Do końca okienka transferowego pozostało zbyt mało czasu, a klub rossonero nie zamierza już dłużej czekać na decyzję Sporting Lizbona

Czas ucieka, a do końca okienka transferowego pozostało już tylko kilka dni, więc Milan nie może sobie pozwolić na dalsze czekanie na decyzję innych. Tłumaczenie: upada również sprawa Hardera, czyli droga, która prowadziła do napastnika Sporting Lizbona. Diavolo nie zamierza już czekać na ustalenia i wymagania klubu biało-zielonego i postanowił skupić się na innych profilach, aby wzmocnić atak. Transakcja nie została jeszcze ostatecznie zerwana, ale o ile nie nastąpią nagłe zmiany kursu, los wydaje się być przesądzony.

efekt domina—  Milan czekał, ponieważ Sporting Lizbona zamierza zwolnić zawodnika dopiero wtedy, gdy będzie miał pewność, że uda mu się go zastąpić. Klasyczny efekt domina. Jest to uzasadnione wymaganie, gdy rynek transferowy dobiega końca i nie można ryzykować, że pozostanie się bez zawodnika, ale są też wymagania kupującego. W Lizbonie nadal czekają na ostateczne zamknięcie negocjacji z Panathinaikosem w sprawie Ioannidisa: brakuje ostatnich szczegółów do całkowitego porozumienia, a zieloni z Aten zwolnią go dopiero po czwartkowym wieczornym meczu eliminacyjnym Ligi Europy przeciwko Samsunspor. To poważna sytuacja, biorąc pod uwagę, że Pana, aby zastąpić Ioannidisa, wziął na cel Taremi. Jednak ta sytuacja nie pozwala Milanowi spać spokojnie: zbyt wiele elementów musi się zgrać. Stąd decyzja o skierowaniu uwagi na inne profile, z dodatkowym utrudnieniem w postaci podwyższonych żądań gracza i jego otoczenia w trakcie negocjacji. W przypadku Hardera przygotowano z Sportingiem transakcję o wartości 23 milionów plus premie, a gracz miał otrzymać pięcioletni kontrakt o wartości 1,5 miliona na sezon. Jednak zegar tyka, a niewielki pozostały czas skłonił Diavolo do zmiany celu.

Leave a Reply