Zbliża się debiut na Mistrzostwach Europy w Polsce dla mistrza świata z Singapuru: „Im więcej jest silnych zawodników, tym bardziej motywujące jest to dla wszystkich. Z lat spędzonych w kategorii juniorów pozostała mi chęć do treningów i głód zwycięstwa”
Debiut na miarę mistrza świata. Dla Simone Cerasuolo wejście na blok startowy podczas mistrzostw Europy na krótkim basenie, które rozpoczną się we wtorek 2 grudnia w Lublinie w Polsce, będzie miało szczególny smak: w eliminacjach na 100 m stylem klasycznym będzie musiał od razu popłynąć szybko, aby znaleźć się wśród dwóch najlepszych włoskich zawodników, ale także po to, by zaprezentować się w roli, jaką wyznaczyło mu letnie złoto na 50 m. Będzie musiał również bronić wizerunku mistrza świata, znajdując się pomiędzy olimpijczykiem, jakim jest Nicolò Martinenghi, wschodzącą gwiazdą, jaką jest Ludovico Viberti, oraz debiutantem, jakim jest Gabriele Mancini. Jest to reprezentacja bez Benedetty Pilato (która nie będzie mogła obronić tytułu zdobytego dwa lata temu na 50 m stylem klasycznym z powodu dyskwalifikacji, która dotknęła również Chiarę Tarantino) oraz Grega Paltrinieriego, który obecnie bardziej angażuje się w pływanie długodystansowe, choć nadal będzie startował na 1500 m. Czołowymi zawodnikami reprezentacji wśród 30 powołanych są olimpijczycy Thomas Ceccon (startujący wyłącznie w dzisiejszym wyścigu na 100 m stylem grzbietowym oraz w sztafetach przed wyjazdem do Australii) i Nicolò Martinenghi, mistrz świata Simone Cerasuolo, srebrna medalistka mistrzostw świata Simona Quadarella, a także gwiazdy startujące w zawodach na krótkim basenie: Sara Curtis (która po mistrzostwach Europy powróci do USA, pomijając zimowe mistrzostwa Włoch) i Carlos D’Ambrosio. Siedmioro zawodników debiutuje w reprezentacji: Alessandra Mao, Irene Burato, Paola Borrelli, Agata Maria Ambler; Giovanni Guatti, Francesco Lazzari i Gabriele Mancini. Do reprezentacji powracają specjaliści od basenu krótkiego: Lorenzo Mora, Michele Busa i Costanza Cocconcelli. Kapitanami pozostają Lorenzo Zazzeri i Silvia Di Pietro. Bez Rosjan, którzy nie otrzymali wizy od Polski, w zawodach rywalizować będą Brytyjczycy i Francuzi. Włochy będą chciały powtórzyć sukces z Otopeni 2023, gdzie zdobyły 22 miejsca na podium (7-12-3). Tymczasem Cerasuolo opowiada o sobie.
Cerasuolo, jak zmieniło się twoje życie w ciągu kilku miesięcy? Czy odczuwasz presję związaną z nową sytuacją?
„Myślę, że podchodzę do tych mistrzostw Europy bez obaw, postaram się dać z siebie wszystko. Zależy mi na tym, ponieważ w zeszłym roku na krótkim basenie nie udało mi się pokazać z najlepszej strony i chciałbym dobrze zaprezentować się również na 25 metrach. Przeprowadziłem solidny cykl treningowy, na razie nie napotkałem żadnych przeszkód. Odbyłem też udany zgrupowanie wysokościowe. Trenowałem dobrze. Wydaje mi się, że zrobiłem postępy na treningach”.
Czy zmieniło się również Twoje nastawienie do codziennej pracy?
„Zawsze miałem bardzo dobre podejście do codziennej pracy. Jednak z pewnością mam teraz większą świadomość. Patrząc na dane, to jest właściwa droga, którą podążam, więc czerpię z tego jeszcze większą satysfakcję. Wkładam w to więcej smaku. Smaku z Romagny”.
Być może nigdy wcześniej nie było tak dużej konkurencji w stylu klasycznym jak tym razem: od teraz będzie to podwójne wyzwanie – między reprezentantami Włoch a zagranicznymi rywalami.
„Tak, już w eliminacjach mistrzostw Europy będziemy musieli „zmierzyć się” między sobą, bo w sumie będzie nas czterech, ale dwóch z nas odpadnie. Więc już na etapie eliminacji będziemy gotowi do zmierzenia się ze sobą. Uważam jednak, że to dobrze wpływa na nas i na cały sport. Trzeba na to patrzeć i przeżywać to w pozytywny sposób. Bo jeśli w końcu to znosisz…”.
Czy to wszystko jest też grą psychologiczną?
„Cóż, z pewnością. Trzeba być skoncentrowanym. I nie dać się wciągnąć w niepotrzebne sprawy: psychicznie trzeba skupiać się bardziej na konkretnych rzeczach, pozostać skoncentrowanym i starać się dobrze wykonywać swoją pracę”.

