2 września 2005 roku został prezesem: brakowało piłek i koszulek, a niektórzy chcieli, aby w mieście był tylko jeden klub…

Kiedy Urbano Cairo uratował Torino dwadzieścia lat temu, Filadelfia była w ruinie. Ze stadionu, który towarzyszył triumfom jednej z największych drużyn w historii, a następnie stał się kolebką wielu młodych talentów Granata, nie pozostało praktycznie nic. Starzy kibice pielgrzymowali tam, wzdychali z melancholią lub wpadali w gniew: czy to możliwe, że legenda została tak zniszczona? Niektórzy opowiadali o Valentino Mazzoli, o tym, jak podwijał rękawy i wtedy nikt nie miał szans, albo o Pulici i Graziani, bliźniakach, którzy strzelili bramki w mistrzostwach z 1976 roku; inni, mniej poetyccy lub po prostu młodsi, wspominali pizzette, które Bobo Vieri jako chłopiec pochłaniał w barze przed stadionem Fila, jedną po drugiej, po zakończeniu treningu z drużyną Primavera.

Również Toro było w ruinie dwadzieścia lat temu. Mówiono o prokuratorach, a nie o bramkach, o fałszerstwach w bilansach, a nie o fałszywych dziewiątkach, czyli środkowych napastnikach. Zarządzanie Cimminelliego doprowadziło klub do upadku po długim okresie cierpień, z prezesami, którzy znaleźli się na celowniku wymiaru sprawiedliwości, niepewnością co do teraźniejszości i przyszłości klubu, niepokojem i upokorzeniami. A po upadku Toro niektórzy mieli plan utworzenia jednej drużyny w mieście. Cairo został prezesem 2 września 2005 roku. Drużyna miała zaledwie dziewięciu graczy i pięciu chłopców z Primavera, trenerem był Stringara (pierwszym wybranym przez nowego właściciela był De Biasi), a nie było nawet piłek i koszulek. Kiedy przejął klub, Torino miało przed sobą siódmy sezon w Serie B w ciągu dziesięciu lat. Był to, krótko mówiąc, najczarniejszy okres w historii klubu.

trzy koszulki—  To Sergio Chiamparino, dwadzieścia lat temu w sierpniu, poprosił Urbano Cairo o pomoc. Łączyła ich pasja do klubu Granata, a burmistrz Turynu chciał się z nim spotkać, aby przekonać go do przejęcia klubu, wyciągnięcia go z kłopotów i przywrócenia mu bezpieczeństwa i godności. Cairo wyjeżdżał do Forte dei Marmi i obiecał, że pomyśli o tym podczas wakacji. Miłość do tych barw zawsze była głęboka, przekazana mu przez rodzinę, mama i tata byli zagorzałymi kibicami Torino, ale operacja była złożona, a zobowiązanie uciążliwe, zwłaszcza dla kogoś, kto zawsze traktował piłkę nożną tylko jako hobby (a w młodości, jako piłkarz, „byłem zwinnym prawym skrzydłowym, ale byłem trochę zbyt emocjonalny”). Kiedy Chiamparino zadzwonił do niego ponownie, gdy był w Versilii, Cairo porozmawiał o tym z żoną. W wywiadzie dla Sports-Predictions dello Sport powiedział: „Powiedziałem jej: jadę do Turynu, burmistrz ciągle do mnie dzwoni, wyjaśnię mu, że nie czuję się na siłach, aby przejąć klub i zaraz wrócę. Zauważyła jednak, że do walizki pakuję trzy koszule. Zapytała: „Przepraszam, ale skoro nie zamierzasz jechać i wracać, to po co tyle koszul?”. Tego lata w Forte dei Marmi już mnie nie widziano”.

Urbano Cairo w Superga. Lapresse

Włoscy — Urbano Cairo stał się najdłużej urzędującym prezesem w historii Torino, przekraczając dziewiętnaście lat Orfeo Pianelli. Niewielu innych pozostało na czele ważnych klubów przez tak długi czas w naszej piłce nożnej: Ferlaino w Napoli i Berlusconi w Milanie osiągnęli trzydzieści jeden lat; dwaj prezesi nadal sprawujący swoje funkcje, De Laurentiis i Lotito, przejęli Napoli i Lazio rok przed Cairo, w 2004 roku, i również udało im się naprawić sytuację klubów, które znalazły się na skraju katastrofy. Włoscy właściciele wytyczyli właściwą drogę, podczas gdy kluby w rękach zagranicznych, między funduszami inwestycyjnymi i podobnymi podmiotami, stały się większością, jedenastu do dziewięciu. Często zdarzają się kontrowersje, ale dzieje się tak prawie wszędzie, nawet po zdobyciu mistrzostwa, być może dlatego, że oczekiwania są większe niż pozwalają na to przychody (określane obecnie głównie przez prawa telewizyjne), ale jest wielu – choć może milczących – którzy rozumieją i doceniają ostrożne, bezpieczne zarządzanie, mające na celu ochronę przyszłości.

Odrodzone Filadelfia

Dwadzieścia lat —  W tym okresie Torino stało się czymś innym. Filadelfia jest swego rodzaju symbolem zmiany: odrodziła się po prawie dwudziestu latach kontrowersji i złamanych obietnic, a obecnie jest coraz bardziej nowoczesnym obiektem treningowym, dzięki czemu kibice i piłkarze Granata nadal stąpają po ziemi, na której zbudowano ponad stuletnią historię klubu. Zainwestowano w ułatwienie pracy dzisiejszej drużynie, wykorzystując siłę przeszłości. Centrum sportowe Robaldo, nowa siedziba sekcji młodzieżowej, jest już czynne i ma zostać ukończone w ciągu kilku miesięcy. To właśnie tam rozwijają się talenty przyszłości, zgodnie z tradycją Torino. W końcu wśród osiągnięć ery Cairo znajdują się doskonałe wyniki szkółki, od powrotu Primavera do mistrzostwa, poprzez zdobycie Pucharu Włoch i Superpucharu, aż po mistrzostwa zdobyte również w zeszłym sezonie przez drużyny Under 18 i Under 17. W ostatnim sezonie sześciu młodych zawodników zadebiutowało w Serie A. Stabilna sytuacja finansowa pozwala teraz na coraz większe ambicje sportowe. Torino gra w Serie A od czternastu sezonów z rzędu, z których większość zakończyło w lewej kolumnie tabeli, i dwukrotnie powróciło do europejskich pucharów (zwycięstwo na legendarnym stadionie San Mamés w Bilbao jest wyczynem, którego żadna włoska drużyna nigdy nie dokonała). To już nie jest era szaleństw i porażek, dzisiejsza piłka nożna musi być zrównoważona: historia i stabilność, Filadelfia i gwarantowana przyszłość.

Leave a Reply