Matthias Sammer, Złota Piłka 1996: „Niezapomniane urodziny z Totò. W Interze byłem szczęśliwy, potem Pancev został podstawowym graczem, a ja skończyłem na trybunach…”.
Nie figuruje w organigramie, ale ważne decyzje są konsultowane również z nim. Matthias Sammer, 58 lat, z Borussią Dortmund wygrał również Ligę Mistrzów jako piłkarz, w finale przeciwko Juve, oraz mistrzostwo jako trener, oprócz dwóch tytułów zdobytych na boisku. „Jestem zewnętrznym konsultantem klubu. Dzielę się swoim wieloletnim doświadczeniem zdobytym przez 40 lat, nie bez wyników, jako piłkarz, trener i menedżer”. W Dortmundzie, wychowany w NRD i Dynamie Drezno, a po zjednoczeniu przeniesiony na Zachód do Stuttgartu, trafił właśnie z Interu. Nadal grał jako ofensywny pomocnik, zanim został libero z Złotą Piłką. Był niemieckim następcą trio Matthäus-Brehme-Klinsmann, ale nie trwało to długo.
Dzień dobry, panie Sammer, co pan pamięta ze swojej krótkiej przygody z Interem?
„Przede wszystkim pierwsze urodziny naszej córki pod koniec września, które świętowaliśmy w Cernobbio. Był z nami również Toto Schillaci, który niestety zmarł półtora roku temu. Ogólnie rzecz biorąc, nadal kocham Mediolan, podobnie jak Włochy, i zachowuję tylko wspaniałe wspomnienia z tego okresu, nawet jeśli był on krótki. Niezapomniane pozostają dla mnie również mecze na stadionie San Siro z fantastycznymi kibicami Interu”.
Co nie zadziałało?
„W rzeczywistości wszystko działało: w sezonie 1992/93 strzeliłem cztery gole dla Interu w moich pierwszych siedmiu meczach ligowych. Wszyscy byliśmy szczęśliwi. Potem doszło do poważnych kontuzji Fontolana i Schillaci. Z tego powodu Darko Pancev, czwarty obcokrajowiec, nagle przeszedł z trybun do podstawowego składu. Ale ponieważ w tamtym czasie na boisku mogło grać tylko trzech obcokrajowców z każdej drużyny, nagle znalazłem się poza składem. Dla mnie ta sytuacja była nie do zniesienia. Wiedziałem, że muszę grać, aby dalej się rozwijać. Jedynym rozwiązaniem było więc opuszczenie Interu. Ówczesny prezes Ernesto Pellegrini walczył o zatrzymanie mnie, co było dla mnie bardzo trudne. Jednak odejście z Interu do Dortmundu było słuszną decyzją”.
Inter i Borussia mają szansę awansować do 1/8 finału
Matthias Sammer
12 występów i 4 gole w barwach Interu
Oprócz bramki przeciwko Juve, czy pozostało ci coś pozytywnego z tego sześciomiesięcznego doświadczenia z lata 1992 roku?
„Pomimo krótkiego okresu, pozostały mi tylko pozytywne wspomnienia. Inter to wielki klub, tradycja klubu, warunki treningowe, kibice, pracownicy klubu: po prostu cudowne. Do dziś oglądam wszystkie mecze Interu”.

Przejdźmy do teraźniejszości. Inter i Borussia Dortmund rozegrały ostatnie trzy finały Ligi Mistrzów, ale nie wygrały żadnego z nich. Czego im brakuje? Czy różnica między nimi a czołowymi klubami jest zbyt duża?
„Możliwość rozgrywania finałów to wielkie osiągnięcie. Świadczy to o sile Interu i Borussii Dortmund w europejskiej piłce nożnej”.
Podoba się Panu nowy format Ligi Mistrzów?
„ Uważam, że jest fantastyczny, każdy mecz stał się bardziej interesujący. Dzięki nowemu formatowi nie ma już „zmarnowanych” dni ligowych. Liga Mistrzów jest pełna napięcia i niespodziewanych zwrotów akcji aż do ostatniej kolejki. Inter i Borussia mają również w swoich rękach szansę na awans do 1/8 finału”.
W swoim debiucie jako trener w Bundeslidze zajął Pan trzecie miejsce w pierwszym roku, a następnie zdobył tytuł. Cristian Chivu również debiutuje od początku w Serie A. Jakie trudności napotyka młody trener w klubie wysokiego poziomu i jakie rady może mu pan udzielić?
„Uważam, że zarówno w lidze, jak i w Lidze Mistrzów widać styl Interu w systemie 3-5-2. Cristian Chivu doskonale kontynuuje ten rozwój. Wykonuje świetną robotę jako trener Interu i to jest właściwie największy komplement, jaki można mu zrobić”.
Sammer grał w Borussii Dortmund od stycznia 1993 r. do końca sezonu 1997-98
Czy można porównać poziom Bundesligi i Serie A, czy są one prawie takie same, czy widzi Pan jakieś różnice?
„ W rzeczywistości jest to temat, o którym moglibyśmy intensywnie dyskutować przez następną godzinę. Krótko mówiąc: Serie A jest ofensywna i atrakcyjna, czego dowodem jest wynik 6:2 Interu z Pizą w ostatni weekend”.

Czy obie ligi są daleko w tyle za Premier League? Czy chodzi tylko o pieniądze?
„ Pieniądze są z pewnością ważnym aspektem, jeśli chodzi o pozyskanie dobrych zawodników i trenerów. Nie są one jednak gwarancją sukcesu: mając takich zawodników i trenerów, trzeba również wykonać pierwszorzędną pracę. Niemniej jednak każdy kraj musi znaleźć własną drogę. Z tego powodu porównania między Włochami, Niemcami i Anglią są możliwe tylko w ograniczonym zakresie”.
Kto będzie faworytem w meczu pomiędzy Borussią a Interem i jakiego rodzaju meczu się spodziewasz?
„Będę na stadionie, nie mogę się doczekać. Właściwie życzyłbym obu drużynom zdobycia trzech punktów. Nie ma faworyta. Obie drużyny zmierzą się na równych prawach. Spodziewam się meczu na wysokim poziomie i intensywnego i mam nadzieję – niech mi wybaczą włoscy kibice – że Borussia Dortmund wygra…”.
