Lorenzo ratuje się w tie-breaku drugiego seta, a następnie pokonuje w trzecim odradzającego się Szwajcara i awansuje do ćwierćfinału w Atenach. Zmierzy się z Mullerem i wciąż może liczyć na kwalifikację do Turynu
Lorenzo Musetti był o dwa punkty od sensacyjnej eliminacji w debiucie w turnieju 250 w Atenach i pożegnania z finałami, ale uratował się w tie-breaku drugiego seta przeciwko odrodzonemu Stanowi Wawrince, a następnie odniósł zwycięstwo w trzecim secie. Oczywiste jest, że Toskańczyk naprawdę miał trudności w walce z trzykrotnym zwycięzcą Slam, w której to bitwie (wspaniałych) jednoręcznych bekhendów trwała 2 godziny i 25 minut i zakończyła się wynikiem 4-6 7-6 (5) 6-4 dla rozstawionego z numerem drugim turnieju. Musetti nie zagrał dobrze, co nie jest zaskoczeniem, ponieważ wielokrotnie przeklinał siebie samego, ale najważniejsze było zwycięstwo, a Włoch wygrał, choć z pewnymi trudnościami. Nie jest łatwo trafić na Wawrinkę (dzika karta) w debiucie. 40-letni Szwajcar, choć ma już ograniczoną sprawność fizyczną, w dobrym dniu nadal potrafi sprawić wiele kłopotów, co pokazał przez prawie dwa sety, zwłaszcza serwisem i boskim bekhendem, który nadal jest ucztą dla oczu.
W pierwszym secie Wawrinka uzyskał przełamanie, które zdecydowało o wyniku 3-3, a Musetti przy stanie 4-5 miał dwie piłki na przełamanie, których nie wykorzystał. W drugim secie trwała ciągła walka bez żadnych piłek przełamania i nieuniknione zakończenie tie-breakiem, w którym Wawrinka zagrał 5-4 z przewagą minibreaka. Musetti jednak świetnie zachował spokój i zdobył trzy punkty z rzędu, kończąc seta i wracając do gry. W trzecim secie Lorenzo rozpoczął sprintem, od razu uzyskując przewagę i nie dając żadnych szans zmęczonemu Wawrince. W następnej rundzie Włoch, który musi koniecznie wygrać turniej, aby zakwalifikować się do finałów, zmierzy się z Francuzem Mullerem.
