FSV Duisburg II zapewnił spektakularne widowisko w Kreisliga C, pokonując VfB Obermarxloh 9er 19:6 (13:1). Napastnik Bulut
Zaccardo: „Nasza bramka samobójcza zapewniła nam zwycięstwo w mistrzostwach świata. To ja poleciłem Kvarę Napoli”.
Były obrońca Milanu i Parmy: „Straciłem miejsce, ale Lippi wystawił Grosso. Cannavaro trenerem Uzbekistanu? To pomysł zrodził się z mojego żartu”.
Skok pokoleniowy Cristiana Zaccardo przebiega od czarnego tła teletekstu do jasnozielonego WhatsAppa. Odkąd wkroczył na ścieżkę kariery agenta, nieustannie się rozjaśnia. „Dwadzieścia lat temu aktualizowałem teletekst, aby sprawdzić powołania do reprezentacji narodowej, teraz podróżuję w poszukiwaniu talentów. Ale kiedy wracam do domu i widzę powtórkę Pucharu Świata na półce, cóż… myślę, że mogło być gorzej”. I śmieje się. Ostatni lot zabrał go do Uzbekistanu wraz z Fabio Cannavaro, nowym trenerem reprezentacji tego kraju.
Jak doszło do tej operacji?
„Pod koniec sierpnia ja, Cannavaro, Materazzi i inni zostaliśmy zaproszeni przez federację do odwiedzenia nowego centrum sportowego. Kiedy tam byliśmy, żartobliwie powiedziałem: „A dlaczego nie weźmiecie Fabio?”. Zadzwonili do niego kilka tygodni później”.
A jak poszło z Kvarą w Neapolu?
„W 2020 roku pochłaniałem Wyscout. Kvicha był graczem z największą liczbą prób dryblingu w Europie, wyprzedzając Messiego i Neymara. W lutym 2021 roku spotkałem się z jego ekipą w Moskwie. Edoardo De Laurentiis poprosił mnie, abym zaproponował mu dwóch graczy, którzy mogą coś zmienić, i podałem mu nazwiska Moisesa Caicedo i Kvaratskhelia. Zdecydowali się na Gruzina. Powiedziałbym, że wyszło dobrze”.
Czy kiedykolwiek myślałeś o zostaniu trenerem? „Nie. Kocham rynek transferowy, nie mogłem się zdecydować, czy kontynuować karierę jako dyrektor sportowy, czy jako agent FIFA. Poprosiłem Gallianiego, aby pozwolił mi zacząć w Monzie, nawet za darmo, ale oni byli zadowoleni z obecnego stanu rzeczy. Ostatecznie zdecydowałem się zostać agentem. Mieszkam między Mediolanem a Fano i spędzam czas z moimi dziećmi, Ginevrą i Nicolò. On jest napastnikiem i gra w Promozione. Kiedy go widzę, mam ochotę zagrać, ale nie dam już rady”.
A jakim był pan dzieckiem?
„Chłopcem, który chciał zostać piłkarzem i mu się to udało. Zacząłem w Spilamberto, mojej rodzinnej miejscowości, a w wieku 10 lat trafiłem do Bolonii. Moi rodzice mieli restaurację, a potem otworzyli pralnię. Od czasu do czasu pomagałem im. Nie brakowało mi niczego”.

W wieku dwudziestu lat był już podstawowym graczem w Bolonii.
„W listopadzie 2000 roku miałem wyjechać do Sieny, ale Guidolin przekonał mnie, żebym został. 22 grudnia 2001 roku, dzień po moich dwudziestych urodzinach, strzeliłem pierwszego gola przeciwko Lazio. Drugi padł rok później… również przeciwko Lazio. Mazzone mnie karcił: „Ao’, musisz się obudzić”. Byłem w pokoju z Nakatą. Przed meczami robił dziesiątki quizów językowych”.
Co oznaczało dla Ciebie Palermo?
„Tam stałem się mężczyzną. Ja, Barzagli, Barone, Grosso, Toni. Od Barbera do wspólnego zwycięstwa w mistrzostwach świata. Pierwszego gola w reprezentacji strzeliłem na Barbera przeciwko Słowenii. Mecz, który dał nam pewność kwalifikacji do Niemiec. Najpiękniejsze lata”.
Nie ma jednak sensu pytać go o najlepszy.
„Sezon 2006-2007. Poznałem moją partnerkę, wygrałem mistrzostwa świata, strzeliłem 5 bramek i urodził się mój syn. O powołaniu dowiedziałem się, oglądając teletekst. Dopóki nie ma potwierdzenia, zawsze jesteś w gotowości”.
Czy boli cię, że pamiętano cię za samobójczą bramkę przeciwko Stanom Zjednoczonym?
„Oczywiście. Bez tej bramki pozostałbym w pierwszym składzie kosztem… Grosso. Ale może nie wygralibyśmy mistrzostw świata”.

Czy nadal jesteś przekonany, że bramka samobójcza przyniosła szczęście?
„Tak mówi historia. Po meczu Włochy-Stany Zjednoczone Lippi ustawił Zambrottę na prawej stronie, a Grosso na lewej. Tak miało być. To samo dotyczy Nesty: na jego miejsce wszedł Materazzi. Jednak przeciwko Ghanie grałem świetnie”.
Czy to prawda, że kilka dni później ponownie pokonałeś Buffona?
„Tak, do tego stopnia, że Gigi żartobliwie powiedział: „Do diabła, wystarczy”. To była świetna grupa: kiedy pojawiły się informacje o aferze Calciopoli, Lippi zamknął nas w pokoju i powiedział, żebyśmy myśleli tylko o sobie”.
Jak minęła noc przed finałem?
„Poszedłem spać o pierwszej w nocy. Powiedziałem moim przyjaciołom, że ewentualne zwycięstwo zmieni moje życie na zawsze”.
Kto najczęściej pisze na czacie z 2006 roku?
„Buffon. Na początku nigdy nie pisał, ponieważ musiał pozostać skoncentrowany nawet po czterdziestce, teraz zawsze odpowiada”.

