Dzisiejszy finał w Cincinnati nie wpłynie na walkę o pierwsze miejsce, ale decydujące znaczenie będzie miało US Open
Rękawica wyzwania rzucona przez Carlosa Alcaraza tym razem jest ciężka jak piłka medyczna: „Nie mogę się doczekać ponownego spotkania z Sinnerem. W każdym meczu obaj robimy coś innego, aby wygrać”. I aby zająć pierwsze miejsce w rankingu. Fotel dla dwóch jest teraz gorętszy niż kiedykolwiek: tak mówią liczby przed finałem w Cincinnati i tak samo będą mówić od przyszłego tygodnia. Jannik dobrze o tym wie, Carlos również: finał Masters 1000 w Ohio będzie kolejnym etapem, choć nie decydującym o rankingu, rywalizacji między nimi. Werdykt w sprawie pierwszego miejsca w rankingu zapadnie kilka kilometrów dalej, podczas US Open: jeśli Alcaraz wygra w Nowym Jorku, wyprzedzi Sinnera.
Obecna sytuacja wygląda następująco: Sinner 11480 punktów, Alcaraz 9240. Po raz czwarty w tym sezonie dwaj najlepsi tenisiści świata zmierzą się w walce o tytuł w ostatnim akcie: Cincinnati do zdobycia jest kolejne 350 punktów dla zwycięzcy. Jeśli więc Jannik wygra, awansuje do 11830 punktów (zwiększając przewagę nad Hiszpanem do +2590). Taki scenariusz wyrównałby bilans bezpośrednich starć w sezonie: 2-2, Wimbledon-Cincinnati dla Włocha i Rzym-Roland Garros dla Alcaraza. W przypadku zwycięstwa Carlitosa w turnieju 1000 w Ohio Hiszpan awansowałby do 9590 punktów w rankingu, zmniejszając przewagę do 1890 punktów. Jednak Cincinnati nie będzie miało decydującego znaczenia, ponieważ prawdziwy mecz między tymi dwoma graczami rozegra się na Flushing Meadows, kolejnym turnieju wielkoszlemowym, gdzie Sinner i Alcaraz mogą spotkać się tylko w finale. Jeśli Carlos wygra na betonie w Nowym Jorku (tak jak w 2022 roku), zostanie numerem 1 na świecie.

Obliczenia — ale dlaczego? To proste. Sinner, wraz z rozpoczęciem US Open, straci 2000 punktów: to poważna strata, która przypomina mu o jego niesamowitej drodze do tytułu w 2024 roku. Tak więc Sinner w przeddzień Slamu z pewnością spadnie do 9830 (jeśli wygra w Cincinnati) lub 9480 (jeśli przegra w finale). Alcaraz straci natomiast tylko 50 punktów, ponieważ po zeszłorocznych igrzyskach olimpijskich od razu przegrał w Nowym Jorku. Rozczarowanie z 2024 roku może przekształcić się dla Hiszpanii w okazję do wyprzedzenia rywala w 2025 roku: Alcaraz, jeśli przegra w Cincinnati, ale triumfuje na Flushing Meadows, awansuje do 11190 punktów. Najbardziej sensacyjnym faktem jest to, że gdyby udało mu się pokonać Sinnera w kolejnym finale, as z Murcji wyprzedziłby rywala o zaledwie 60 punktów w rankingu, ponieważ porażka w finale turnieju wielkoszlemowego gwarantuje 1300 punktów, a zawodnik z Południowej Tyrolu zatrzymałby się na 11130 punktach. Sytuacja niewiele się zmienia, jeśli weźmiemy pod uwagę podwójne zwycięstwo Alcaraza w Cincinnati i US Open: w tym przypadku Hiszpan rozpocząłby turniej wielkoszlemowy z przewagą w rankingu (9490 do 9430) i wystarczyłoby mu osiągnąć taki sam wynik jak Sinner do półfinałów, aby ostatecznie go wyprzedzić.
Lub, w przypadku kolejnego „Sincaraz” w finale, wygrać go.

scenario— Oczywiście cienie zostałyby rozproszone, gdyby Jannik zdobył kolejny tytuł wielkoszlemowy. Włoch czuje się na betonie jak w domu i już w 2024 roku triumfował w US Open. Jedno jest jednak pewne: niezwykła passa Włocha w końcowej fazie ubiegłego roku sprawi, że od września do listopada będzie musiał zmierzyć się z kolejnymi trudnymi wyzwaniami. Takimi jak 1000 punktów w Szanghaju i sukces w finałach ATP w Turynie. Alcaraz ma natomiast do obrony tylko jeden tytuł: 500 punktów w Pekinie (zdobytych zresztą w finale przeciwko Włochowi). Ryzyko wyprzedzenia istnieje więc. Nie ma jednak powodu do dramatyzowania w przypadku Sinnera: Jannik, świeżo upieczony 24-latek, opuścił ponad trzy miesiące sezonu z powodu zawieszenia w związku z aferą Clostebol. A jego rok 2025, biorąc pod uwagę połączenie Australian Open i Wimbledonu, już teraz jest legendarny.
