Rossoneri (z Allegrim na trybunach z powodu dyskwalifikacji) awansują do następnej rundy dzięki bramkom w każdej połowie. Bari nie stworzyło żadnego zagrożenia, w drugiej połowie na boisku pojawili się Chorwat i Jashari

71 tysięcy widzów na San Siro – niesamowita liczba – debiut Modricia wśród okrzyków Meazzy, oczywiście awans do kolejnej rundy, ale także zejście z boiska Leao po kwadransie gry z powodu kontuzji łydki. Świat rossonero wydaje się nie być w stanie przełamać klątwy: nawet w wieczory, które z różnych powodów wydają się być idealne, często zdarza się coś, co psuje zabawę. W najbliższych dniach będziemy wiedzieć więcej o stanie Rafa, ale w drużynie, w której brakuje napastnika, utrata jednego – tak podstawowego jak on – na kilka dni przed pierwszym meczem ligowym pozostawia nieprzyjemne wrażenie. Reszta była jednak świętem, które rozpoczęło się przed meczem od czerwonego dywanu, na który weszli nowi gracze, a ostatnim z nich był sam Modric, witany przez stadion w stanie czystej ekstazy. Mecz z Bari zakończył się bez większych emocji dla kibiców Rossoneri, dzięki bramkom Leao i Pulisic, ale w meczach pucharowych liczy się tylko awans: pod koniec września pozostaniemy w Apulii, a w 1/16 finału Diavolo zmierzy się z Lecce. W każdym razie był to jeden z tych meczów, w których silniejszy ma oczywiście wszystko do stracenia. Nie wspominając już o tym, że podczas gdy inne wielkie drużyny mogą sobie pozwolić na weekend towarzyskich meczów i dopracowanie szczegółów, Diavolo nie ma takiej możliwości. Odczuwa skutki swojego miejsca w poprzednim sezonie. Allegri, zdyskwalifikowany, obserwował wszystko z góry i ostatecznie pozostał z dobrym wrażeniem.
Trener Rossoneri potwierdził wrażenia z poprzednich dni. Potwierdził taktykę – zdecydowanie płynny system 3-5-2, podobnie jak w większości meczów towarzyskich – oraz skład: atak powierzył Pulisicowi i Leao, pomoc Loftus-Cheekowi, Ricciemu i Fofanie. Były zawodnik Granaty i Estupinan byli jedynymi nowymi nabytkami w wyjściowym składzie. Caserta, który ma nadal niekompletny skład, powierzył atak Pereiro, Monciniemu i Sibilliemu. To właśnie zawodnik z numerem 7 otworzył wynik spotkania dobrze wykonanym prawym strzałem, który minął słupek bramki Maignana o kilka centymetrów: minęło 47 sekund i wielu kibiców Rossoneri spojrzało na siebie zdezorientowani, łatwym łupem dla duchów przeszłości. Upływ czasu pokazał, że był to nieuzasadniony pesymizm. Wyraźnie widoczna była różnica techniczna między obiema drużynami, co sprawiło, że mecz był niemal całkowicie jednostronny, chociaż Bari, na tyle, na ile mu pozwolono, nigdy nie poddał się i próbował zorganizować akcję, w której Sibilli (kolejna świetna interwencja Maignana) i Dorval sprawili kłopoty prawemu skrzydłu Diavolo. W pierwszej połowie nie było jednak innych konkretnych oznak obecności Bari, a Milan próbował, bezskutecznie, zamknąć sprawę w pierwszej rundzie.

moduł hybrydny—  Leao szybko rozstrzygnął losy meczu (14′, a trzy minuty później ustąpił miejsca Gimenezowi), a potem cała reszta produkcji rozbiła się o rękawice Cerofoliniego, poślizgnęła się kilka kroków od słupka lub uderzyła w poprzeczkę (Pulisic). Sytuacje warte uwagi pod względem taktycznym: podobnie jak w kilku przypadkach podczas przedsezonowych przygotowań, system gry był hybrydą między obroną trzema i czterema zawodnikami, w zależności od pozycji Tomoriego i cofania się Estupinana i Saelemaekersa. Nie były to sytuacje przypadkowe, ale efekt pracy, która przyniosła efekty: w tym kontekście Tomori jest trzecim prawym obrońcą, od którego Allegri wymaga szerokiego rozstawienia się i, w razie potrzeby, oderwania się od przeciwnika. Tak narodziła się bramka Leao: Fik wysunął się na skrzydło aż do linii środkowej pola i podał piłkę na głowę Rafy. Dwie nowości w jednym – to zdecydowanie nie jest specjalność Portugalczyka – do których nie byliśmy przyzwyczajeni. Wyróżniała się również duża intensywność gry w środku pola, gdzie średnio zaciekle naciskano na zawodników Biancorossi. Oczywiście potwierdzenia będą potrzebne, gdy poziom przeciwnika będzie wyższy, ale zarówno Fofana, jak i Loftus-Cheek – którym Ricci pilnował pleców – utrzymywali dość wysoką linię, często i chętnie odłączając się od gry. Fofana, na przykład, tylko w pierwszych 45 minutach trzykrotnie oddawał strzały w dogodnych okolicznościach. Sytuacje do poprawy: kilka zbytnich błędów w trzeciej strefie, przy przedostatnim podaniu, oraz zbyt duża liczba szkolnych dośrodkowań z obu stron. Nie jest to najlepsze rozwiązanie, gdy w środku pola grają Leao i Pulisic.

owacje—  Na początku drugiej połowy Milan osiągnął to, do czego dążył w pierwszej. Drugi gol, który zniweczył ambicje Bari. Zasługa duetu Pulisic-Gimenez, którzy wymknęli się po lewej stronie i sami stworzyli akcję, która doprowadziła do podwyższenia wyniku. Kolejny dreszczyk emocji nastąpił w 66. minucie: na boisko wszedł Musah, ale przede wszystkim Jashari i Modric. Owacja przy każdym dotknięciu piłki i czysta radość na stadionie Meazza, gdy ten strzelił gola, pozbywając się Sibiliego podwójnym dryblingiem na niewielkiej przestrzeni. Aby wrócić do domu zadowolonymi i aby był to pierwszy mecz w sezonie, to wystarczy.

Leave a Reply