Trenerzy Milanu i Lazio po raz pierwszy zmierzyli się ze sobą na ławce trenerskiej ponad 20 lat temu i reprezentują dwie przeciwstawne filozofie piłkarskie. Przez lata często publicznie się przekomarzali: „Pod względem charakteru jesteśmy przeciwieństwami”.

Nie zwracajcie zbytniej uwagi na powyższe zdjęcie. To raczej grzecznościowe pozowanie do kamery, podobnie jak będzie to miało miejsce w sobotę wieczorem na stadionie Meazza. W takich przypadkach mówi się o „okazji do zrobienia zdjęcia”. W rzeczywistości Massimiliano Allegri i Maurizio Sarri raczej nie zdecydowaliby się świadomie pójść razem na kolację. Nie ma między nimi nic przesadnego, na litość boską, nie nienawidzą się nawzajem w ścisłym tego słowa znaczeniu. Często nawet sobie komplementują. Powiedzmy jednak, że w przeszłości nie oszczędzali sobie mniej lub bardziej bolesnych docinków.

Twarzą w twarz —  Znajomość i kontakty na boiskach są jednak zdecydowanie dawne. Pierwsze spotkania na ławkach trenerskich miały miejsce na początku XXI wieku w Toskanii, kiedy Allegri trenował Aglianese, a Sarri Sangiovannese. Mistrzostwa Lega Pro. Max na początku kariery, Maurizio już z wieloletnim doświadczeniem, które rozpoczął w drugiej lidze. Dwadzieścia lat później na koncie mają 19 bezpośrednich spotkań, z zdecydowaną przewagą Allegriego: 11 zwycięstw, 4 remisy i 4 porażki dla trenera Rossoneri. W meczach tych brało udział osiem drużyn: oprócz Aglianese i Sangiovannese były to również Sassuolo, Verona, Juve, Empoli, Napoli i Lazio. W trakcie swojej kariery obaj trenerzy realizowali odmienne filozofie i koncepcje gry, które następnie zostały skrajnie uproszczone i sprowadzone do gry ofensywnej (Sarri) i gry na wynik (Allegri). Max jest trenerem, który dba o utrzymanie niskiego profilu i nie ma problemów z odnoszeniem kolejnych zwycięstw; Maurizio, trener przekonany, że zwycięstwa przychodzą – a przynajmniej powinny przychodzić – poprzez grę.

Wymiana zdań —  Różne poglądy na piłkę nożną z pewnością przyczyniły się do zapalenia iskry między nimi, ale nie tylko o to chodzi. Cofając się w czasie, iskry pojawiły się już w 2017 roku. Na przykład podczas grudniowego meczu Napoli-Juve, kiedy Sarri poruszył temat Interu w kontekście dni odpoczynku między meczami, ale to właśnie Allegri odpowiedział mu: „Nie śledzę go już, za każdym razem ma coś nowego. Moim zdaniem robi to, żeby mnie zdezorientować, więc przestaję się tym zajmować”. Następnie podkreślił tę koncepcję: „Maurizio… Nie śledzę go już: raz ma boisko, raz tydzień mniej…”. Powiedzmy, że chodziło o bardzo toskańską ironię. Kolejna runda miała miejsce w lutym 2018 roku. Sarri powiedział: „Są drużyny, które wyznaczają pewien okres. Jestem przekonany, że za dwadzieścia lat będzie się mówić o Napoli, mając nadzieję, że coś wygra”. Allegri, nie odpowiadając konkretnie Maurizio, kilka dni później zastanawiał się: „Zawsze powtarzam i nadal powtarzam, że ostatecznie liczy się to, czy uda ci się zapisać w księdze coś, co wygrałeś, bo inaczej zapomnimy już, co wydarzyło się dwa dni wcześniej, a co dopiero będziemy pamiętać za 20 lat, w tym meczu, co by się stało, gdyby piłka uderzyła w słupek i wpadła do bramki… W życiu trzeba być bardzo praktycznym”. Dwa miesiące później, przed meczem Juve-Napoli, atmosfera ponownie się zagęściła, po tym jak Sarri strategicznie przeniósł presję na Bianconerich. A więc, Max: „Niech mi pan to wyjaśni. Czy nikt tu nie ponosi odpowiedzialności? Ten nie ma presji, tamten nie ma presji, więc słuszne jest, że wygrywa Juventus. Ponieważ w Pucharze Włoch Napoli nie ma presji, w Lidze Mistrzów nie ma presji, w Lidze Europy nie ma presji, nigdzie nie ma presji”. I nawet bez bezpośredniej wymiany zdań, osobiste podejście do piłki nożnej zawsze stawiało tych dwóch na różnych planetach. Allegri: „Nie muszę być estetą, żeby zadowolić ludzi, muszę ich zadowolić wygrywając. Jeśli w pewnym momencie trzeba grać źle, żeby osiągnąć wynik, to się to robi”. Sarri, po drugiej stronie księżyca: „Dla mnie wynik osiąga się poprzez grę, nie potrafię myśleć inaczej. Naszym celem zawsze było piękno”.
Puste słowa —  Drogi, które nigdy się nie spotkają. Niechęć osiągnęła szczyt wokół słowa Juve, czyli kiedy w 2019 roku Allegri został zwolniony, a Signora zdecydowała się powierzyć stery Sarriemu, który podczas prezentacji mówił o bardziej ofensywnej grze i dostarczaniu ludziom rozrywki. Sarri nigdy nie wspomniał o Allegrim, podobnie jak Allegri nigdy nie wspomniał o Sarrim, ale wkrótce potem powiedział: „Ostatecznie liczy się zwycięstwo, reszta to tylko gadanie. Piłkarze są jak konie, trzeba patrzeć, jak poruszają nogami. Taktyka i schematy to bzdury”. Kontrargument Maurizio: „Czy ja też wierzę w te koncepcje? Mam tylko nadzieję, że prezesi tego nie zauważą, bo inaczej nasze pensje znacznie się zmniejszą… Myślę, że istnieje kompromis, są to opinie i różne sposoby rozumienia tej samej pracy”. Możemy zamknąć tę listę, przytaczając jeszcze jedno zdanie Allegriego z listopada 2022 roku przed meczem Juve-Lazio: „Pod względem charakteru jesteśmy przeciwieństwami”. To oczywiste, ale… zawsze lepiej to powtórzyć. Dla porządku: przed meczem Milan-Lazio, podczas konferencji prasowej przed meczem, Max powiedział o Maurizio: „Wykonuje świetną robotę, Lazio to dobrze wyszkolona drużyna”. Pokój?

Leave a Reply