Najlepsza zawodniczka mistrzostw świata wraca dziś do Włoch na mecz Ligi Mistrzów przeciwko Novarze: „Przez pierwsze dni korzystałam z Google Translate, żeby zrobić zakupy. Z tureckimi koleżankami nigdy nie rozmawiamy o finale mistrzostw świata”.

Królowa świata wraca do domu. Dzisiaj o godz. 18 Alessia Orro rozegra swój pierwszy mecz w oficjalnych rozgrywkach we Włoszech w barwach Fenerbahce. 27-latka przeżywa nowy rozdział swojej błyskotliwej kariery. Po opuszczeniu Narbolii latem 2013 roku Sardynka zdobywała doświadczenie w Club Italia, Busto Arsizio i Vero Volley, aż do letniego transferu do Turcji. W międzyczasie osiągnęła sukcesy z reprezentacją narodową. Ostatnim z nich jest złoty medal na Mistrzostwach Świata 2025 i tytuł najlepszej zawodniczki turnieju. Od września Stambuł „porwał” ją. „Miasto jest piękne, czuję się szczęśliwa. W wolne dni jestem turystką i odkrywam miasto, kraj, fascynującą kulturę. Łącznie z jedzeniem”.

Orro, nie miała nawet czasu, aby zaaklimatyzować się w Turcji, a już zdobyła trofeum, Superpuchar. Jak to przeżyłaś?

„Wszystko stało się nagle, niespodziewanie. Wiedziałam, że będzie trudno, ponieważ jako rozgrywająca nie miałam jeszcze dobrego porozumienia z atakującymi. One zaufały mi, a ja im. Przegrywaliśmy 2:0 z Vakifbankiem, ale potem coś zaskoczyło i udało nam się odrobić straty”.

W drugim dniu fazy grupowej Ligi Mistrzów zmierzy się z włoską drużyną: Novarą. Co ten turniej oznacza dla Feneru?

„Liga Mistrzów to nasz wielki cel. Mecz z Novarą będzie bardzo trudny, również dlatego, że Novara, w porównaniu z pierwszą częścią sezonu, odzyskała Toloka. To będzie zacięta walka”.

Grasz w klubie, w którym siatkówka jest tylko jednym z czołowych sportów…

„Kibice Fenerbahce żyją całkowicie swoją pasją. To wielka rodzina, od piłki nożnej po koszykówkę. Byłem już na meczu Euroligi. Jest tam Melli, miło było go zobaczyć. Wszyscy się wzajemnie wspieramy”.

Wasza liga przypomina naszą A1. Oprócz niej jest jeszcze Sylla. Jest też wielu włoskich trenerów…

„Ruch w Turcji rozwija się z roku na rok, a do tej ligi dołączają coraz ważniejsze zawodniczki. To normalne, że przybyły również Włoszki, ponieważ nasza reprezentacja jest jedną z najsilniejszych na świecie. Cieszę się, że jest tam Myriam, z którą jestem bardzo związana. Spotykam się też z naszymi trenerami, z którymi czasami dzielimy się doświadczeniami i rozmawiamy po włosku”.

A propos, jak idzie z językami?

„Przed przyjazdem do Turcji nie znałam angielskiego. Znałam podstawy, przydatne na boisku. Teraz muszę żyć cały dzień w tym języku i bardzo mi to pomaga. Pierwsze dni nie były łatwe. Zaczynając od robienia zakupów w supermarkecie. Pomógł mi Google Translate…”.

Czy rozmawiałaś z zawodniczkami reprezentacji Turcji o finale mistrzostw świata?

„Nie, nigdy. Darzymy się wzajemnym szacunkiem i skupiamy się na klubie. Praca z zawodniczkami tego poziomu jest dla mnie codzienną motywacją”.

Rozdział poświęcony reprezentacji. Czy zdecydowałaś już, co zrobisz w 2026 roku? Weźmiesz dwa miesiące przerwy czy całe lato?

„Jeszcze nie zdecydowałam. A kiedy to zrobię, najpierw porozmawiam o tym z trenerem Velasco”.

Odkrywanie kultury obejmuje również jedzenie.

„Wszystko jest pikantne, ale mi to nie przeszkadza, lubię eksperymentować. Mięso jest pyszne, a ryż to prawdziwa sztuka. A do tego desery: moim ulubionym jest baklava z lodami. Jedna z najlepszych, jakie kiedykolwiek jadłam”.

Przeżywasz tę przygodę wraz ze swoim chłopakiem Matteo Picchio, który do zeszłego roku był wolnym graczem Vero Volley Monza w Superlidze. Jak się mają sprawy? „Świetnie. Jest skupiony na przygotowaniu pracy dyplomowej, co jest ważnym momentem w jego życiu. A kiedy skończy, zobaczymy. Chce zostać trenerem sportowym”.

Leave a Reply