Były napastnik: „Dałbym Davidowi drugą szansę, ale latem potrzebny jest wielki transfer. Dusan mnie rozczarował”.

Znakuję, więc jestem. „Dużo się mówi o algorytmach, ale w Juventusie nauczyłem się prostszej lekcji: liczy się tylko zwycięstwo. A jeśli jesteś napastnikiem, liczy się tylko strzelanie bramek i wygrywanie”. David Trezeguet wrócił do Argentyny, do Buenos Aires, i opracowuje projekty dla River Plate. „Marketing i sponsorzy. W tym roku mija trzydzieści lat od zwycięstwa Juve w finale Pucharu Interkontynentalnego przeciwko River. Byłoby fajnie zorganizować mecz towarzyski”. Juventus, Turyn i Włochy zawsze będą domem dla Trezegola. „A przecież Lippi, po roku, kiedy byłem w Juventusie, chciał mnie wysłać do Interu w zamian za Vieri. Potem zmienił zdanie i docenił mnie. Ostatecznie zostałem na dziesięć lat. Nie każdy może się tym pochwalić” – zauważa z dumą Francuz, najlepszy zagraniczny strzelec w historii Signory (171 bramek).
„Nie, najbardziej krytycznym momentem był rok 2004. Nie mogłem dojść do porozumienia w sprawie przedłużenia kontraktu. Moggi słusznie działał w interesie klubu. Ale ja nie zapomniałem o rozmowie, którą przeprowadził ze mną, kiedy podpisywałem kontrakt w 2000 roku, kilka dni przed strzeleniem gola Włochom w finale mistrzostw Europy: „Napastnik Juve musi strzelać gole, żeby zarabiać”. Słusznie. Kiedy więc osiągnąłem 100 bramek, poprosiłem o podwyżkę. Moggi był skłonny sprzedać mnie do Barcelony. Decydującą rolę odegrał Capello. Fabio zadzwonił do mnie z prośbą, abym został, ale w tym momencie był jeszcze w Romie… Nie do końca mu ufałem, ale ostatecznie wszystko dobrze się skończyło. Mieliśmy świetną drużynę i myślałem, że łatwiej będzie wygrać Ligę Mistrzów z Juventusem. Zamiast tego w 2006 roku triumfowała Barça”.

​Żałujesz?

„Wcale nie. Jestem dumny, że spadłem z Juve do Serie B po aferze Calciopoli. Pod względem piłkarskim straciłem rok, ale zyskałem miłość kibiców i klubu: to jest warte więcej. W B wszystko było dziwne: każdy mecz był świętem narodowym dla przeciwników”.

​Czy wraca myślami do negocjacji z Juventusem?

„Zidane i Deschamps, z którymi wygrałem mistrzostwa świata z Francją, doradzili mi, żebym dołączył do nich w Turynie. Przed podpisaniem kontraktu zadzwonił do mnie również Platini. Wszyscy mówili mi to samo: „David, tutaj będziesz oceniany za gole”. Po sukcesach z Monako czułem potrzebę podjęcia takiego wyzwania. Zizou bardzo mi pomógł na początku, zawsze zabierał mnie do swojej ulubionej restauracji na przedgórzu”.

​Czy kiedykolwiek podarował pan prezent swoim kolegom z drużyny?

„Z okazji mojego setnego gola zorganizowałem wielką imprezę w Turynie, w lokalu w dzielnicy Quadrilatero. Najlepsi tancerze? Montero, Zalayeta… Co za grupa. Nedved, kiedy zdobył Złotą Piłkę, podarował wszystkim prezenty”.

Przed podpisaniem kontraktu Zidane powiedział mi: tutaj liczy się tylko zwycięstwo. W Turynie zawsze zabierał mnie do swojej ulubionej restauracji

David Trezeguet

Kto dostał więcej mandatów, pan czy Camoranesi?

„Mauro był godny Złotej Piłki… Nawet teraz, kiedy żartujemy, mówi, że był największym sponsorem szpitali w Turynie dzięki mandatom Juve. Mauro jest jak brat, cieszę się, że widzę go jako trenera: nigdy bym tego nie przewidział”.

​Jaka jest tajemnica twoich bramek w polu karnym?

„Instynkt i trening. Od dziecka ćwiczyłem uderzenia z lotu. Podobała mi się presja związana z koniecznością strzelania bramek, chciałem finalizować akcje”.

​Czy nawet teraz napastnicy Juventusu są oceniani na podstawie bramek, czy czasy się zmieniły?

„Historia Juve nie zmienia się. Od napastników oczekuje się bramek, aby wygrywać. A od klubu – mistrzostwa, które z różnych powodów nie są zdobyte od 6 lat. To zbyt długo”.

Bardziej rozczarowany Davidem (7 bramek) czy Opendą (2)?

„Oczekiwałem więcej również od Vlahovicia. W tym roku doznał kontuzji, ale jest to jego piąty sezon w Turynie i nadal nie wiadomo na pewno, czy naprawdę jest dziewiątką dla Juve. Byłem bardzo optymistycznie nastawiony do Dusana, kiedy przybył z Fiorentiny. Trochę dlatego, że jest Serbem i miałem w pamięci Kovacevica, prawdziwego zwierzęcia na boisku. A trochę dlatego, że Vlahovic jest szybki, silny fizycznie, ma dobrą technikę i w Florencji strzelał dużo bramek. Ale koszulka Juve to coś innego. Jeśli nadal mówi się o Vlahovicu jako o obiecującym zawodniku, to coś jest nie tak”.

Juventus rozważa przedłużenie kontraktu Vlahovicia, który wygasa w czerwcu: zgadzasz się?

„Nie wchodzę w te dyskusje, skupiam się na River. Wziąłbym Lewandowskiego za darmo, nawet w wieku 37 lat: to inna liga, jest jednym z ostatnich dziewięciu prawdziwych napastników obok Haalanda. Lewa nie ma już takiej kondycji fizycznej jak kiedyś, ale w Barcelonie, mimo że nie grał zawsze, strzelił 14 bramek: jest silny, inteligentny. Lewandowski trafiłby do Juve, wiedząc, skąd pochodzi i czego się od niego oczekuje: bramek. Gdyby była taka możliwość, sam przywiózłbym go na rękach do Turynu”.

Kibice odrzucili Davida i Opendę: a pani?

„David grał w Lille, gdzie ważne jest, aby grać dobrze, a nie wygrywać za wszelką cenę. Szybkie zaaklimatyzowanie się w Juventusie nie jest łatwe. Teraz David poznał Serie A, kolegów z drużyny i Spallettiego. Zasługuje na rewanż w przyszłym sezonie, ten chłopak ma talent. David popełnił tylko jeden poważny błąd: pojawił się, obiecując 25 bramek. To głupota, za którą teraz płaci. Openda? Znam go z czasów Lens. Jest szybki i dobry, ale nie przebił się w Lipsku. A to nie jest Bayern”.

Czy Yildiz zbliżył się do „swojego” Del Piero?

„Ale jest wyjątkowy. Jednak teraz oglądam Juventus, aby zobaczyć, jak wygrywa, i Yildiza, który jest wyjątkowy. Jest jedynym, który potrafi wymyślać zagrania z niczego. I dobrze się bawi na boisku. Fałszywa dziewiątka? Nie, lepiej jako dziesiątka, która zaczyna z lewej strony”.

Leave a Reply