W związku z trudnościami Gimeneza, w styczniu może powrócić moda na wymianę z Romą. Obserwowani są również Zirkzee z United, Argentyńczyk ze Strasburga i Niemiec z Eintrachtu

Napastnik, który nie strzela bramek, jest jak zabawka bez baterii: niekompletny. Tak mniej więcej musi się czuć Santiago Gimenez, który w swojej karierze strzelił ponad 90 bramek w Cruz Azul, Feyenoordzie i Serie A, a w bieżącym sezonie nie zdobył żadnej bramki pomimo 9 występów, 8 w pierwszym składzie i jednego jako rezerwowy. 627 minut bez gola, złagodzonych jedynie bramką w Pucharze Włoch przeciwko Lecce. Massimiliano Allegri po meczu z Atalantą potwierdził swoje zaufanie do niego („Pomaga nam bardzo w defensywie, dużo pracuje dla drużyny. Musi tylko skupić się na pracy, a bramki same przyjdą”), jednak sytuacja zaczyna być nieco niepokojąca i nieuniknione jest, że dyrektor generalny Giorgio Furlani i dyrektor sportowy Igli Tare rozglądają się za napastnikiem, który da więcej gwarancji.

W październiku jest zbyt wcześnie, aby mówić o negocjacjach, sondażach i kontaktach, ale Milan z pewnością jest czujny na froncie napastników. Gimenez ma długi kontrakt (do 2029 roku) i przybył do Mediolanu niecały rok temu, kupiony za 28,5 miliona euro z Feyenoord, a już w czerwcu trafił na rynek transferowy. Rozmawiano i długo negocjowano w sprawie wymiany go na Artema Dovbyka, innego napastnika przeżywającego kryzys tożsamości (tylko jeden gol w lidze z Romą w sezonie 2025-26), ale ostatecznie nic z tego nie wyszło, ponieważ oba kluby nie doszły do porozumienia w sprawie formuły: Rossoneri chcieli wypożyczenia bez opcji wykupu, natomiast Giallorossi woleli formułę z prawem lub obowiązkiem wykupu. Wymiana może jednak powrócić w styczniu, zwłaszcza jeśli Ukrainiec (który przeciwko Parmie ponownie zaczął mecz na ławce, ale strzelił gola) będzie nadal osiągał wahające się wyniki. Dla obu piłkarzy mogłaby to być okazja do ponownego startu, powrotu do dobrej zabawy i decydującej roli.

Stara idea —  Pozostałe nazwiska pochodzą z zagranicy. Wiele będzie zależało od okazji, które pojawią się do momentu ponownego otwarcia okienka transferowego: niezadowolony napastnik staje się ciężarem, którego lepiej się szybko pozbyć. Na liście rozczarowanych znajduje się z pewnością Joshua Zirkzee, Holender z przeszłością w Bolonii, obecnie w Manchesterze United, który już raz odmówił Milanowi. Trudno, aby to Rossoneri zrobili pierwszy krok, ale gdyby to on zgłosił się, być może na korzystnych warunkach wypożyczenia, nastawienie do niego mogłoby się zmienić.

Argentyński talent — W gronie napastników wyróżnia się 23-letni Joaquin Panichelli, argentyński środkowy napastnik Strasburga. Przybył latem za nieco ponad 15 milionów euro, wychował się w akademii River Plate i już w pierwszym sezonie w Europie od razu zrobił ogromne wrażenie: jest dobry technicznie, silny fizycznie, sprawny w grze powietrznej i inteligentny taktycznie. Strzelił 8 bramek w 9 meczach Ligue 1 oraz jedną w Conference League: akrobatyczny strzał z przewrotki w stylu Ibrahimovicia, który obiegł media społecznościowe i internet. Podoba się wielu czołowym klubom europejskim, a także Milanowi.
Oczy skierowane na Bundesligę — Z Francji do Niemiec, kolejnym profilem, który może pasować do Rossoneri, jest Jonathan Burkardt, 25-letni niemiecki napastnik Eintrachtu Frankfurt, który zdobył 9 bramek w 11 meczach ligowych i Ligi Mistrzów. Doskonały strzelec również z dystansu, wart około 30 milionów euro. Milan już próbował go pozyskać, gdy grał w Mainz, i może spróbować ponownie w styczniu, choć nie będzie łatwo przekonać Eintracht, który właśnie go kupił.

Leave a Reply