A jakim był Pan piłkarzem?
„Nietypowym obrońcą, który lubił strzelać gole. Zasługiwałem na to, żeby wcześniej trafić do wielkiej drużyny. Dotarłem tam w wieku 33 lat, do przebudowującego się Milanu. Pamiętam Donnarummę, który w wieku 16 lat bronił już wszystko. „Skąd on się wziął?”, pytaliśmy się.
Żałujesz czegoś?
„Opuszczenia Wolfsburga w 2009 roku, jako mistrza Niemiec. Zrezygnowałem z pieniędzy, aby wrócić do Włoch i ponownie zagrać w reprezentacji. W 2011 roku nawiązałem kontakt z Juve, ale nic z tego nie wyszło”.
W 2014 roku odmówił powrotu do Parmy.
„W Tardini czułem się świetnie, ale miałem negatywne odczucia co do klubu i powiedziałem, że nie czuję się na siłach. Galliani się zdenerwował i skierował swoją uwagę na Bonaventurę. Ostatecznie stało się tak, jak mówiłem: Galliani żartobliwie powiedział mi, że zostanę jego agentem giełdowym”.

Dlaczego w 2017 roku zgłosiłeś się do klubów przez LinkedIn?
„Miałem za sobą fatalny rok w Vicenzy, który zakończył się spadkiem z ligi, a mój agent zniknął. Otrzymałem oferty z całego świata, ale wybrałem Maltę, żeby być bliżej”.
Czy jest pan dzisiaj szczęśliwym człowiekiem?
„Tak. Mam dwoje dzieci, za sobą piękną karierę i teraźniejszość jako agent. Usunąłbym tylko jedną rzecz…”.
To zrozumiałe.
„Tak, tę przeklętą bramkę samobójczą”.
Aksoy strzelił aż osiem bramek.
W 10. kolejce Kreisliga C Gruppe 3 FSV Duisburg II odniósł spektakularne zwycięstwo 19:6 (13:1) nad VfB Obermarxloh 9er. Napastnik FSV Bulut Aksoy strzelił osiem bramek.
Nie tylko wynik był niezwykły: również dodatek „9er” w nazwie gości sprawił, że gracze i widzowie byli świadkami nietypowego meczu. Obie drużyny mogły bowiem wystąpić tylko w dziewięcioosobowym składzie.
„Nigdy nie jest za późno na naukę” – wyjaśnił z uśmiechem ośmiokrotny strzelec bramek Aksoy. „Była to drużyna 9-osobowa, więc musieliśmy również wystąpić w dziewięcioosobowym składzie. Nie wiedziałem o tym wcześniej i najpierw zapytałem kierownika ligi, jak to dokładnie będzie wyglądało i czy konieczne będą zmiany na boisku”.
Ostatecznie mecz odbył się jednak jak zwykle na boisku ze sztuczną nawierzchnią klubu FSV Duisburg. Pomimo tej niezwykłej sytuacji, gospodarzom nie pozostawiono żadnych wątpliwości, kto opuści boisko jako zwycięzca po końcowym gwizdku. „Dla nas było to oczywiście coś zupełnie niezwykłego, zwłaszcza jeśli chodzi o grę pozycyjną” – wyjaśnił napastnik, którego wujek Nihat Aksoy jest trenerem drugiej drużyny FSV Duisburg. „Czapki z głów przed chłopakami z Obermarxloh, że wytrwali na boisku przez całe 90 minut”.
Następnie 192-centymetrowy środkowy napastnik, który w swojej karierze grał w ówczesnych trzecich ligach regionalnych północnej i południowej dla KSV Hessen Kassel i Borussia Mönchengladbach II, wyjaśnił, że wynik mógłby być znacznie wyższy, gdyby jego drużyna „rozegrała mecz rozsądnie”. Również sześć straconych bramek irytowało 37-latka: „Nie chodzi o to, że nie cieszę się z bramek przeciwników, ale ostatecznie nie jest to nasz poziom”.
Dzięki najwyższemu dotychczas zwycięstwu w sezonie FSV Duisburg II umocnił swoją dobrą pozycję na czwartym miejscu w tabeli i ma obecnie stosunek bramek 80:26. Już w poprzedniej kolejce FSV wygrał 12:0 z Post Siegfried Hamborn II. Jednak kto sądzi, że była to jednocześnie najwyższa porażka drużyny z Obermarxloh w tym sezonie, jest w błędzie. W trzeciej kolejce dziewięcioosobowa drużyna VfB Obermarxloh przegrała 0:25 z TuRa 88 Duisburg. Obecnie VfB zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli i ma najwięcej straconych bramek w lidze, z wynikiem 16:111. MTV Union Hamborn III, zajmujący ostatnie miejsce w tabeli, plasuje się tuż za nim w tej statystyce. Z wynikiem 9:104 Union również przekroczył w ostatniej kolejce liczbę 100 straconych bramek, przegrywając 0:9 z DJK Lösort Meiderich II.
