Pierwszy sukces w Europie dla Romy, która dominowała nad Niceą i cierpiała tylko w końcówce po rzucie karnym spowodowanym przez Pisilliego. Gian Piero Gasperini cieszy się z sukcesu, choć krytykuje tych, którzy weszli na boisko w drugiej połowie. „Trudno jest strzelić nam gola, to nasza mocna strona” – mówi Gasp. „Radziliśmy sobie dobrze, ale potem doszło do tego niefortunnego zdarzenia (rzut karny spowodowany przez Pisilliego, przyp. red.). Piłka wyszła poza boisko, a my daliśmy przeciwnikowi nową energię. Ale moi zawodnicy zagrali na wysokim poziomie. Nie lubię końcówek, ci, którzy wchodzą, muszą dać z siebie coś więcej, ponieważ to właśnie w końcówkach rozstrzygają się mecze. W nowoczesnej piłce nożnej potrzeba 4-5 zmian, a dzisiaj nie poszło dobrze. Trzeba unikać pewnych sytuacji, rzut karny to naiwność i żal mi Pisilliego. Na poziomie europejskim trzeba szybko zdobywać doświadczenie”. Bilans jest jednak jasny: 4 zwycięstwa w 5 meczach pomimo nieobecności. „Mamy solidny i konkurencyjny trzon, ale musimy go uzupełnić” – powtarza trener. „Chłopcy muszą uczyć się od niektórych graczy i podążać ich śladami. Od kilku miesięcy zrozumiałem, że niektórzy piłkarze są na wysokim poziomie”.
PELLEGRINI— Decydujące znaczenie miało wejście Pellegriniego. Gasp wyjaśnia, dlaczego nie wystąpił on od początku: „Ma niewątpliwe zalety, wystarczy spojrzeć, jak wykonał rzut rożny, który zakończył się golem. Nie zregenerował się najlepiej po derbach, ponieważ nie grał przez wiele miesięcy”. Jedynym minusem jest atak, a konkretnie Dovbyk i Ferguson: „Ale to cała ofensywa musi się poprawić, nie można wskazywać palcem na środkowego napastnika. Dovbyk rozwija się pod względem atletycznym, wszyscy musimy poprawić ostatnie podanie, aby stworzyć napastnikom warunki do dobrej gry”. Pozytywnie oceniono debiut Tsimikasa: „On i Angelino to dwa doskonałe rozwiązania, obaj mają najlepszą cechę w postaci stopy. Bardzo dobrze kopią, nie są elastyczni i będę musiał ich zmieniać. Ale to dwaj gracze, którzy dają pewność”.
