Trener Romy przyznaje się do winy: „Widzieliśmy nasze najlepsze i najgorsze strony, brak Dybali i Soulégo dał się we znaki”. Radość trenera Bolonii: „Trudny stadion i wroga atmosfera, ale byliśmy lepsi”.
Szalone spotkanie i gorzki finał. Roma odpadła również z Ligi Europy, mimo że w drugiej połowie zdołała odrobić straty wobec Bolonii, która w drugiej dogrywce znalazła swojego bohatera w osobie Cambagiego. Porażka ta potwierdza kryzys Romy, wygwizdywanej przez kibiców na trybunach i przez większość widzów na stadionie Olimpico, która od dokładnie miesiąca nie odniosła żadnego zwycięstwa. Gasperini próbuje podnieść morale w następujący sposób: „To był bardzo emocjonujący mecz. Widzieliśmy zarówno to, co w nas najlepsze, jak i to, co najgorsze. To, co najlepsze, przez prawie cały mecz, a to, co najgorsze, w błędach i sytuacjach, które pozwoliliśmy przeciwnikom stworzyć”.
Jeśli chodzi o błędy, Gasp podkreśla: „Popełniliśmy błędy przy wszystkich bramkach, nawet przy pierwszej. Szkoda, bo nie można ich popełniać przeciwko drużynie takiej jak Bologna”. To wyraźna zmiana w porównaniu z Romą, która miała najlepszą obronę przez całą pierwszą rundę. „Być może winne jest nieco większe zmęczenie i presja – wyjaśnia trener. – Widziałem też wiele dobrych rzeczy. Drużyna, która odrabia dwie bramki, która gra w ten sposób. Dynamika meczu wydawała się sprzyjać nam, a potem popełniamy takie błędy i nic dziwnego, że przegrywamy”. Następnie trener powrócił do tematu licznych braków w ataku. „Nie mam zbyt wielu możliwości dokonywania zmian – podkreśla – Oni mogli wprowadzić trzech wypoczętych napastników w kluczowym momencie. Oczywiście, jeśli brakuje ci zawodników w tej samej formacji, cierpisz i zmagasz się z trudnościami. Na szczęście mamy niezwykłego Malena, ale w pierwszej rundzie miałem więcej opcji z Dybala, Fergusonem, Soulè i innymi. Jeśli pomyślę o Como i dzisiejszym meczu, nie mam zbyt wiele do powiedzenia moim zawodnikom na temat poziomu ich występu. Problem z atakiem będzie nam towarzyszył. Brak graczy o określonych cechach daje się we znaki, ale nie mogę mieć żadnych pretensji do chłopaków”. Na koniec o Vazie: To bardzo młody zawodnik, a fakt, że zapłacono za niego tak dużo, ma znaczenie. Oczekiwania są duże, musi się jeszcze rozwinąć. W trakcie meczu, dzięki swojej sile i żywiołowości, może być przydatny, ale aby mierzyć do wyższych celów, brakowało nam zawodników wysokiej klasy, takich jak Dybala czy Soulè”.
Pellegrini i Cristante—   O gwizdach z trybun mówił również kapitan Cristante. „Wszyscy jesteśmy rozczarowani, sądzę, że w ten sposób chcieli wyrazić swoje rozczarowanie. Byliśmy przekonani, że dobrze zareagowaliśmy, zabrakło nam jednak koncentracji. Ponosimy odpowiedzialność i tracimy zbyt wiele bramek. Czy jesteśmy zmęczeni? Zdarza się to wszystkim drużynom, choć w tej chwili nie powinno mieć miejsca. Nie ma teraz powodu do narzekań”.  W podobnym tonie wypowiedział się Pellegrini: „Dzisiaj panuje ogromne rozczarowanie, próbowaliśmy na wszelkie sposoby rozegrać świetny mecz. Nie byliśmy bezbłędni przy strzelonych bramkach, ale zawsze udawało nam się wrócić do gry. W dogrywce nigdy nie odczuwałem zagrożenia, że możemy przegrać. Panuje ogromne rozczarowanie, zwłaszcza ze względu na poświęcenie, jakie włożyliśmy w tę grę”.

słowa Italiano—  Zupełnie odmienne nastawienie miał Vincenzo Italiano, który określił zwycięstwo jako prawdziwy wyczyn: „Zwyciężyć na stadionie o takiej atmosferze, przeciwko tej drużynie i przy obecnej sytuacji… nie da się tego nie nazwać wyczynem. Zwłaszcza że bramkę strzelił zawodnik, który wszedł z ławki, a to napawa jeszcze większą radością. Jest w tym odrobina szczęścia, ale także ogromna umiejętność”. Następnie dodał: „Ostrzegałem wszystkich na początku roku: Liga Europy odbiera punkty i powoduje kontuzje; sezon przebiega dokładnie tak, jak przewidywałem. Jeśli mamy mniej punktów w lidze, to dlatego, że dziś jesteśmy tutaj. Bycie na ósmym miejscu i jednocześnie dotarcie do tego etapu rozgrywek to „nie lada wyczyn”. Wszystkie pozostałe drużyny mają większe tradycje i bogatszą historię niż nasza. Kryzys w przeszłości? Nie nazwałbym tego kryzysem, zdarza się mieć gorszy okres. Dobrze zrobiliśmy, wierząc w siebie, gratuluję chłopakom. Jutro będziemy świętować”.

Leave a Reply