W sobotę piłkarze Rossoneri będą nocować w Milanello, Natomiast Nerazzurri będą mogli wrócić do domów, a w niedzielę rano powrócić do Appiano. Chivu dał drużynie odpocząć na 72 godziny przed derbami
Te dwa światy są blisko siebie – Milanello i Appiano dzieli zaledwie dwadzieścia kilometrów – ale należą do różnych galaktyk. Tak, oczywiście, Milan i Inter wspólnie planują nowy stadion, ale poza tym podążają różnymi ścieżkami. W wyborach transferowych, w udziale Włochów w składzie (a zwłaszcza na boisku), w ogólnym zarządzaniu odpowiednimi nieruchomościami. Nawet system gry ma zupełnie inny charakter, mimo że teoretycznie obie drużyny grają w formacji 3-5-2. Nic więc dziwnego, że pojawiają się istotne różnice również w podejściu do derbów. Tak, ponieważ tydzień Milanu i Interu, czyli program pracy opracowany przez Allegriego i Chivu, był zdecydowanie inny. A fakt, że we wtorek Inter grał półfinał Pucharu Włoch, jest tylko częściowym wyjaśnieniem.
Zacznijmy od Nerazzurri, ponieważ to oni są niezwykli. Uwaga: niezwykli w sensie dosłownym, czyli poza normą. Dlaczego? To proste: Chivu dał drużynie wolne w czwartek, czyli trzy dni przed derbami. Oczywiście, biorąc pod uwagę Puchar Włoch we wtorek wieczorem, nie było zbyt dużego wyboru, ale zwolnienie z treningów na 72 godziny przed tak delikatnym wyzwaniem robi pewne wrażenie. Nie tyle dlatego, że gracze będą się szaleńczo bawić (komunikat Leao „wszyscy do domu w tym tygodniu” to wiadomość, którą, jak sądzimy, realizują również w Appiano, a nie tylko w Milanello), ile ze względu na taktyczne przygotowania do meczu. Innymi słowy, „prawdziwe” treningi Nerazzurri przed derbami będą tylko dwa: w piątek i w sobotę. Czy to dziwne? Do pewnego stopnia, obserwując sposób zarządzania Chivu w trakcie sezonu. Szczególnie wyróżniał się dzień wolny przyznany przez trenera w przeddzień meczu u siebie z Lecce w połowie stycznia. Gracze odpoczywający dzień przed meczem ligowym: z tego, co pamiętam, była to decyzja bez precedensu. Chivu postanowił dać swoim podopiecznym kilka godzin wolnego, ponieważ widział, że są nieco zmęczeni psychicznie, również dlatego, że Lecce przegrało w środę, a w niedzielę wieczorem Nerazzurri zmierzyli się z Napoli. I właśnie przed meczem z drużyną z Kampanii trener podjął kolejną nietypową decyzję: przed sobotnim meczem na stadionie Maradona dzień wolny był w czwartek. Również w tym przypadku była to nietypowa decyzja, podjęta na dwa dni przed tak delikatnym starciem, mająca na celu odzyskanie sił fizycznych przez jego podopiecznych.
Jest też kwestia zgrupowań. W klubie nerazzurri po prostu nie istnieją. W bieżącym sezonie miało to miejsce tylko raz, na początku grudnia, przed meczem u siebie z Como. W pozostałych przypadkach (z wyjątkiem oczywiście wyjazdów, które rozpoczynają się dzień wcześniej) piłkarze zawsze mogli spać w domu, a następnie stawić się w Appiano rano w dniu meczu. Drużyna jest oczywiście bardzo zadowolona z takiego rozwiązania, podobnie jak Chivu: jest on głęboko przekonany, że zgrupowania przedmeczowe należą do przeszłości futbolu, że są one w praktyce straconym czasem, odebranym bliskim i zainteresowaniom zawodników. Tak więc również tym razem drużyna po sobotnim treningu będzie miała wolne, a w niedzielę rano pojawi się w Appiano, aby przeprowadzić ostatnie treningi na boisku i przygotować się do derbów.
tradycja max— Milan w tym kontekście jest zdecydowanie bardziej regularny. Powiedzmy, że Allegri jest tradycjonalistą. Nawet gdy drużyna gra u siebie, gracze śpią poprzedniego wieczoru w Milanello. Tak będzie również tym razem, zgodnie z praktyką. W sobotę, w przeddzień meczu, drużyna będzie trenować po południu, a następnie pozostanie w Carnago, gotowa do ostatniej rozgrzewki w niedzielę rano. W ciągu tygodnia, jak to zawsze bywa, gdy tygodnie są wolne od zobowiązań, Allegri zorganizował również podwójną sesję treningową (w środę), podzieloną między siłownię rano i boisko po południu. Ogólnie rzecz biorąc, Allegri uważa Milanello za jeden z najważniejszych czynników spajających grupę, która w poprzednim sezonie straciła między innymi poczucie przynależności. Max ponownie umieścił więc Milanello w centrum świata rossonero. To drugi dom, w którym można w pełni żyć, z jasnymi i dość surowymi zasadami, opartymi na duchu zespołowym i wspólnym korzystaniu z przestrzeni. Jedyna „dziwna” sytuacja w sezonie Allegriego miała miejsce podczas długiego przygotowania do meczu z Bolonią 3 lutego, kiedy to dwa dni wolne przyznane przez Maxa nie były następujące po sobie, ale rozdzielone: jeden w poniedziałek, a drugi w piątek.
