Były trener numeru 1 na świecie: „Gdybyśmy usiedli i porozmawiali, być może doszlibyśmy do porozumienia, ale ostatecznie tego nie zrobiliśmy”.

Żal z powodu tego, jak zakończyła się współpraca z Carlosem Alcarazem i ukłon w stronę wielkiego rywala Sinnera. „Trenowanie Jannika? Nigdy nie wiadomo, ale musiałbym to przemyśleć”. Carlos Ferrero przerywa milczenie kilka dni po rozstaniu ze swoim podopiecznym, numerem jeden na świecie, a z jego słów jasno wynika, że nie chciał, aby historia z Murcianinem zakończyła się w ten sposób. To była niespodziewana wiadomość, która spadła jak grom z jasnego nieba. Ferrero wypowiedział się w wywiadzie dla Marca, w którym wyjaśnił powody rozstania: „Wydawało się, że wszystko jest w porządku. To prawda, że pod koniec roku pewne kwestie związane z kontraktami muszą zostać zrewidowane, tak jak zawsze to robiliśmy. Zespół Carlosa myśli o tym, co jest dla niego najlepsze, a mój o tym, co jest najlepsze dla mnie – powiedział Ferrero. Było kilka kwestii, co do których obie strony nie były zgodne. Być może udałoby się je rozwiązać, gdybyśmy usiedli i porozmawiali, ale ostatecznie tego nie zrobiliśmy i zdecydowaliśmy się nie kontynuować współpracy”.

Nie było więc żadnych sygnałów, żadnych nieporozumień przed rozstaniem. Słowa, które brzmią jak kłótnia, jak coś, co się zepsuło i żadna ze stron nie była gotowa tego naprawić. Być może nieco złośliwie, biorąc pod uwagę, że rok 2026 będzie prawdopodobnie ostatnim rokiem współpracy Sinnera z Darrenem Cahillem, Ferrero został zapytany o ewentualność trenowania kiedyś włoskiego mistrza: „Musiałbym to przemyśleć. To niezwykli gracze, ale jak już powiedziałem, nie jest to odpowiedni moment, aby myśleć o czymś takim i odpowiadać „tak” lub „nie”. Teraz jest czas, aby przezwyciężyć ten trudny okres, ponieważ nadal codziennie myślę o Carlosie i nie jest to czas, aby myśleć o innych. Nie byłoby to łatwe. Dostosowałem swój styl do Alcaraza. W tej chwili nie rozważam innych opcji: otrzymałem propozycje, ale je odrzuciłem. Teraz potrzebuję dwóch lub trzech miesięcy, aby się uspokoić”. Ferrero wydaje się naprawdę zasmucony tym, jak potoczyły się sprawy z Alcarazem, ale nie żywi zbytniej urazy do jego następcy, Samu Lopeza, z którym kilka dni wcześniej podzielił się tytułem trenera roku ATP. „Byłoby trochę egoistyczne prosić go, żeby został w akademii i zrezygnował. Pomyślałem o jego rodzinie i możliwej karierze, którą może zrobić. On już pracował z tego typu graczami, a rok 2025 przygotował go do tego, co będzie musiał zrobić w tym roku. Alcaraz niekoniecznie potrzebuje wielkiego nazwiska lub mistrza Slam, również dlatego, że pewne sytuacje już przeżył, ale potrzebuje osoby, z którą dobrze się czuje, która przekazuje mu pewność siebie, wartości i pracę, a Samu może być tą osobą”.

Leave a Reply