Były piłkarz Lazio: „Od trzech lat gram na Malcie. W Italii nikt mnie już nie chciał. Po przyjeździe do Italii zostałem porzucony na dworcu. Rozpowszechniano fałszywe plotki i fotomontaże: byłem szantażowany”.

Uderza jego kultura osobista. Uprzejmość, z jaką otwiera drzwi do swojego świata, aby pokazać ci swoje doświadczenia. Joseph Minala, 29 lat – „potwierdzają to testy, do których zostałem zmuszony, a także dokumenty…” – odpowiada z Marsa Scirocco, południowej części Malty, wyspy, na której gra od trzech lat: „Przeprowadziłem się do Marsaxlokk i dobrze się bawię. W Italii nikt już mnie nie chciał”. Winą za to była kontrowersja dotycząca wieku, która wybuchła, gdy grał w Lazio. Miał wtedy 17 lat i marzył o Serie A. Wszystko to po burzliwej historii naznaczonej samotnymi podróżami, fałszywymi obietnicami i rozczarowaniami.

Joseph, jeśli zamkniesz oczy, gdzie się widzisz?

„W Kamerunie, w Yaoundé, z dziesięcioma braćmi i siostrą. Jak w filmie „Szybka dwunastka”. Mama była sprzedawczynią, tata stolarzem. Zmarł w 2017 roku, tęsknię za nim każdego dnia”.

 Jak trafiłeś do Włoch?

„Ktoś zauważył mnie podczas turnieju i obiecał mi przesłuchanie. Miałem 15 lat, to było jak sen. Moi rodzice zrobili wszystko, aby opłacić mi bilet. Wyjechałem z Kamerunu, potem udałem się do Libii i dotarłem do Fiumicino. Stamtąd pociągiem pojechałem na stację Termini w Rzymie. Ta osoba dała mi numer telefonu, pod który miałem zadzwonić po przyjeździe. Nigdy więcej jej nie widziałem ani nie słyszałem”.

Czy nadal boli cię rozmowa o tym?

„Tak. Spędziłem wiele godzin sam na stacji. Byłem głodny, spragniony, śpiący, nie miałem ani grosza. Szybko zdałem sobie sprawę z oszustwa, więc poszedłem na policję, aby wszystko wyjaśnić. Wyjaśniono mi, że telefon nie miał karty SIM. Nigdy nie miałem telefonu komórkowego, więc nie mogłem o tym wiedzieć”.

Co zrobiła policja?

„Zabrali mnie do szpitala na badania. Po drodze pomyślałem: „No to teraz wracam do domu”. Ale nie. Zabrali mnie do domu dziecka w Torre Spaccata”.

 Po jakim czasie zadzwoniłeś do domu?

„Po miesiącu. W międzyczasie ludzie zaopiekowali się mną i wprowadzili mnie w życie. Nauczyłem się robić pizzę, sprzątać, dbać o ogród. Płacili mi około dwudziestu euro za każdą pracę. Wystarczyło, żeby powiedzieć rodzicom, że wszystko jest w porządku. Pracownik socjalny zapytał mnie, co chcę robić, a ja odpowiedziałem: „Piłkarzem”. Tak zacząłem w „Città dei ragazzi”, w mistrzostwach prowincji”. Od tego momentu odbyłem wiele prób. „Udinese, Inter, Milan, Roma i wreszcie Napoli, gdzie pozostałem prawie rok. Wszystko zaczęło się dzięki Vincenzo Raioli, bratu Mino, agentowi, który mnie wtedy reprezentował. Trenowałem razem z Cavanim i Hamsikiem pod okiem trenera Mazzarriego, dojeżdżając z Rzymu. Dom dziecka pozwalał mi na to od poniedziałku do czwartku, potem musiałem wracać”.

Ostatnie bramki Minala we Włoszech padły w barwach Lucchese

Jak więc włącza się Lazio?

„Vigor Perconti zabrało mnie z „Città dei ragazzi”. Grałem tam przez kilka miesięcy, a potem zgłosiły się do mnie Roma i Lazio. Wybrałem Biancocelesti dzięki naciskom Onaziego na Facebooku. Pamiętam pierwszy trening w Rivisondoli w Abruzji z trenerem Bollinim. Było to latem 2013 roku. Po kilku godzinach zadzwonił do Tare i powiedział mu, żeby mnie wziął. Ja, Lombardi, Keita, Tounkara, Murgia, Strakosha. Najsilniejsza Primavera, jaką kiedykolwiek widziałem w Lazio”.

W kwietniu 2014 roku Reja dał mu szansę debiutu w Serie A w wieku 17 lat przeciwko Sampdorii. Był to pierwszy z trzech występów.

„Dar od Boga. Sen przed koszmarem”.

  Czy odnosisz się do kontrowersji dotyczących wieku?

„Zmasakrowali mnie, zniszczyli, upokorzyli. Najciekawsze jest to, że nie byłem nikim nieznanym. Dominowałem w mistrzostwach Primavera. Trzy dni po debiucie wygrałem Puchar Włoch w tej kategorii, strzelając gola w finale przeciwko Fiorentinie. Kilka miesięcy wcześniej wygrałem turniej regionów na Sardynii. Był to celowy atak, ale mam swoje zdanie na ten temat”.

To znaczy?

„Plotkę rozpowszechnił ktoś, kto wcześniej mnie lubił i śledził. W Senegalu, na stronie internetowej, która została później zablokowana, pojawiła się informacja, że mam 42 lata. Ludzie zaczęli robić fotomontaże i wyśmiewać mnie. Nikt o tym nie wie, ale w tym okresie byłem również zastraszany i szantażowany przez osoby, które mi pomagały i którym ufałem. Byłem sam i bezbronny, nikt mnie nie chronił”.

  Co wykazały badania wieku?

„Że urodziłem się w 1996 roku. Co więcej, potwierdziły, że wyglądam nawet o rok młodziej. Wie pan, ile razy słyszałem: „On ma 40 lat, jak może grać?”. 80% ludzi źle mnie oceniało. Nie jestem fenomenem, ale kiedy dano mi szansę, zawsze udowodniłem swoją wartość. Myślę o Bari, ale przede wszystkim o Salernitanie, gdzie kibice nadal piszą do mnie z powodu bramki strzelonej w ostatniej minucie meczu z Avellino”.

Z Salernitana w Serie B

Czy Lazio Cię rozczarowało?

„Zasługiwałem na szansę, zwłaszcza w sezonie 2019-20. Grałem tylko w Pucharze Włoch, przy wyniku 4-0. Byłem poza składem, potem zostałem przywrócony. Byłem trochę rozczarowany, mogłem zagrać co najmniej 5 minut w każdym meczu. Straciłem sporą część kariery”. 

Bądź szczery: czy dzisiaj zasługujesz przynajmniej na grę w Serie B?

„Moim zdaniem tak. Gram na Malcie, w peryferyjnej lidze, ale nie tracę nadziei na powrót do Włoch. Zostałem zlekceważony za coś, co nigdy nie miało miejsca. Byłem nastolatkiem jak wielu innych, ale ludzie w to nie wierzyli. Ta nieuzasadniona nagonka zrujnowała mnie”.

Gdzie widzisz siebie w przyszłości?

„Może na ławce trenerskiej. Marzę o powrocie do Lazio lub Salernitany. Nie jestem złym człowiekiem. Mam 29 lat, urodziłem się 24 sierpnia 1996 roku: dlaczego nikt w to nie wierzy?”.

Leave a Reply