Najmłodszy mistrz świata w skoku w dal w historii inspiruje się Powellem, Jacobsem i Carlem Lewisem: „On był Synem Wiatru, ja jestem Spidermanem”

Sala znajduje się na czwartym piętrze budynku Anniversaire Omotesando w Kito-Aoyama, w Minato City, w samym sercu Tokio. To tutaj firma Adidas podczas mistrzostw świata przygotowała swoją strefę gościnną, rozlokowaną w eleganckim, ośmiopiętrowym budynku. Sportowcy przychodzą i odchodzą w towarzystwie trenerów, menedżerów i kierownictwa federacji. Rozmówca i dziennikarz, siedzą naprzeciwko siebie, bez butów, na podłodze pokrytej czymś przypominającym tatami: Mattia Furlani, 20-letni najmłodszy mistrz świata w skoku w dal w historii, pomimo kilku godzin snu, jest jak zawsze błyskotliwy.

Mattia, jakie masz odczucia dzień po zawodach?

„To naprawdę fajne, silne emocje, magia”.

Ile spałeś?

„Rzuciłem się na łóżko, to było oczywiste. O 10:30 byłem już na nogach, ale jeszcze przez godzinę leżałem”.

Ile wiadomości otrzymałeś?

„Myślę, że tysiąc. Najbardziej ucieszyły mnie te od moich przyjaciół raperów: Ghali, którego nigdy nie spotkałem, ale który często się odezwie. I Astro, z którym współpracowałem”.

Czy teraz wierzy w to, co osiągnął?

„Po wysłuchaniu hymnu Mameli na Medal Plaza, trochę bardziej. Stojąc na podium jako pierwszy, pomyślałem o złotym medalu mistrzostw świata w halowej lekkoatletyce w Nankinie w marcu”.

Kiedy wrócisz do Włoch?

„Jutro (dzisiaj, przyp. red.): ojczyzna wzywa… Chciałbym spędzić wakacje w tych stronach, ale po 15 dniach w Japonii i tym, co się wydarzyło, czuję potrzebę powrotu. Kto wie, jak mnie powitają mieszkańcy Raty”.

Za czym tęsknisz?

„Za Giulią, moją dziewczyną. I za odrobiną spokoju: to był rok pełen podróży: Chiny, Stany Zjednoczone, Finlandia, Hiszpania, Anglia, Szwajcaria i tutaj. Chcę budzić się we własnym łóżku i spędzać czas z przyjaciółmi”.

Co będziesz robił, kiedy będziesz w domu?

„Będę grał na Playstation, w koszykówkę i słuchał południowokoreańskiej muzyki rapowej produkowanej przez mojego brata Lucę. A potem zjem supplì”.

Twoja mama cieszy się dużym zainteresowaniem: czy jest z tego zadowolona?

„Święta mama: jesteśmy zespołem, każdy daje z siebie 100%. Złoto należy do wielu osób, ale ona jest jego głównym twórcą”.

Mówi się, że nie lubi piasku: czy to prawda?

„To prawda: wolałem wysokość i skakanie na trampolinach”.

Kiedy 20 października, po zaplanowaniu wakacji, wrócicie do pracy, na czym się skupicie?

„Będziemy dążyć do stabilności, aby skonsolidować wszystkie aspekty skoku. Tego mi brakowało w tym roku. Zwiększymy objętość i obciążenia. Na razie jechaliśmy z zaciągniętym hamulcem ręcznym”.

Co można poprawić?

„Na przykład lądowanie. „Zamykam” jak kapusta. Tylko w 8,39 było na odpowiednim poziomie. Jest to bardziej kwestia fizyczna niż techniczna, którą można poprawić poprzez ćwiczenia stabilności rdzenia. Wszystko skalibrujemy”.

Największe wrażenie robi jej szybkość: nie ma ochoty pobiec na 100 metrów?

„Oczywiście, że mam, chociaż wiem, na ile mnie stać. Niektóre parametry są monitorowane. Ale nie mówię o tym, bo wyszedłbym na przechwalającego się. Niewielu by mi uwierzyło. 100 lub 60 metrów w hali: muszę znaleźć okazję”.

Może w 2026 roku?

„To będzie spokojniejszy sezon, którego najważniejszym wydarzeniem będą mistrzostwa Europy w Birmingham. Może pojawi się jakaś okazja”.

Myślisz też o sztafecie 4×100?

„Lubię podejmować wyzwania, chętnie dołączyłbym do grupy. Carl Lewis nie przegapił żadnej okazji: nawet skoczek w dal może to zrobić”.

Finał przypominał ten z Tokio w 1991 roku, wygrany przez Mike’a Powella z rekordem świata 8,95 właśnie nad Lewisem. Jak wyglądało Twoje spotkanie z Mike’iem?

„Poznaliśmy się na Festiwalu Sportu w Trydencie w 2023 roku. Co za szczęście: jest postacią historyczną, mentorem, inspiratorem. Uderzyła mnie jego prostota. Byłem 18-letnim nikim. A jednak nie unikał konfrontacji. Wręcz przeciwnie”.

Czego byś chciał od tych dwóch?

„Fizyczną budowę Mike’a i lekkość Carla. Rekordy? Dajcie mi trochę czasu, żebym mógł się rozwijać. Nie są one niemożliwe, daję sobie sześć lat, żeby się do nich zbliżyć. Teraz realistycznym celem jest 8,60. Tymczasem jestem dumny, że zakończę rok 2025 na szczycie rankingu”.

Odebrałeś Lewisowi rekord wczesnego dojrzewania.

„To wiele znaczy. Mam nadzieję, że pokonam go pod względem podium i wyników”.

Jeśli on był Synem Wiatru, to kim jesteś ty?

„Jestem Spidermanem”.

Czy ma pan jakąś wiadomość dla swoich rywali?

„Pokonałem Gayle’a, który wygrał mistrzostwa świata w Doha w 2019 roku z wynikiem 8,69: wkrótce się spotkamy. Podobnie jak z Tentoglou: jest gigantem, ale nikt nie jest robotem”.

Kogo najbardziej podziwia wśród swoich kolegów z mistrzostw świata?

„Duplantis to oczywiste. Wymienię Kerra, króla skoku wzwyż, i Kambundji, królową biegu na 100 m przez płotki. Znam Ditaju, startowaliśmy razem w kilku zawodach. Jego siostra, sprinterka Mujinga, jest w tym samym wieku co moja siostra Erika: urodzą dzieci w tych samych dniach”.

Zwracając się do młodych ludzi w środę wieczorem, powiedział: „Nie bójcie się rzucić wyzwania światu”.

„Trzeba rzucić się w wir walki, bez strachu. To forma szacunku wobec siebie i swojej pracy”.

Kto był dla Pana wzorem?

„Jeden za wszystkich: Marcell Jacobs, wielki mistrz. Rozmawialiśmy po moim finale. Cieszę się, że będzie częścią czwórki sztafetowej (nie zostało to jeszcze oficjalnie potwierdzone… red.).”

Czy Roma zaprosiła cię do Trigoria lub na mecz?

„Jeśli tego nie zrobi, i tak tam pójdę; jeśli to zrobi, tym lepiej. Ale nie będę typował wyniku niedzielnego derbów”.

Leave a Reply