może najlepsze, pokazuje go spokojnego w Apeninach.

Czym się obecnie zajmujesz?

„Trenuję bramkarzy Pistoiese, tutaj rozegrałem swój pierwszy sezon wśród profesjonalistów. Poza tym czuję się świetnie: budzę się o świcie, kąpię się w jeziorach i poświęcam się medytacji. Przed Pistoiese pracowałem w Prato i Avellino w Serie C, po zakończeniu zawieszenia”.

Okres od 2007 do 2015 roku. Co robiłeś przez te osiem lat?

„Zmieniłem się, nie miałem już tego, co zarobiłem. Roztrwoniłem wszystko i nawet nie wiem jak. Przez dwa lata pracowałem w Niemczech jako kucharz i pizzaiolo, potem wyjechałem do Ligurii, gdzie mieszkają moje dwie córki. Moja siostra znalazła mi pracę jako magazynier w jednej z firm. Tam poznałem Carolinę i moje życie zaczęło się od nowa”.

Zacznijmy od pierwszej, dotyczącej życia. Dlaczego bramkarz?

„To przyszło mi naturalnie. Kiedy wiesz, to po prostu wiesz. Grałem w Verbanii, ale dyrektor sportowy miał kontakty z drużynami Serie A. Perinetti i Luciano Moggi, którzy w tamtym czasie pracowali w Neapolu, zwrócili uwagę na bramkarza pierwszego składu, ale on zaproponował, żeby zabrać również mnie. I ostatecznie to ja pojechałem. Perinetti powiedział mi, że kosztowałem 140 milionów lirów”.

Moggi odmówił. Dlaczego?

„Był rok 1995. Zainteresowały się mną Sampdoria i Juventus. W Genui grał Zenga, który był już pod koniec kariery, a w Juventusie stałym bramkarzem był Peruzzi. Chciałem grać i odrzuciłem ofertę Juve. W tamtym czasie to on rządził, po pierwszej dyskwalifikacji zostałem odrzucony przez wszystkie kluby z Serie A”.

Największym żalem jest odejście z Sampdorii?

„Tak, co za bzdura, mogę to powiedzieć. Prezes zamierzał zbudować drużynę wokół mnie, ale po pierwszych meczach Milan przedstawił mi wstępną umowę i ja ją przyjąłem. Psychologicznie byłem już na San Siro, miałem 22 lata: czy mogłem odmówić?”.

Zwłaszcza po wygranych mistrzostwach Europy do lat 21 z Włochami w 1996 roku.

„Szczyt mojej kariery. Ja w pierwszym składzie, Buffon na ławce. W tamtych latach byliśmy najlepsi wśród młodych bramkarzy. Byłem techniczny, dynamiczny. Nie byłem fenomenalny w grze nogami, ale kto wtedy zwracał na to uwagę? Gigi nadal mi dziękuje za te mistrzostwa Europy. On, Buffon, ktoś, kto wygrał wszystko, dziękuje Pagotto. W finale, przeciwko Hiszpanii, obroniłem rzuty karne Raúla i De la Peñy. Byliśmy świetną drużyną: ja, Totti, Nesta, Cannavaro, Gigi. Gdyby moje życie potoczyło się inaczej, być może wygrałbym z nimi mistrzostwa świata w 2006 roku”.

Gdzie zaczęły się trudności?

„W Milanie. Tam wydawałem 30 milionów lirów miesięcznie, nie zdając sobie z tego sprawy: kolacje, ubrania, wieczorne wyjścia”.

Dlatego przeniósł się do Perugii?

„Chciałem grać, jak zawsze. Potem Gaucci powiedział, że sprzedałem mecz…”.

Dlaczego?

„Pokłócił się z Alessandro Moggi, moim ówczesnym agentem. W pierwszym meczu sezonu przegraliśmy 4-3 z Juve. Ja popełniłem jeden błąd, Peruzzi dwa. Piłka z tamtych czasów, Galex, odbijała się od ziemi. Gaucci pojawił się w telewizji i powiedział, że Tovalieri był byłym piłkarzem, a ja sprzedałem mecz. To zrujnowało moją karierę. To samo stało się w Trieście, ale tylko dlatego, że doradziłem prezesowi, aby kupił doświadczonych piłkarzy. W 2002 roku, w Serie B, byliśmy na pierwszym miejscu z drużyną złożoną z młodych chłopaków. On odmówił, a potem po pierwszym błędzie powiedział, że sprzedałem mecz. Miałem kontrakt na trzy miliardy lirów na trzy lata i powiedziałem mu, żeby sobie go wsadził, ale to nie było mądre posunięcie. Wyglądało to tak, jakbym miał coś do ukrycia.

Czy Gaucci kiedykolwiek przeprosił pana?

„Nie pamiętam, był aktorem. W 2000 roku, przed słynnym meczem Perugia-Juve 1-0 w deszczu, powiedział, że jeśli przegramy, wyśle nas na zgrupowanie. Miał interesy związane z Banca di Roma, tym samym bankiem, co Lazio: chciał, żeby to oni wygrali”.

W 2000 roku pierwsza dyskwalifikacja za doping.

„To była niesprawiedliwość. Poszedłem na test z innym kolegą z Perugii i dwoma z Fiorentiny. Próbki z moczem zostały zamienione: to ja poniosłem konsekwencje”.

Kim był ten drugi kolega?

„Nie podam nazwisk”.

Druga dyskwalifikacja miała miejsce w 2007 roku.

„To była pomyłka. Byłem w Crotone, gdzie niektórzy używali substancji dopingujących. Poprosili mnie, żebym spróbował po raz pierwszy, a ja odmówiłem, potem po raz drugi, trzeci… Za czwartym razem uległem, ale tylko ten jeden raz. Potem cierpiałem na depresję, trudno mi było pogodzić się z tym, co mi się przydarzyło. Poszukałem pomocy”.

Co powiedziałbyś Angelo sprzed 15 lat?

„Nie dałbym sobie w twarz. Dzisiejszy spokój jest wynikiem tych błędów. Nie byłem stworzony do tego środowiska. Wie pan, ile mogłem zarobić? Ile pieniędzy straciłem? Nikt nie pozostał przy mnie, teraz zacząłem żyć na nowo”.

Co mówi dziś chłopcom, których trenuje?

„Aby cieszyli się chwilą. W życiu wszystko szybko się zmienia. Nauczyłem się tego na własnej skórze”.

Leave a Reply