Obrońca Arsenalu wypowiedział się na 48 godzin przed meczem z Irlandią Północną, który może zapewnić nam awans do finału baraży

Riccardo Calafiori jest gotowy na pierwszy mecz baraży i jest pełen optymizmu. „Fizycznie czuję się dobrze – wyjaśnił – choć dopiero dzisiaj na boisku zobaczymy, jak to się sprawdzi. W tak delikatnym momencie staramy się żyć teraźniejszością, tworzyć zgrany zespół i myśleć wyłącznie o pierwszym meczu. Co sądzę o Irlandii Północnej? Skupiam się na mojej drużynie i kolegach, nie myślę o przeciwnikach. To zależy bardziej od nas niż od innych. Do meczu trzeba się przygotować tak, jakby to był zwykły mecz. Wiemy, jak delikatna jest ta sytuacja, ale musimy podchodzić do tego z jak największym spokojem” (tutaj nasz artykuł poświęcony Irlandii Północnej).

Na osobny rozdział zasługują stałe fragmenty gry, które są jedną z mocnych stron Irlandii Północnej. Calafiori wyjaśnił: „Musimy uważać na sytuacje, w których to my jesteśmy w niekorzystnej sytuacji, ponieważ oni są niebezpieczni. Sytuacje stałe mogą zadecydować o wyniku, ponieważ w nowoczesnej piłce nożnej różnice między drużynami są niewielkie. Musimy również uważać na dobitki, od pierwszej do ostatniej minuty. Mam jednak nadzieję, że będzie to mecz, w którym to my będziemy dominować i będziemy mieli większe szanse, ale nie da się z góry przewidzieć przebiegu spotkania. Dlatego mówię, że musimy trzymać się razem i być pozytywni: to nam pomoże. W tak ważnych meczach mentalność ma decydujące znaczenie dla osiągnięcia sukcesu. Bardzo doceniam postawę trenera, ponieważ w ostatnich miesiącach słyszałem go częściej niż własną matkę… W okresie, kiedy byłem poza składem i grałem mniej (w Arsenalu, przyp. red.), dzwonił do mnie nieustannie. Kolacja z nim była udana: pozwoliła nam miło spędzić czas razem. Kto zapłacił rachunek? On… Był to wieczór w gronie przyjaciół, podczas którego rozmawialiśmy o różnych sprawach, ale także o anegdotach, ponieważ byli tam Gattuso, Bonucci i Buffon. A oni mają wiele do opowiedzenia o piłce nożnej”.

champions—  Calafiori poruszył następnie temat włoskiej piłki nożnej poza Ligą Mistrzów oraz naszych trudności w Europie: „Liga Mistrzów jest skomplikowana. Nie ma już w rozgrywkach żadnej włoskiej drużyny, ale spośród angielskich pozostałyśmy tylko my i Liverpool. Różnica między ligą włoską a angielską polega na intensywności, zarówno na treningach, jak i podczas meczów. Trenujemy niewiele, ponieważ gramy co trzy dni, dzięki czemu utrzymujemy wysoką intensywność w każdym spotkaniu. Jest niewiele martwych momentów, nawet gdy piłka wychodzi poza boisko, gra jest natychmiast wznawiana”.

UWAGOWA OBRONA—  Na koniec oczywiście ponownie temat Włoch i wielu straconych bramek w erze Gattuso: „Nie sądzę, by istniał problem związany z obroną. Kiedy tracimy bramkę, wina nie leży wyłącznie po stronie jednej formacji. W tej chwili nie ma jednak sensu rozmyślać o przeszłości: musimy trzymać się razem i osiągnąć zamierzony wynik. Chętnie wspominam zwycięstwo 5:0 nad Estonią w Bergamo we wrześniu. Ten mecz dał mi i pozostawił dobre wrażenia. Stadion może nam pomóc również tym razem: wierzę, że Bergamo będzie nas napędzać. Musimy być optymistami, ponieważ wszyscy pragniemy tego samego. Po co komplikować sobie życie negatywnym myśleniem? Jeśli ktoś myśli pozytywnie, w końcu osiąga swoje cele. Presja jest i wiemy, jak ważne jest dla nas zakwalifikowanie się do tych mistrzostw świata, ale na tyle, na ile to możliwe, nie myślimy o tym. Jutro mamy ostatni trening i cieszę się, że zagram w tym meczu. Jest druga strona medalu, która może potoczyć się źle, ale musimy przeżyć to dobrze. Nie myślę o niczym innym, jak tylko o wyjeździe na mistrzostwa świata do Ameryki, a ten tydzień może być wspaniały. Tysiąc razy wolę rozegrać taki mecz, niż nie być na boisku i nie mieć tej szansy. Od dzieciństwa marzymy o udziale w mistrzostwach świata i choć lepiej byłoby zakwalifikować się bezpośrednio, teraz mamy okazję znaleźć się wśród 48 drużyn, które wyruszą za ocean, i nie chcemy tego zmarnować”.

Leave a Reply