Chorwacki obrońca niedawno powierzył się Ramadaniemu, więc transakcja, która wydawała się być na ukończeniu z Nerazzurri, znów stanęła pod znakiem zapytania: o niego walczą również Udinese, Como i wielkie europejskie kluby
Kilka dni temu Branimir Mlacic pakował walizki na podróż, która nie była szczególnie długa pod względem kilometrów, ale pod względem czasu już tak. Z Splicjału do Mediolanu, aby się ustatkować. I założyć, kto wie na jak długo, koszulkę nerazzurri. Negocjacje między Interem a Hajdukiem zostały zakończone, a zawodnik był przekonany i zadowolony. Dzisiaj wszystko się zmieniło. Co się stało? Pewne jest, że chorwacki obrońca, urodzony w 2007 roku, zrobił nie jeden, ale dziesięć kroków wstecz. Pierwszym z nich jest zmiana agenta: Mlacic powierzył się Ramadaniemu. Następnie rozważał możliwość wyboru innego miejsca niż Mediolan, być może chcąc uniknąć przejścia do drużyny Interu U-23, aby nieco zaaklimatyzować się w świecie bardzo różnym od chorwackiej piłki nożnej. Wreszcie, prawdopodobnie pojawiły się inne propozycje: bardzo blisko śledzą go (i chętnie przyjęliby go od razu) Como i Udinese, a w tle pozostają baczne oczy wielu wielkich europejskich klubów (Dortmund, Real Madryt, Newcastle). Jedno jest jednak pewne: Mlacic zdecydował się odejść z Interu. Dokąd, trudno powiedzieć.