Od Martinenghiego przez Vibertiego po zagranicznych graczy – czy będziesz postrzegany inaczej?
„Nie wiem, nie sądzę. W końcu to wciąż ja, ale szczerze mówiąc, nie interesuje mnie zbytnio, jak postrzegają mnie inni. Wolę patrzeć na siebie moimi oczami”.
A jak postrzegasz siebie jako mistrza świata po lecie pełnym publicznych zobowiązań i pokazów mody?
„Najpiękniejszy i najbardziej emocjonujący moment miał miejsce na stadionie Juventusu, gdzie poznałem Chielliniego. Jeszcze tam wrócę. Świat sportu i piłki nożnej doprowadza mnie do szaleństwa, nigdy mi się to nie nudzi. Rozumiem jednak również to, co mówi Thomas Ceccon na temat rozpraszających czynników. Oczywiście nie cieszę się jeszcze takim zainteresowaniem mediów jak on i nie do końca mi to odpowiada – w tym trochę się z nim utożsamiam. Nie zawsze fajnie jest mówić o sobie. Kiedy tylko mogę, odpoczywam spokojnie w moim mieście”.
Czy częściej prosiłeś o rady Martinenghiego czy Scozzoliego na temat tego, jak żyć i radzić sobie z sukcesem?
„Z Martinenghim rozmawiałem podczas mistrzostw świata w Singapurze. Scozzoli widuję częściej na treningach i oczywiście to on udzielił mi więcej rad. Jednak o pomoc częściej prosiłem moją rodzinę, która pragnie wyłącznie mojego dobra”.
Po zdobyciu złotego medalu mistrzostw świata pojawiła się wiadomość, że 50 m stylem klasycznym będzie dyscypliną olimpijską od 2028 roku, a zatem na igrzyskach olimpijskich będę miał dwie szanse – na 50 i 100 m stylem klasycznym. W 2026 roku pojedzie do Paryża tylko na mistrzostwa Europy, a czy w Los Angeles uda się jej wziąć rewanż?
„Na razie trenuję na oba dystanse. Chcę się rozwijać w obu. Absolutnie nie myślę o jednym wyścigu. To jeszcze nie czas, żeby o tym myśleć. Może nadejdzie odpowiedni moment, zobaczymy, co przyniesie przyszłość. Jednak na pewno teraz skupiam się na przygotowaniach do tych dwóch wyścigów”.
Jak jednak wyobraża sobie pojawienie się bardziej doświadczonych pływaków stylem klasycznym, takich jak Peaty, w wyścigu, który wygrała?
„Peaty nie pojedzie do Los Angeles tylko po to, by wziąć udział. Każdy mistrz, który stanie na bloku startowym, będzie chciał się wykazać; jestem pewien, że jeśli on przyjedzie, to będzie miał coś do powiedzenia. My, Włosi – choć nie wiemy, kto tam będzie – będziemy walczyć do upadłego”.

Rosjan nie będzie na mistrzostwach Europy: czy w tym tygodniu będzie łatwiej?
„Szkoda, że ich nie ma. Rosjanie są bardzo silni w stylu klasycznym. Chciałbym ponownie zmierzyć się z Prigodą i Shymanovichem. Mam nadzieję, że zobaczę ich latem w Paryżu. Im więcej jest silnych zawodników, tym bardziej motywujące jest to dla wszystkich. A więc to zawsze dobrze”.
Co pozostało z tego Cerasuolo, który ustanowił juniorski rekord świata na 50 m stylem klasycznym?
„Z pewnością chęć trenowania, chęć udowodnienia sobie, na co go stać. I codzienna walka o swoje marzenia”.
Zawsze czerpie motywację z Juve…
„Moje motto »do samego końca« jest takie samo jak motto Bianconerich, co widać było w Lidze Mistrzów. Mogę je przenieść również na pływanie. Lubię Spallettiego. To człowiek, który zna się na rzeczy i jest bardzo inteligentny. Myślę, że Juve poradzi sobie dobrze”.
Wśród jego idoli są Allegri i Sinner. Kogo chciałby poznać jako pierwszego?
„Oprócz Juve bardzo chciałbym teraz spotkać się z nimi obydwoma. Jestem pewien, że stanie się to już wkrótce”.

Pływak, który ogląda tenis i odnosi sukcesy?
„To, co Sinner osiągnął w ostatnich latach, naprawdę zmieniło sposób postrzegania sportów indywidualnych. Jego zwycięstwo na Wimbledonie i ten historyczny finał na Roland Garros pozostają niezapomnianymi przykładami. Sinner naprawdę zmienił oblicze sportów indywidualnych we Włoszech. To postać sportowa, którą bez wątpienia należy podziwiać. Nie mogę się doczekać, żeby go poznać”.
Czy pokora to cecha, która was być może łączy?
„Tak, absolutnie. To bardzo spokojny człowiek. Lubi pracować nad tym, co kocha. A w końcu pokora i praca razem tworzą jednak najlepszą drogę do zwycięstwa. Co niekoniecznie oznacza zostanie mistrzem świata, ale jest osobistym sukcesem”.
Czy każdego ranka, kiedy idzie na trening, patrzy na swój złoty medal z Singapuru?
„Nie patrzę na niego codziennie, ale często w trudnych chwilach przypomina mi on nieco o sile tamtych chwil. Kiedy oglądam ponownie ten finał, mój dzień staje się piękniejszy”.
Zwycięstwo jest trudne, a powtórzenie sukcesu to inne, bardziej skomplikowane wyzwanie?
„Tak, wyzwanie jest coraz większe, ale w końcu na tym polega całe piękno. Kto wygrywa, musi starać się utrzymać na szczycie, a kto przegrywa, musi spróbować się zrehabilitować. Na tym polega piękno sportu. Porażki pomagają się rozwijać i prowadzą do najpiękniejszych chwil”.
Jaki prezent zrobiłeś sobie za złoty medal mistrzostw świata?
„Prezent, który sobie zrobiłem, to raczej prezent z serca: kupiłem psa, czekoladowego labradora. Nazywa się Singa, od Singapuru…”.
