Federico rozstrzygnął mecz z Bournemouth, strzelając swoją pierwszą bramkę w Premier League: „To zapłata za wykonaną pracę; w zeszłym roku trafiłem tu w trudnych okolicznościach, a w Juve nie trenowałem przez miesiąc”

Błysk w nocy na Anfield. Ileż to razy Federico Chiesa marzył o tym, by świętować pod trybuną Kop. W całym sezonie 2024/25 były zawodnik Bianconeri strzelił tylko dwa gole, wychodząc na boisko zaledwie w 14 meczach. Pierwszy gol w Pucharze Anglii, u siebie przeciwko Accrington, w 90. minucie przy wyniku 4:0, nie był zbyt pamiętny. Drugi, bez znaczenia, padł w 94. minucie finału Carabao Cup, przegranego 2:1 z Newcastle Sandro Tonali na Wembley. Piątkowy gol był jego pierwszym trafieniem w Premier League i padł ponownie w „strefie Chiesy”, w 88. minucie – bramka, która pozwoliła The Reds ponownie wyjść na prowadzenie po tym, jak Bournemouth odrobiło straty z 0:2. W 94. minucie Salah dołożył wisienkę na torcie, ustalając wynik na 4:2, ale o losach meczu zadecydował Federico, który wszedł na boisko w 82. minucie, zastępując Floriana Wirtza.

„Moja pierwsza myśl po strzeleniu bramki skierowała się ku Diogo Jocie – powiedział następnie Chiesa w rozmowie ze Sky Sport – ku jego bratu i całej ich rodzinie. To była wzruszająca chwila, zwłaszcza że wygraliśmy w ten sposób. To on pomógł mi z góry wpakować tę piłkę do bramki, chcę wierzyć, że tak właśnie było. Ta bramka jest nagrodą za wykonaną pracę. Mogę powiedzieć, że w zeszłym roku trafiłem tu w trudnych okolicznościach – w Juve nie trenowałem, a tutaj miałem trudności z dostosowaniem się do zupełnie innego tempa. Nie wiem, dlaczego podjęto tę decyzję, ale brak treningów przez miesiąc utrudnił mi start na Anfield. Slot zawsze mnie wspierał. W Liverpoolu jestem bardzo szczęśliwy, jestem w jednej z najsilniejszych drużyn na świecie, co potwierdził również transferowy rynek”.

slot—  Również Arne Slot, trener The Reds, mówił o Chiesie po meczu: „Kibice śpiewali dla niego już wiele razy podczas meczu, a także w zeszłym sezonie. Myślę, że to dla niego bardzo miłe, że może im coś dać w zamian, i z pewnością właśnie to zrobił dzisiaj. Kiedy go potrzebowaliśmy, stanął na wysokości zadania. To pozytywna rzecz dla przyszłości klubu”. W ostatnich minutach panowała niesamowita atmosfera. Myślałem, że zdobycie mistrzostwa tutaj zawsze będzie czymś bardziej wyjątkowym niż wygranie meczu u siebie z Bournemouth, ale te ostatnie sześć czy siedem minut… wow. Wow, wow, wow. Jakie to było imponujące”.

Leave a Reply