Po krytyce, jaką spotkał się za błąd, który kosztował Charlesa Leclerca wygraną w wyścigu, Kimi Antonelli wraca do Monzy, rok po ogłoszeniu, że zostanie kierowcą Mercedesa.
Kimi Antonelli powraca do Monzy, gdzie w zeszłym roku odbył swoją pierwszą sesję wolnych treningów w oficjalnym Grand Prix z Mercedesem, kończąc jednak po kilku minutach na ścianie: „W zeszłym roku wydarzyło się tu wiele rzeczy. Mam kilka miłych wspomnień, ale też kilka mniej przyjemnych. To bardzo wyjątkowy tor i będzie to równie wyjątkowy weekend. Tutaj ogłoszono mnie kierowcą Mercedesa. Od tego momentu minął intensywny okres. Jak dotąd uważam, że poszło całkiem nieźle”. Włoski kierowca ma nadzieję, że jego W16 będzie konkurencyjny w Świątyni Prędkości: „Zawsze trudno jest ocenić, na jakim poziomie jesteśmy, ponieważ bolidy są coraz bardziej do siebie zbliżone. W zeszłym roku w Monzie samochód był konkurencyjny, zwłaszcza w kwalifikacjach. W tym roku generalnie dobrze nam szło tam, gdzie dobrze nam szło w 2024 roku. Miejmy więc nadzieję, że tym razem będzie podobnie”.
Na temat ewentualnych podobieństw między torem w Monzie a torem w Montrealu, gdzie zdobył swoje pierwsze i jak dotąd jedyne podium w sezonie, Antonelli skomentował: „Tutaj jest znacznie mniejsze obciążenie aerodynamiczne. Niektóre odcinki są podobne do tych w Montrealu, ale inne są bardzo różne, zwłaszcza w drugiej części toru. Mamy jednak nadzieję, że uda nam się powtórzyć wyniki z Kanady. Wróciliśmy do starego zawieszenia, które daje nam więcej pewności, więc mamy nadzieję, że osiągniemy dobrą prędkość”. Dla Kimiego jest to drugi wyścig u siebie, po tym w Imoli, po którym oświadczył, że chce inaczej podchodzić do wyścigów u siebie: „To był mój pierwszy wyścig u siebie, poświęciłem dużo energii innym zajęciom i kiedy wsiadałem do samochodu, już w sobotę, nie czułem się w 100% gotowy. W ten weekend będę potrafił lepiej zarządzać sobą niż w Imola”.
Błąd w Holandii — Antonelli przybywa do Monzy po popełnieniu poważnego błędu w Zandvoort, który kosztował Charlesa Leclerca wyścig. Ogólnie rzecz biorąc, ostatnie miesiące nie były łatwe dla 19-letniego Włocha: „Muszę skupić się na sobie i na tym, co mam do zrobienia. Łatwo jest się pogubić, zbytnio koncentrując się na końcowym wyniku. Mimo że ostatni okres nie był najłatwiejszy, uważam, że znacznie lepiej jest skupić się na tym, co należy zrobić, czyli dobrze jeździć, wszystko poukładać i pomóc zespołowi znaleźć odpowiednią równowagę. Najlepszym sposobem na to jest skupienie się na sobie i dopracowanie każdego szczegółu”.
