W barwach Rossonero Christian przeżywa – jak sam mówi – najlepszy moment swojej kariery, myśli o przedłużeniu kontraktu i jest idolem kibiców. W Stanach Zjednoczonych natomiast spotkał się z krytyką, nawet ze strony znanych osobistości, takich jak Lalas, za „dezercję” podczas ostatnich powołaniach. Ale trener Pochettino nie może się bez niego obejść.
Nie doszliśmy do poziomu ewangelicznego „nemo propheta in patria” – nikt nie jest prorokiem we własnej ojczyźnie – ale jedno jest pewne: dwa piłkarskie światy Christiana Pulisica nie pokrywają się już ze sobą. Przynajmniej nie tak, jak to miało miejsce w przeszłości, nie tak, jak powinno być teoretycznie. Bo z jednej strony mamy świat milanistów, gdzie Christian – wraz z Modriciem i Rabiotem – jest idolem kibiców i filarem drużyny, a z drugiej strony mamy świat gwiazdy i pasków, gdzie przydomek Captain America zaczyna – i to nie od dzisiaj – budzić pewne niezadowolenie. Trochę się to chwieje. Wskaźnik popularności spada, czemu sprzyja kilka nieobecności w składzie, źle przyjętych przez amerykańskich kibiców, którzy są obecnie podekscytowani zbliżającymi się mistrzostwami świata w piłce nożnej.
W ostatnim walcu reprezentacji Pulisic podjął zdecydowaną decyzję. Wybrał Milan. Zrobił to głównie dlatego, że jest to przerwa przed derbami i ponieważ po październikowej przerwie wrócił ze Stanów Zjednoczonych z kontuzją mięśnia dwugłowego uda, w ramach zarządzania przez personel w barwach amerykańskich, które w Milanello i okolicach uznano za raczej dyskusyjne. Sprawa ta skłoniła trenera Pochettino do obrony swoich decyzji i decyzji personelu medycznego („Zagrał przeciwko Australii, ponieważ czuł się dobrze i ponieważ wszystkie oceny naszych lekarzy były prawidłowe. Gracz zgodził się z nami. Milan nie ma powodu do narzekań”). Wykluczenie z listy powołanych na dwa ostatnie mecze towarzyskie w USA oczywiście ucieszyło kibiców Rossoneri, ponieważ przed derbami Diavolo potrzebuje swojego napastnika. Christian, pomimo przerwy, pozostaje najlepszym strzelcem Rossoneri w lidze (4) i w sezonie (6, plus 2 asysty). Napastnik, który nie daje punktów odniesienia, gracz zdolny do zmiany równowagi w fazie ofensywnej. W barwach Rossoneri czuje się oczywiście swobodnie, do tego stopnia, że w ostatnich dniach stwierdził, iż „przeżywa najlepszy moment w swojej karierze piłkarskiej”. Małżeństwo z Milanem ma trwać dalej: wkrótce zostaną wznowione rozmowy w sprawie przedłużenia kontraktu z 2027 do 2030 roku.
złośliwości— Małżeństwo z Rossonero jest szczęśliwe. A w Stanach Zjednoczonych? Zasadniczo nie ma w USA kibica, który mógłby naprawdę dyskutować z Pulisicem, ale bez wątpienia w ostatnim czasie nie zabrakło krytyki pod adresem tego, który pod koniec kariery z pewnością zostanie okrzyknięty najlepszym amerykańskim piłkarzem wszech czasów. Znane osobistości świata amerykańskiej piłki nożnej, takie jak Landon Donovan i Alexi Lalas, nie szczędziły złośliwości napastnikowi Milanu, co nieuchronnie wpłynęło na część opinii publicznej, zwłaszcza tej najbardziej aktywnej w mediach społecznościowych. Donovan nie wybaczył Pulisicowi odmowy udziału w Gold Cup, używając ostrych słów, na które ostro zareagował Mark Pulisic, ojciec Christiana, nazywając byłego kapitana reprezentacji USA hipokrytą. Alexi Lalas, obecnie czołowy komentator futbolu amerykańskiego, nie był zadowolony z braku powołania do reprezentacji w listopadzie, podając w wątpliwość jego przywództwo. „Nie sądzę, aby Christian był kapitanem, którego potrzebuje ta drużyna, ale problem polega na tym, że nie ma alternatywy” – powiedział były obrońca Padovy w podcaście State of The Union. Kapitan nie musi być koniecznie najlepszym graczem w drużynie”.
złe nastroje— W obliczu zbliżających się mistrzostw świata Pulisic płaci przede wszystkim za wzloty i upadki drużyny, która wydaje się być nadal w fazie budowy. Jego nieobecność w Gold Cup, powrót do Włoch przed meczem z odwiecznymi rywalami z Meksyku rok temu oraz brak powołania do reprezentacji w listopadzie, które zresztą zignorowało kilku innych weteranów, spotęgowały niezadowolenie, które jednak wydaje się być przejściowe. Paradoks polega na tym, że zdecydowanie najlepszy występ reprezentacji w erze Pochettino miał miejsce bez Kapitana Ameryki. Wynik 5:1, z jakim we wtorek wieczorem drużyna pełna rezerwowych pokonała Urugwaj, stanowi nie tylko dobry punkt wyjścia przed mistrzostwami świata, ale także zastrzyk pewności siebie dla drużyny, która w ostatnich miesiącach z pewnością nie zachwycała swoich kibiców. Jedno jest jednak pewne, o czym nieustannie przypomina Pochettino: reprezentacja USA nie może obejść się bez talentu piłkarza Milanu.
