Napastniczka w pierwszej dwudziestce Europy: żadna włoska piłkarka nigdy nie osiągnęła tak wysokiego miejsca. „Myślałam o zakończeniu kariery w reprezentacji, a teraz…”

Wspaniały rok, nieskończona kariera. W lipcu Cristiana Girelli poprowadziła Włochy jako kapitan do półfinału mistrzostw Europy, po tym jak pomogła Juve zdobyć mistrzostwo, strzelając 19 bramek. W wieku 35 lat miała satysfakcję z wejścia do pierwszej dwudziestki kontynentu. Z Paryża, gdzie uczestniczyła w ceremonii wręczenia Złotej Piłki, którą ponownie zdobyła Aitana Bonmatí, Cristiana wróciła do domu z szesnastym miejscem: żadna włoska piłkarka nigdy nie osiągnęła tak wysokiego wyniku. „Jestem bardzo wzruszona. Zawsze oglądałam tę transmisję w telewizji i bycie tam sprawia, że czuję się dumna. Teraz myślę o koleżankach, które pozwoliły mi tu być, ponieważ zarówno w klubie, jak i w reprezentacji przeżyłyśmy niezapomniane chwile. Wszyscy są ze mną w tym teatrze, dziewczyny i sztab”, powiedziała w Chatelet. Napastniczka Bianconeri jest przykładem długowieczności: kilka miesięcy przed rozpoczęciem mistrzostw Europy nie była nawet pewna, czy zostanie powołana, ale ciężko pracowała, aby być w szczytowej formie i odegrała główną rolę. Teraz sezon zaczyna się od nowa, z wieloma pozytywnymi wspomnieniami i jednym negatywnym: rozczarowaniem przegranym półfinałem z Anglią.

Jakie to było uczucie wrócić do gry po tak intensywnych mistrzostwach Europy?

„Kolejne dni nie były łatwe. Myślę, że przez dwa tygodnie, a może nawet dłużej, byłam bardzo zdenerwowana. Potem starałem się myśleć o tym, co było, a nie o tym, co mogło być. To było wspaniałe półtora miesiąca. Jeden z najpiękniejszych okresów w mojej karierze pod względem emocjonalnym. Graliśmy na pełnych stadionach, przed trzydziestotysięczną publicznością, co trudno powtórzyć w naszej lidze, ale mam nadzieję, że prędzej czy później tak się stanie”.

Juve kilkakrotnie otworzyło swój stadion: coś się dzieje.

„Mam nadzieję, że nie tylko Juve będzie to robić, w Lidze Mistrzów i, jeśli to możliwe, w lidze. Derby Mediolanu rozegrano na San Siro. Nadszedł czas, aby inne czołowe kluby również otworzyły swoje wielkie stadiony. Czas to zrobić, jeśli chcemy rozwijać ten ruch i wzbudzić tę pasję, którą reprezentacja narodowa przekazała ludziom”.

Czy byłaś zaskoczona, że znalazłaś się na liście do Złotej Piłki?

„Oczywiście. Po mistrzostwach Europy krążyły plotki i odkrycie, że stały się one rzeczywistością, było bardzo ekscytujące. Fakt, że na liście znalazłyśmy się aż dwie osoby, jest ważny: oznacza to, że nasza piłka nożna jest doceniana i szanowana”.

Drugą Włoszką była Sofia Cantore, która zajęła 24. miejsce. Co pomyślałaś, kiedy zdecydowałaś się przejść z Juve do Washington Spirit?

„Byłam i jestem bardzo szczęśliwa z jej powodu, byłam jedną z pierwszych osób, które powiedziały jej, żeby skorzystała z tej okazji, ponieważ znam ją bardzo dobrze i wiem, jak wiele to doświadczenie może znaczyć dla Sofii, nie tylko pod względem piłkarskim”.

Niektórzy twierdzą, że emigracja włoskich piłkarek oznacza również zubożenie ligi, a tym samym ruchu piłkarskiego. Jak Pani to widzi?

„Również Boattin, Linari i Caruso trafiły do klubów na wysokim poziomie. Reprezentacja narodowa na tym skorzysta: widziałam, jak bardzo poprawiła się Arianna Caruso w ciągu kilku miesięcy w Bayernie. To młode dziewczyny, które będą motorem napędowym przyszłości Włoch”.

Jak długo pozostanie Pani w reprezentacji? „Nie wiem. Przed mistrzostwami Europy mogłam myśleć o zakończeniu kariery, ale biorąc pod uwagę to, jak czułam się zeszłego lata, uważam, że lepiej pozostawić decyzję mojemu ciału i umysłowi. Nie chcę sobie teraz stawiać ograniczeń. Myślę, że poczuję, kiedy nadejdzie odpowiedni moment. Porozmawiam o tym z trenerem: uważam, że słuszne jest również pozostawienie miejsca młodym zawodniczkom. Mam to również na uwadze”.

Modric pokazuje, że wiek ma względne znaczenie, nawet w piłce nożnej…

„To nie dowód osobisty definiuje piłkarza. Poza tym Soncin wie, zna mnie, będę do dyspozycji w każdej roli, jaką mi powierzy”.

Porozmawiajmy o Juve i nowych koleżankach, takich jak świetny nabytek Lia Walti.

„Dyktuje tempo, ma ogromne umiejętności i inteligencję. Najlepszych graczy rozpoznaje się od razu, a ona jest jedną z nich. Jest bardzo skromna i bardzo nam pomoże. Potem pojawiło się wiele młodych zawodniczek, którym trzeba pomóc i na które trzeba poczekać. Jesteśmy silne i chcemy nadal być protagonistkami”.

Cel na ten sezon?

„Puchar Kobiet, mistrzostwo, awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Wiemy, że w Europie spotkamy się z wielkimi drużynami, ale nowy format pozwoli nam rozegrać więcej meczów. Postępy w Europie to również nasz cel”.

Jak widzisz swoją przyszłość po zakończeniu kariery piłkarskiej?

„Chcę być szczęśliwa i spokojna. Wiem, że kiedy zakończę karierę, będę tęsknić za piłką nożną, która jest teraz dla mnie wszystkim, ale mam nadzieję, że znajdę adrenalinę i inne cele, ponieważ jestem dość ambitna we wszystkim”.

Leave a Reply